Już w domu…

Dziś dotarliśmy do domu. Przy filiżance kawy zapiszę sobie wspomnienia z pobytu w Ustroniu Morskim, bo skleroza nie boli. Faktem jest, że pamięć coraz krótsza.

W Ustroniu Morskim na przywitanie pokropiło nas [jak ksiądz kropidłem] Niebo. To było zwiastowanie, że pogoda może w każdej chwili załamać się, więc powinniśmy maksymalnie wykorzystać dany nam czas. Po przywitaniu z morzem wróciliśmy na obiadokolację. Wówczas to zaczęły się schody- jak poradzić sobie z Tadkiem [Rysiem] -niejadkiem? Nasz 3,5 letni wnuczek wygląda sobie niczego [grubasek] i waży tak dużo, że babcia nie ma siły podnieść, ale poza lodami i „niuniu” [czekolada] nic innego nie chce jeść. Aby cokolwiek w niego wmusić, trzeba było nie lada kombinacji. Na śniadanie tylko jedna parówka, ale po jakimś czasie i ona mu zbrzydła. Na obiad musiała być codziennie czerwona zupa; to babcia robiła hokus-pokus i w ukryciu dodawała do każdej pół łyżeczki przecieru pomidorowego. Któregoś dnia wnuczek oznajmił, że” wczoraj lubił zupę czerwoną, ale teraz już nie lubi”. W końcu wziął się na sposób aby nic nie jeść; przy obiadokolacji zasypiał na krześle. Dziadunio musiał śpiącego „klocka” targać na II kondygnację [jadalnia była w piwnicy a my mieliśmy pokój na I piętrze]. Nasz wnuczek, na własne życzenie,  zaliczył wczasy odchudzające. Na plaży robił z dziaduniem babki, a babunia zbierała muszelki do dekoracji tych bab.  Już we czwartek ok. godz. 13;00 nastąpiło załamanie pogody;  niebo zasłoniła ciężka, czarna chmura zwisająca tuż nad naszymi głowami; do tego zerwał się straszny wiatr. Na plaży popłoch; ratuj się kto może. Nasz wnuczek był bardzo dzielny; pomagał zwinąć majdan i dreptał ile sił w nogach, aby jak najprędzej dotrzeć do domu.  Nic więc dziwnego, że ze zmęczenia nie doczekał obiadokolacji. W piątek kisiliśmy się w domu, bo cały dzień padał deszcz i wiał mocny wiatr. Tylko raz odważyliśmy się wyjść – do sklepu po lody. Miałam poważne zmartwienie, gdyż wnuczek od pierwszego dnia pobytu miał mocną alergię; nóżki pod kolanami [od pupy aż po stopy] całe w czerwonych plamach. Od czego takie uczulenie??? Nie mam pojęcia. Wczoraj z ulgą oddaliśmy go pod opiekę mamuni zawożąc go do Międzyzdrojów, gdzie razem ze siostrami nadal sobie wczasuje. [Muszę przyznać, że Międzyzdroje, może jeszcze się tam kiedyś wybierzemy,  są atrakcyjniejszą miejscowością wypoczynkową niż ciche i spokojne Ustronie Morskie].  Oj, bardzo wyczerpująca jest w naszym wieku, opieka nad małym dzieckiem.

Sam ośrodek Albatros to typowo „rodzinny” obiekt; dzieci w różnym wieku, najwięcej było takich do trzech lat. Głośno, gwarno i płaczliwie było na jadalni. Jedzenie w opcji „stołu szwedzkiego”; można było sobie dogadzać. Były momenty, gdy oczy wyłaziły mi z orbit widząc, ile człek może spożyć na raz.  Co za spust??? Myśmy aż tak się nie obżerali, ale…też nie głodowaliśmy, oprócz naszego wnuczka. Nawet właściciel wyraził zdziwienie zwracając się do naszego wnuczka; jak to jest, że tak dobrze wyglądasz, a nic nie jesz???  Nie znamy odpowiedzi nie tylko na to pytanie. Nasz wnuczek jest na etapie zadawania pytań; słowo  dlaczego? nie schodziło z jego ust. W końcu dziadunio wpadł na pomysł, aby odpowiadać- nie wiem. 

albatros

albatros 1

albatros- sala zabaw

albatros jadalnia2 jadalnia

W pokoju było trochę ciasno i mało miejsca do zabawy dla wnuczka w deszczowe dni.

nasz pokój Albatros

Mimo to, uważam, że OŚRODEK z uwagi na warunki i cenę  – wart polecenia, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi. 

Reklamy

8 myśli na temat “Już w domu…

  1. Po wczorajszym wypadzie całe popołudnie przespałam…Wczasy też męczą, szczególnie z małymi dziećmi, więc nie dziwię się, że odpoczywasz po nich…Kuzynka mojego Tatusia, ciocia Lusia, przez całe życie jadła głównie lody i czekoladę plus inne słodycze i świetnie wyglądała. Ani jednego dnia nie obyła się bez porcji lodów. Jeśli już jadła zupę to kilka łyżek i miała dość., drugie danie tylko skubnęła… Dziwne to było, bo świetnie gotowała. Różne są przyzwyczajenia pokarmowe. Na zdjęciach wszystko wygląda uporządkowane, ale jeśli to ośrodek dla dzieci, to dlaczego tyle szarości we wnętrzu, zwłaszcza smutno szare ściany?
    Dzieci lubią jasne i żywe kolory. Ważne, że było czysto i odpowiednie jedzenie. A co do konsumpcji, to niektórzy są żarłokami z przyzwyczajenia, inni stają się nimi, gdy na co dzień skromnie jedzą.
    Nasyceni, codziennie dobrze jedzący i niejadki nie rzucają się na pokarmy…
    Miłego odpoczynku – Krystyna (odpowiedziałam też u siebie).

    Polubienie

    1. Krysiu- chyba taki gust mają właściciele; szarość połączona z niebieskim. Tylko sala zabaw kolorowa. Była tam też sauna, masaż [łóżko] i sala ćwiczeń; nie wiem na jakich warunkach, gdyż myśmy z tego nie korzystali. Byliśmy przejęci opieką nad wnuczkiem i nie spuszczaliśmy go z oka.
      Również dziś popołudnie przespałam. Odsypiam.

      Polubienie

      1. Krysiu- nie można zamieścić na Twoim blogu komentarza; napisałam, lecz nie opublikował się ;
        ” Przez miłosierdzie Boże – niech odpoczywa w pokoju wiecznym; Amen!
        Temat dla mnie trudny. Staram się nie rozważać, nie szukać wytłumaczenia ani dla wierzących ani dla niewierzących w życie wieczne.
        Mnie Pan Jezus jest pilnie potrzebny tu i teraz; stąd nadzieja, że będzie przy mnie w chwili przejścia do wieczności.
        pozdrawiam 🙂 Basia

        śr. cze 27, 07:59:10 AM 2018

        Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s