Święty Antoni…

Święty Antoni [13.06.] to patron mojej poprzedniej parafii. Oto co o Nim napisał  obecny,  nasz Ksiądz Proboszcz;

Niesłabnąca żywotność kultu św. Antoniego Padewskiego w naszej parafii jest zrozumiała i oczywista. Stąd zbliżające się liturgiczne wspomnienie „byłego” Patrona zachęca do kolejnej refleksji inspirowanej jego życiem, a dokładniej dwoma legendami, które z pewnością są dobrze znane.

Pierwsza z nich opowiada, jak to brat Antoni został wysłany przez przełożonych do Rimini, z poleceniem nauczania i nawracania heretyków, którzy w tym mieście mieli wielu zwolenników. Jego słowa jednak, pomimo natchnionych zdolności naszego świętego, nie przekonały słuchaczy, którzy nawet przepędzili go, złorzecząc i mówiąc, aby się wyniósł z miasta. Wówczas Antoni, nie zrażony niepowodzeniem, poszedł nad rzekę, która w okolicach Rimini wpadała do Morza Adriatyckiego. Zwracając się do wód rzeki zaczął przemawiać: „Słuchajcie słowa Bożego, wy, ryby morskie i rzeczne, jeżeli heretycy nie chcą go słuchać!”. Gdy tylko wypowiedział te słowa, do brzegu zbliżyło się mnóstwo ryb różnej wielkości i gatunków, za równo rzecznych jak i morskich. Wszystkie wystawiły głowy nad poziom wody i zwróciły się ku świętemu  Antoniemu, który polecił im, aby ustawiły się przed nim według wielkości, z przodu najmniejsze, zaś z tyłu największe. Tak też uczyniły. Następnie zaczęły słuchać jego słów, odpowiadając na znak zrozumienia skłonami głowy. Im dłużej święty Antoni przemawiał, tym więcej ryb przybywało. Widząc takie zjawisko mieszkańcy Rimini, a tym bardziej heretycy, nie mogli pozostać obojętni, toteż zaczęli przychodzić i przysłuchiwać się niecodziennemu nauczaniu głoszonemu przez tak zdolnego kaznodzieję oraz zobaczyć tak niezwykłe audytorium. Po skończonym kazaniu ryby odpłynęły, dla okazania swej radości wyskakując z wody, natomiast ludzie prosili Antoniego, aby pozostał w mieście i dalej głosił kazania. Doszło do tego, że Antoni nawrócił heretyków i zdobył przychylność wszystkich mieszkańców Rimini.

Drugie opowiadanie opisuje wydarzenie, które moglibyśmy nazwać powtórką
albo raczej nowym Zesłaniem Ducha Świętego…”
Wiosną 1228 roku Antoni wybrał się do Rzymu do swego przełożonego generalnego, który prosił go o pomoc. W tym czasie był już znanym i cenionym kaznodzieją, a jego sława dotarła również do uszu papieża Grzegorza IX. Poproszono go więc o wygłoszenie nauki w obecności Ojca Świętego i kolegium kardynałów. Pochodzili oni z różnych krajów i każdy z nich posługiwał się własnym językiem, greckim, łacińskim, francuskim, niemieckim, angielskim i innymi. Antoni, natchniony przez Ducha Świętego, wyjaśniał Słowo Boże z takim zapałem, mądrością i zdolnością, że wszyscy słuchacze, choć wywodzili się z różnych narodów, rozumieli jego słowa, tak jakby mówił w ich własnym języku. Wszyscy byli zdumieni. Wydawało się, że został odnowiony dawny cud Pięćdziesiątnicy, gdy za sprawą Ducha Świętego apostołowie przemawiali różnymi językami. Kardynałowie z podziwem mówili jeden do drugiego: „Czyż ten, który przemawia, nie jest Portugalczykiem? Jak więc słyszymy w jego mowie nasze własne języki.?. Także sam papież zachwycony głębią jego słów, powiedział: „Rzeczywiście, ten jest arką Testamentu i biblioteką Pisma świętego”.
Obydwie historie przypominają ciągle aktualny postulat, by ożywić w sobie pragnie-
nie i potrzebę słuchania Boga. A skoro wierzymy, że Biblia jest słowem Boga, można
zastanowić się nie tylko nad tym, co zrobić, by częściej sięgać po Pismo Święte,
ale także by czytając Biblię, naprawdę słuchać i usłyszeć Boga. Chodzi o taką lekturę Pisma świętego, dzięki której zacznie ono do nas przemawiać i dzięki której odkrywać będziemy i Boga, i siebie samych.
Warto przyjąć kilka podstawowych założeń. Po pierwsze, usłyszenie tego, co ktoś
ma nam do powiedzenia, wymaga zawsze czasu i pewnej uwagi z naszej strony. Podobnie jest z czytaniem Pisma świętego. Nie da się go czytać w pośpiechu. Po drugie, gdy po raz pierwszy z kimś się spotykamy, potrzeba dowiedzieć się, kim jest
nasz rozmówca. Czasem trzeba wysłuchać historii jego życia lub przynajmniej opowiadania o wydarzeniach, które pomogą zrozumieć to, co ma nam do powiedzenia. Podobnie ma się rzecz z Biblią. Choć jest ona słowem Boga, jest jednocześnie słowem spisanym przez konkretnych ludzi.
W praktyce oznacza to poważne traktowanie ludzkich autorów Pisma świętego,
co zakłada pewien wysiłek zdobycia niezbędnych informacji o historii, kulturze,
języku, symbolice i sposobach pisania jej ludzkich autorów. Warto sięgać po coraz bardziej dostępne słowniki, encyklopedie i komentarze biblijne. Idealnie byłoby, gdybyśmy mogli częściej wspólnie rozważać Biblię. A może już czas na powstanie w naszej parafii kręgu biblijnego?”
Dlaczego o tym piszę? Za tydzień w byłej parafii będzie odpust. W naszych planach jest wyjazd nad morze, więc ominie nas ta uroczystość.  3 października 2014 r. w Padwie mieliśmy odprawioną mszę św. [w czasie pielgrzymki] w intencji;
za wstawiennictwem św.Antoniego prośba o Boże błogosławieństwo i szczęśliwe [bez powikłań] przyjście na świat naszych wnuków; Miłosza i Rysia. Chłopcy, dzięki Bogu,  rosną zdrowo i są naszą dumą. [Z Rysiem  planujemy wyjazd nad morze 17 czerwca]. Dzięki Ci Boże za wysłuchanie naszej prośby. 
P.S > gdyby mnie dłużej nie było -zostawię Wam do posłuchania;

Niezwykła skuteczność modlitwy: Jezu, Ty się tym zajmij

http://www.fronda.pl/a/niezwykla-skutecznosc-modlitwy-jezu-ty-sie-tym-zajmij,111134.html

 
Reklamy

20 myśli na temat “Święty Antoni…

    1. Krysiu – nie byłam w Rimini. Byłam u św. Antoniego w Padwie. To jest święty od rzeczy zagubionych; czy tą rzeczą może być także wiara…???

      Polubienie

      1. Romańsko-gotycka- bizantyjska bazylika św. Antoniego w Padwie jest wyjątkowa, czuje się w niej charyzmę tego Świętego nie tylko od zgubionych rzeczy materialnych, również od tych zagubionych rzeczy wyższego rzędu, takich, jak : miłość, dobroć, wiara i nadzieja…
        Św. Antoni patronuje też ubogim i tym zagubionym życiowo.
        Basiu, wybierz się na odpoczynek nad Adriatyk do Rimini, piękna plaża a i atrakcji turystycznych dużo…

        Polubienie

        1. Krysiu> nie wybiorę się do Rimini; teraz już boję się pięknej plaży w Rimini 🙂 ale nie jestem pewna [musiałabym poszukać, jak znajdę wolną chwilę, bo teraz się pakuję i przygotowuję do wyjazdu] czy nasza pielgrzymka nie zahaczyła o Rimini… Pielgrzymki mają to do siebie, że w krótkim czasie zwiedza się wiele miejsc. Padwę [ choć nie tylko] zapamiętałam, bo tam mieliśmy dużo wolnego czasu; no i była „moja” msza św.

          Polubienie

  1. Trudno mi coś napisać sensownego w temacie. Na pewno są lub byli na świecie ludzie, którzy swoim życiem i czynami zasłużyli na miano świętych. Można próbować ich naśladować, nawet w niewielkim stopniu, może dzięki temu świat byłby lepszym miejscem dla nas.

    To jak u mnie Rodzicielka, po jedzeniu z grilla zwykle ma problemy żołądkowe. Na szczęście z grillem elektrycznym jaki mamy na działce takie problemy raczej się nie pojawiają.

    Akurat ten ostatni mecz reprezentacji nie był porywający, były tylko fragmenty bardzo ciekawe, a reszta nuda.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze> nie ma potrzeby pisać coś sensownego w temacie, gdy on nas nie dotyczy.
      Szczerze, sama korzystałam z pomocy św. Antoniego, gdy przyszło mi szukać coś cennego, gdy mi się gdzieś zapodziało. Podobnie może być z wiarą, gdy gdzieś się zawieruszy.

      Polubienie

  2. przyznam, że franciszkanie /ze swoim mistrzem – założycielem na czele/ budzą we mnie pewną dozę sympatii, są tacy minimalistyczni /”buddyjscy”/ w stylu życia, jednocześnie jednak nie przeginają z tym minimalizmem /to też jest „buddyjskie”/ tak, jak zakony hardcore, np. trapiści, jest w nich pewne „wyczucie złotego środka”…
    oczywiście opieram to na popularnym ich wizerunku, bo de facto guzik się znam na detalach jak to jest naprawdę :)…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. PKanalio > de facto i ja guzik znam się na „detalach” życia Franciszkanów. Aby coś więcej na ten temat powiedzieć, musiałbym zakosztować tego życia, a nie jest mi to dane [przeznaczone] 🙂
      To św. Ojciec Pio postawił pytanie; ” jaki jest największy cud św. Franciszka”?
      Podobno; największym cudem św. Franciszka jest fakt, że mimo spartańskich warunków życia i tak znajdują się chętni, aby wstąpić do tego zakonu.

      Polubienie

  3. miałam kiedyś figurkę świętego Antoniego. To właściwie była już bezkształtna bryłka ołowiu, tak była wytarta. Dostałam ją od mojego Dziadzia. nosił ją przy sobie przez całą pierwszą i drugą wojnę. Niestety, wzięłam figurkę ze sobą na pisemny egzamin maturalny z polskiego i … zgubiłam . Płakałam chyba ze dwa dni ale i tak nic nie dało. Ech, trzeba mieć moje szczęście żeby zgubić figurkę patrona od rzeczy znalezionych.

    Polubienie

    1. Malino > domyślam się, że dzięki temu pisemny egzamin z j. polskiego wypadł doskonale, a teraz figurka św. Antoniego potrzebna komuś innemu; niech temu komuś przynosi szczęście 🙂
      Patron od rzeczy zagubionych [nie znalezionych] sam się zagubił – a to dopiero numer 🙂 🙂 🙂
      A jak tam Twoja noga??? goi się ? czy już jest wykurowana?

      Polubienie

      1. goi siępowoli, jeszcze na jakieś 2x3cmpowierzchni ale to cud w porównaniu z tym, co było. Rana się goi a ja chyba „dogorywam” tak mnie ta końska kuracja i upały osłabiły. nic to pracuję dalej”w razkroku” jak to lładnie mówiła posłanka Nelli, ja siedzę, noga leży, główka pracuje rączki piszą i rysują 🙂
        Jasne, że od ZGUBIONYCH 🙂 znowu skrót zrobiłam …
        Ech Basiu, nie pocieszaj mnie – figurka na pewno wylądowała w śmieciach, nie było widać ŻADNEGO kształtu, ot, wydłużona bryłka ołowiu, taka wielkości 2,5cmx05cm …

        Polubienie

        1. Twarda Kobitka z Ciebie; choruje a mimo to pracuje; to się nazywa „charakterek” . Nie dziwię się, że po końskiej dawce leków samopoczucie osłabione. U mnie [bez leków] z powodu skoków temperatury, ciśnienia atm. i burz wcale nie lepiej. Takie wahanie nastrojów, że sama sobie z tym nie radzę, lecz na anomalia pogodowe nic nie poradzę, Z tym słowem „w rozkroku” skojarzył mi się, przypomniał sobie pewien śmieszny incydent z pracy. Szef na egzaminie pytał kolegę o temp. średnią; jak jedną nogę będzie trzymał w lodówce, a drugą na kaloryferze, to gdzie będzie średnia temp.?; chyba sam uznał, że przykład niezbyt fortunny, bo zaliczył bez odpowiedzi 🙂
          Figurka to rzecz materialna, mówi się trudno i kocha się dalej…św.Antoniego. Szkoda, że wcześniej nie znałyśmy się, bo bym Ci przywiozła z pielgrzymki z Padwy nową figurkę św. Antoniego. Podziwiam, że potrafisz się tak zmobilizować i pracować mimo dolegliwości, pozdrawiam 🙂

          Polubienie

  4. Ale coś ogólnego jednak zwykle wypada napisać. Nawet jak się znamy dość ogólnie na temacie. Co innego jak się nie znamy w ogóle. Wtedy jest inna sytuacja.

    🙂 Tak się złożyło. W sumie to nie było tak leniwie, zbierałem m.in. poziomki na działce.

    Czerwone Gitary to zespół będący poważnym graczem w historii naszej muzyki. Nie ma co do tego wątpliwości.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze> trudno wymagać od kogoś, aby znał się na wszystkim; nie każdy temat i mnie podchodzi, toteż zdarza się mi strzelić gafę;
      powiadasz, że zbierałeś poziomki i pewnie zaraz je zjadałeś 🙂 🙂 🙂 to faktycznie mozolne zajęcie – żartuję 🙂

      Polubienie

  5. Ważne jest, by po odkryciu, że popełniło się błąd dało się go odkręcić. Poza tym przyznanie się do błędu czy braku wiedzy na jakiś temat nie jest czymś złym. A są ludzie, co nigdy czegoś takiego nie zrobią.

    Poziomki są o tyle ciężkie w zbieraniu, że nie widać ich od razy pod listowiem. Może odmiany hodowlane zbiera się łatwiej. Akurat pogwizdywałem sobie zbierając, więc większość owoców lądowała jednak w pojemniku na nie. 🙂

    Pewnie tak, choć moim zdaniem władze i z centrum jak i lokalne powinny edukować ludzi w temacie smogu. Poza tym sama wymiana pieców nic nie da, gdy człowiek nie ma pieniędzy na odpowiedni opał do nich. Taki program walko ze smogiem to praca dla ekspertów na wiele lat moim zdaniem.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze > jestem bardzo zajęta ; pakuję się 🙂 aby nie myśleć o czekającym mnie we czwartek badaniu. Wnuczek prosił dziadka, aby zabrał przyczepkę, gdyż zamierza spakować swoje nowe łóżko i nową pościel 🙂 dużo będzie tych tobołów 🙂 chyba dopadł mnie rajzefiber ….

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s