Drzewo genealogiczne…

Wnuczka [III klasa] dostała zadanie domowe; odtworzyć, sporządzić drzewo genealogiczne rodziny. Zlecenie wydane w piątek ,a praca gotowa miała być na wtorek. Tymczasem poszukiwanie rodzinnych korzeni wymaga cierpliwości, wytrwałości, czasem też wiedzy i znajomości języków obcych.

Ciekawa jestem do jakich korzeni dokopie się nasza wnuczka?   Przy okazji oboje z mężem mamy zajęcie -musimy  szukać swoich przodków. Małżonek ma łatwiej, bo ich było mniej, a moja rodzina liczna. To niesprawiedliwe 🙄

Znalezione obrazy dla zapytania drzewo genealogiczne

https://www.youtube.com/watch?v=fvg37CJvwXE

Reklamy

21 myśli na temat “Drzewo genealogiczne…

  1. Mirku – takie tematy/zadania powinno się dzieciom, a właściwie rodzicom, sygnalizować już na początku roku szkolnego, aby mieli czas poszperać, a nie zadawać na weekend.
    Nie dane mi było poznać babcie [jednej nawet grobu już nie ma] i jednego dziadka, bo zmarli zanim ja się urodziłam, a jakże miałabym pamiętać prababcie? Dawniej w licznych rodzinach nie przywiązywano wagi do dat bądź miejsc urodzin. Znalazłam rozwiązanie – wyszperałam w dokumentach akty zgonu, a w nich śladowe dane.

    Polubienie

  2. właśnie tu jest ważne- babcia i dziadek tzn Twój i od nich coś się dowiedzieć.To wymaga czasu i musiała by być wiedza zaczerpnięta jeszcze do tyłu…od pradziadków

    Polubienie

    1. Nie miałam szans dowiedzieć się czegoś od babci i dziadka, bo ich znałam i to niewiele, jedynie z opowiadań. Toteż jeśli Ty masz jeszcze taką możliwość – zbieraj i zapisuj jak najwięcej informacji o rodzinie.

      Polubienie

  3. właśnie też nie mam już takiej możliwości. Matka moja jeszcze żyje ale to za mało.Dziadek zmarł w latach 80-tych pamiętam jak mi opowiadał o swoich rodzicach o domu na wsi,tylko specjalnie wtedy się jakoś nie zgłębiało w wiedzę rodzinną przodków.

    Polubienie

    1. To popytaj Matkę, póki jeszcze żyje. Mój Tato nie był rozmowny lecz Mama lubiła opowiadać, ale…gdy żyła, to ja borykałam się z wieloma trudnościami zawodowymi i prywatnymi. A powinnam była spisywać jej opowiadania 🙂

      Polubienie

        1. Do ogródka nie potrzebujemy drzew do nasadzenia, bo potem jest problem ze znalezieniem drwala. Właśnie taki problem dotknął nas. Na brata posesji piorun uderzył w olbrzymie, ponad stuletnie drzewo [a właściwie to 2 w 1, bo dwa się zrosły] i nie ma kto usunąć. Drwal/pilarz pilnie poszukiwany 🙂

          Polubienie

  4. Jak mój syn przyjdzie z takim zadaniem do domu będzie miał gotowe drzewo do XVIII w., Bo robię je już od 3 lat. Myślę że nie powinnaś stawać na głowie z tym drzewem, ma babcie, ma pradziadków zapewne i wystarczy.

    Polubienie

    1. Dobry jesteś. Ja sięgam tylko do XIX wieku z babciami/dziadkami.Gdybym poszukała prababć, pradziadków to bym Ci dorównała. Moi dziadkowie żyli ponad 90 lat; rodzice również. Tato urodził się w 1903r. a Mama w 1908r. więc siłą rzeczy ich rodzice żyli w XIX w.

      Polubienie

  5. Też w szkole miałem takie zadanie, pamiętam, że zajęło nam to nieco czasu, choć przedstawiłem tylko do pradziadków wszystko (czyli nie tak daleko wcale). Niedawno za to dostałem od rodziny Staruszka opis drzewa genealogicznego do XIX wieku sięgającego, to dopiero wymagało szperania w różnych księgach parafialnych, archiwum.

    Ja tam właściwie lubię tylko kupować książki i płyty z muzyką, inne zakupy jakoś mnie męczą.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze – u mnie nie ma problemu sięgnąć korzeniami do XIX wieku. Jedyny dziadek, którego dane mi było poznać, dziadek Tomasz, urodził się w XIX wieku. Rodzice zaraz na początku XX wieku. Brat, najstarszy, za parę dni obchodzić będzie 89 urodziny. Rodzinka liczna.
      Na zakupy wybieram się dziś, choć tylko dlatego, że muszę. Stałam się domatorem i ciężko mi ruszyć cztery litery z domu..

      Polubienie

    1. Tak to prawda. Problem jednak tkwi w tym, że czasami los rzuca nas w różne strony świata i …na przykład nawet w księgach kościelnych nie znajdzie się śladu zapisu. Teść urodził się w Kobryniu, obecnie Białoruś, a tam w kościele wszystko wyczyszczone przez „przyjaciół” ze ZSRR w czasie przyjacielskiej okupacji.

      Polubienie

  6. gdyby było więcej czasu, można by zlecić to zadanie mormonom… mają ponoć to opanowane do perfekcji, a ich bazy danych nie mają sobie równych… problem w tym, że oprócz czasu potrzebne byłyby jakieś dutki, niemało zresztą, bo mormoni w czynie społecznym tego nie robią, dość słono sobie winszują…
    pozdrawiać jzns :)…

    Polubienie

    1. Ano właśnie – wszystko rozbija się o te …dutki. Na potrzeby 8-10 latki, aż tak dokładne dane nie są wymagane, aby angażować mormonów. Niektórzy jasnowidze też potrafią w zamian za dutki- opowiedzieć nam historię naszych przodków 🙂 Jeden taki uzdrowiciel [nazwiska nie wspomnę, aby nie robić mu reklamy, a poza tym to nie ja udałam się do niego na sesję lecz po-wino-wata] uznał, że korzenie mojej rodziny wywodzą się od…Tatarów. Musiałabym sięgnąć do historii [jak daleko kopać – nie wiem] by odgadnąć, który przodek był Tatarem 🙂
      Mormonów w realu nigdy na oczy nie widziałam, no chyba że w telewizji.

      Polubienie

      1. akurat klienci mormonów niekoniecznie zamawiają te drzewa ot tak sobie, dla fanaberii, czy szpanu, częściej chodzi o grubsze pieniądze spadkowe…
        w Polsce na ulicy czasem można spotkać mormonów… zwykle chodzą po dwóch, są dość schludnie ubrani /gajer, biała koszula, krawat/ i mają identyfikatory, czarne prostokątne tabliczki z nazwiskiem poprzedzonym tytułem „elder” /starszy/ – to taki kapłan, pastor, misjonarz, coś w tym stylu… czasami ustawiają się na ulicy, trochę podobnie do Świadków Jehowy, ale nie wciskają broszurek, tylko piszą coś na tablicy i zachęcają przechodniów do dyskusji…

        Polubienie

        1. Dzięki za te informacje. Łatwo ich wobec tego pomylić ze świadkami Jehowy, a ci są wyjątkowo namolni i natrętni.
          Co z tego, jak dyskusja z nimi polega na tym, że oni mają za zadanie „nauczać” a nie dyskutować. Salę Królestwa świadków Jehowy mam pod nosem, o rzut beretem, więc tym samym częsty kontakt z nimi.
          Może w dużych miastach spotka się Mormonów, ale u nas raczej nie. Nie potrafiłabym z nimi dyskutować, bo… nic o nich nie wiem. A na spadek nie mam co liczyć… biedna ta moja rodzina, jak mysz kościelna.
          Już kombinuję czyby nie zagrać w totolotka.

          Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s