Rekolekcje…cz.3

Niedziela –  SZLACHECTWO ZOBOWIĄZUJE  

To już właściwie rozstanie i pożegnanie. Co powiedzieć na odchodnym? W jaki dzwon uderzyć?  Jaki przekaz zostawić, aby słowa, które przebrzmiały nie były li tylko pustosłowiem? Rekolekcjonista stanął przed nami, aby dać ŚWIADECTWO – swej wiary, miłości do Boga i ludzi oraz nadziei. Jako świadek przywołał wydarzenia z misji. Tam, wśród zgromadzonych żołnierzy różnych narodowości i różnych wyznań, także język porozumienia był różny.  Starali się jednak zawsze nauczyć języka przywitania, życzliwego pozdrowienia w ich ojczystym języku. Rozpoznawali po fladze na mundurze i… jeszcze czymś [nie zapamiętałam].

Zdarzało się więc, że padało pytanie – co słychać? [Hello, how are you?] Amerykanie zawsze odpowiadali z uśmiechem –  Okay, o right, [ dobrze, w porządku]. Zaś kiedy pyta się Polaka – co słychać? to rzadko który odpowie z uśmiechem, że jest dobrze. Przeważnie zaczyna narzekać, jojczeć, biadolić i wylewać swe niezadowolenie ze wszystkiego. Jakby nagle na niego spadło nie siedem nieszczęść, lecz cała lawina. Przypomniał tezę Josepha Goebbelsa; „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.” Jeśli Amerykanie powtórzą tysiąc razy, że jest dobrze,    to  nawet jeśli to będzie kłamstwo, to w nie uwierzą. Jeśli jednak Polka powtórzy tysiąc razy, że jest źle, to choćby to było kłamstwo, to i tak sami w to uwierzą, że jest ŹLE.   

Podał przykład, jak to poproszono go o pomoc w odwiedzinach kolędowych. Trafił do pewnej wsi po raz pierwszy. W jednym z domów otwiera mu drzwi staruszek [tak ok. 80] z dwoma prawnuczkami, małymi dziećmi. Po wypełnieniu obowiązków kapłańskich usiadł na krześle i zadał pytanie – co dobrego słychać?  Staruszek zdziwił się – dobrego?  I już szykował się do kanonady narzekań i to przy dzieciach. Widząc to duszpasterz uprzedził jego dalszą wypowiedź. Zaproponował, że wprawdzie po raz pierwszy go widzi, lecz postara się wykazać choć kilka dobrych rzeczy, które tego człowieka spotkały. Pyta więc ;

  1. czy to mieszkanie pan wynajmuje, albo dzierżawi?  odpowiedź brzmiała – NIE, ależ skądże, jest moje.  – Mamy więc pierwszą dobrą rzecz jaka się panu przytrafiła, ma pan dach nad głową, w porównaniu z innymi, bezdomnymi, którzy takimi się stali, nie zawsze z własnej winy.

2 ) – czy jest pan samotny i nie ma kto panu podać szklanki wody czy herbaty?       – NIE! mam dużą rodzinę a to są moje prawnuki.  -Zatem mamy drugą dobrą rzecz, która pana spotkała, bo jest wielu samotnych schorowanych, którymi nie ma kto się zaopiekować.

3) – czy  jest pan ciężko chory ?  jakieś śmiertelne choróbsko pana dręczy?             -NIE ! dzięki Bogu nie mam potrzeby częstego korzystania z pomocy lekarza, choć blisko mi do 80-tki;    – zatem sam pan widzi jakie to szczęście, bo niedawno byłem w szpitalu u  15-letniego chłopca, który skacząc do wody na główkę ma złamany kręgosłup i w tak młodym wieku, jego przyszłość legła w gruzach

więcej przykładów [więcej grzechów] nie pamiętam, a było ich chyba pięć. Po czym padło  pytanie – czy ktoś oglądał smerfy? a czy pamiętacie smerfa Marudę? To jest Polak.

SZLACHECTWO ZOBOWIĄZUJE… (Noblesse oblige) – słynna francuska maksyma

Do czego zobowiązuje? do szlachetnego postępowania. Rekolekcjonista rozwinął temat naszej narodowej przypadłości – narzekania, marudzenia i   niezadowolenia podając konkretne przykłady; między innymi o pani szlachciance, która całą noc nie spała z powodu dolegliwości, lecz na pytanie służącej Rózi – jaką pani noc miała? –  szlachcianka nie biadoliła i nie narzekała, bo szlachectwo zobowiązywało do nie obarczania innych swoimi problemami.  A potem przypomniał Rekolekcjonista, że  niedawno śpiewaliśmy; Chrystus Królem, Chrystus Panem, Chrystus Zbawcą nam. Wiele razy powtarzamy modlitwę; Ojcze nasz… Bóg jest naszym Ojcem, zaś Syn – Jezus Chrystus Królem i… naszym bratem. Jako chrześcijanie, jesteśmy więc z Królewskiego Rodu, a to ZOBOWIĄZUJE do odpowiedniego zachowania. Daj Boże abyśmy tylko o tym zawsze pamiętali.

Reklamy