Rekolekcje…cz.4

TRANSPLANTACJA I TRANSFUZJA…

W zasadzie powinnam na tym zakończyć relację z  rekolekcji. Jednak to, co wydarzyło się na końcu mnie powaliło.  GORZKIE ŻALE. Usiadłam do ławki, gdzie zwykle zajmuję miejsce i… zrządzeniem losu Rekolekcjonista siedział w ławce przede mną- sam. Pochylony, przygarbiony, pogrążony w modlitwie. Nie wiem, może tylko mi się wydawało, może to złudzenie, ale dostrzegłam na jego głowie, pomiędzy włosami przystrzyżonymi na jeżyka – chyba bliznę. Czyżby pamiątka po misjach??? A kiedy nadeszła pora, podniósł się, wyszedł z ławki i stanął przy ołtarzu, aby wygłosić kazanie pasyjne. Po raz kolejny przywołał  wspomnienie z misji. Często bywał tam w szpitalu, bo jego  obecności potrzebowali chorzy. Pewnego dnia zaniepokoiła go śmiertelna cisza. Jakby szpital był opustoszały. Na korytarzu spotkał pielęgniarkę i spytał o powód tej ciszy.  Przywieziono  ciężko rannego policjanta palestyńskiego. Trwała operacja. Stanął, zadumał się i zobaczył na korytarzu ślady krwi. Tak, jak niesiono tego rannego, tak droga była znaczona krwią. Musiał mocno krwawić, bo krwi na korytarzu było bardzo dużo. Pomyślał, że  gdyby tu była jego matka, ona by dokładnie umyła podłogę z krwi syna.  To przypomniało mu scenę z Pasji Mela Gibsona, gdy przy pręgierzu biczowano Jezusa. Scenie tej przyglądało się wielu gapiów, ale kiedy „igrzyska” się zakończyły, kiedy omdlałego skazańca zawleczono do piwnicy, to gapie się rozpierzchli. Gdy już tłum usunął się nieco w inną stronę, pospieszyły do słupa na miejsce biczowania  Najświętsza Panna i Maria Magdalena . Tam Maryja zdjąwszy chustę z głowy, zbierała do niej najświętszą Krew Syna, a gdy chusta była już przesiąknięta krwią i już więcej nie wchłaniała, Maria Magdalena zdjęła swoją chustę, by jak najwięcej tej krwi zebrać z kamieni wybrukowanego placu. Matka wiedziała, że każda kropla tej Krwi w takiej jest cenie, że może dać całemu światu zbawienie. A potem Maryja wiedziona instynktem zatrzymała się przy jednej z płyt na ziemi, pochyliła się  i przyłożyła ucho do niej. Matczyne serce czuło, że pod nią  znajduje się piwnica, w której spoczywało skatowane, aż do kości, Ciało jej Syna.  Rekolekcjonista stwierdził, że ludzie nie lubią chodzić do szpitala, gdyż kojarzy się on z miejscem umierania. Natomiast Ksiądz wyznał, że lubi tam zachodzić. Bowiem radością napawa go sytuacja, kiedy może usłyszeć podekscytowanego pacjenta, któremu nie amputowano nogi czy ręki; któremu oznajmiono po operacji, że nowotwór nie jest  złośliwy [śmiertelny], że ci ludzie dostali… nadzieję i z tego powodu radość ich rozpiera. To w szpitalu dokonuje się transplantacji i transfuzji. Niektórzy bardzo długo wyczekują na dawcę. Przyjęło się twierdzić, że ludzie umierający to egoiści, pogrążeni w swoim bólu, ale … wielu stać na heroizm. Części swego organizmu, które mogą wydłużyć życie innym, ofiarowują – heroiczni darczyńcy. Jednak przy transplantacji organizm biorcy może dokonać odrzutu i tu pacjent często nie ma na to wpływu. My, katolicy, mamy możliwość transplantacji Ciała Jezusa – najlepszego Lekarza ciała i duszy, podczas Komunii św. Jednak w tym wypadku, to od nas zależy, czy przeszczep się powiedzie, czy się przyjmie.  W pewnych sytuacjach korzystamy z transfuzji najświętszej Krwi Jezusa, ale czy zawsze ta transfuzja spełnia swe zadanie? czy ratuje nasze życie duchowe???

 O Krwi Najdroższa, o Krwi odkupienia,…

Reklamy