Akcja rodzi reakcję…

Jednym z praw natury jest dobrze znane prawo akcji i reakcji, znane również jako trzecia zasada dynamiki Newtona. Prawo to mówi, że każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości, lecz przeciwnie zwrócona. Innymi słowy, każde działanie pociąga za sobą równe w wartości przeciwdziałanie.

Nie jestem mocna z fizyki, więc nie będę rozbierać na czynniki pierwsze trzeciej zasady dynamiki Newtona. Odniosę się li tylko do prawa „akcji i reakcji” w dyskusjach na blogach.

Jeśli ktoś wpisuje się w medialną nagonkę na KK, to wiadomo, że zgodnie z prawem natury, taka akcja zrodzi reakcję.  Każdy ma prawo do obrony. Wiem…wiem, niektórzy by oczekiwali, że plując katolikowi w twarz, ten nadstawi drugi policzek. Błąd w myśleniu. 

Pamiętamy pytanie, które postawił Chrystus, kiedy jeden ze sług arcykapłana uderzył Go w twarz: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (J 18, 23). Ta odnotowana przez Ewangelistę uwaga Pana Jezusa odnosi się do każdego człowieka, który uderza swojego brata. A uderzać można w rozmaity sposób – pięścią, ale i słowem, nienawistnym spojrzeniem, zerwaniem kontaktu. Ludzie często w ten sposób się policzkują, życie wielu wygląda nieraz jak mecz bokserski, w którym jacyś sędziowie liczą tylko zdobyte punkty.

Na blogach odbywa się pewnego rodzaju licytacja; kto komu wytknie więcej błędów; gdzie więcej oszołomów,  gdzie więcej „oczadziałych”. Blogowy ring bokserski. Czasami można nawet stracić orientację – kto kogo policzkuje. W poczuciu krzywdy, w rzekomym [często urojonym] zagrożeniu toczą się zażarte dyskusje, na różne tematy.  W zależności od poglądów tworzą się towarzystwa wzajemnej adoracji. Znika wówczas z pola widzenia osoba [człowiek]; a liczą się jedynie ciosy.  Które oszołomstwo; katolickie czy może zielonoświątkowców, świadków Jehowy, a może  ateistyczne i antykościelne jest większe??? Kto będzie górą? kto dobitniej dokopie adwersarzowi? kto ma lepsze gadane, większy tupet, komu egoizm przysłania [niczym bielmo] oczy , tego racja na wierzchu.  Jaka to satysfakcja, jaka radość, że moje „ego ” triumfuje. A zasada;  że o nieobecnych się nie rozmawia???  Bowiem to nic innego jak – OBMOWA.  Jak brzmi zasada braterskiego UPOMINANIA?

  SŁOWO – MIECZ OBOSIECZNY. 

Zapytam więc; z czego wynika ta nagonka na KK?  dlaczego wytyka się wady, błędy, grzechy kleru, oraz wielu wiernych KK, nie oszczędzając nawet … świętych? czyżbyś sam/a był/a doskonały/ła??? a może po to, aby zagłuszyć własne sumienie? cudze grzechy widzisz pod lasem  a swoich nie widzisz pod nosem???  dlaczego mnie/nas , jako katolików,  policzkujesz generalizując, bądź robiąc z igły widły?  Dlaczego mnie/nas tak nienawidzisz? Jakie konkretnie zarzuty mi stawiasz i dlaczego? Łączy nas tak wiele, jesteśmy dziećmi tego samego Ojca [ zaś z niewierzącymi w Boga jednoczy nas natura ludzka], powinniśmy być wobec siebie życzliwi – dlaczego więc się mnie/nas czepiasz?  Kto nasiał kąkolu w naszym życiu, sprawił, że zatriumfowała wrogość, a nawet nienawiść?

x-default[z netu]

Reklamy

18 myśli na temat “Akcja rodzi reakcję…

  1. czy ma miejsce jakaś „nagonka” z tym polemizował nie będę, bo to jest kwestia punktu widzenia, systemu wartości /”nagonka” w tym kontekście to słowo wartościujące/ oraz obszaru, który się widzi… suponuję, że wszystko to mamy na tyle różne, że dyskusja nie ma sensu…
    można co najwyżej porozmawiać o krytycznym lub co najmniej niechętnym stosunku ludzi do związku wyznaniowego zwanego Kościół Rzymskokatolicki… rozmowa to zresztą trudna, bo istnieje całe spektrum postaw i poglądów, bardzo zresztą zróżnicowanych… dodajmy do tego istny chaos informacyjny, mylenie pojęć, które ma miejsce i wśród tych, którzy ową instytucję krytykują, jak też tych, którzy jej bronią…
    w sumie mogę Ci tylko powiedzieć, dlaczego ja darzę K.Rz-kat. dużą niechęcią, aczkolwiek daleko mi do skrajnych postulatów typu „palenie kościołów i wieszanie klechów na latarniach”, taki radykalizm uważam za idiotyzm, ale takich radykałów de facto jest ułamek promila… ba, nawet potrafię dostrzec pewne pozytywy działalności tej firmy /np. wszystkim znajomy polecam przychodnię lekarską bb. Bonifratrów/…
    w ogólnym jednak bilansie jest niechęć… pytasz dlaczego?… za co?… za całokształt, i nie chodzi tu bynajmniej o zbrodnie przeszłości /Inkwizycja, ludobójstwo Słowian, czy Indian/, to już historia, która teraz już nie jest istotna… ale historia najnowsza to już inna bajka… K.Rz-kat. mnóstwo pomógł ludziom odnaleźć się w tym kraju, gdy zarządzał nim system (quasi)totalitarny… ale po ’89 roku nastąpiło przegięcie… zamiast stanąć w szeregu innych związków wyznaniowych, zamiast skupić się tylko na organizacji życia religijnego wyznawców K.Rz-kat. sięgnął po władzę i kasę /czyli też władzę/, zaczął narzucać wszystkim ludziom pewien styl życia i prawo /np. kwestia aborcji i traktowania kobiet/, a to już dla wielu stało się nie do przyjęcia… obecnie sprawy wyglądają tak, że tym krajem zarządza państwo (quasi)wyznaniowe… to jest złe, więc nie dziwię się /choć nie usprawiedliwiam/, że niektórym puszczają emocje…
    tak więc tak naprawdę, ta krytyka K.Rz-kat. to nie żadna „akcja”, tylko REAKCJA właśnie…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. Patrzymy na sprawę ” akcji i reakcji” z dwu różnych stron. Ty z zewnątrz, a ja od wewnątrz KRK.
      Powiadasz, że KRK sięgnął po władzę i kasę [czyli też władzę]. Zapewne masz na myśli fundusz kościelny. Fundusz Kościelny działa na rzecz wszystkich Kościołów i innych związków wyznaniowych posiadających uregulowany status prawny w Rzeczypospolitej Polskiej (także tych, którym państwo niczego zabrać nie mogło, gdyż powstały po roku 1950). Według rejestru MSWiA jest ich ponad 160, ale większość pieniędzy z Funduszu dostaje Kościół katolicki. Dla mnie to logiczne; Kościół katolicki w naszym kraju jest najliczniejszy, zatem najwięcej podatników z tego wyznania.
      Patrzę na ten problem przez pryzmat swojej parafii i uwierz mi [albo nie wierz- jak chcesz]; a ja z czystym sumieniem i ręką na sercu mogę wyznać, że nasz proboszcz nie pragnie ani władzy ani kasy. Dla siebie nie chce niczego. Pieniądze dla niego nie mają żadnego znaczenia. Kolekty [zbieranie na tacę] zawsze mają określony i ogłoszony cel. Zawsze serdecznie dziękuje za datek. Im większa jego skromność, tym większa szczodrość wiernych – datki nie dla niego, ale na potrzeby wspólnoty. Ile jest takich księży wśród kleru w naszym kraju? liczba nie do obliczenia, bo… na świecznik pcha się zło; dobro ma twarz pokorną.
      Ile jest szumu o tzw. koperty kolędowe. W diecezji opolskiej, gliwickiej i wielu innych jest zakaz przyjmowania kopert po kolędzie. A kto robi o to największe larum? przeważnie ci, co do kościoła nie chodzą albo z kościołem mają niewiele wspólnego, dlatego nie wiedzą, że V przykazanie kościelne brzmi; Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła.
      Wygodniej jest żerować na innych troszczących się o potrzeby wspólnoty, zaś samemu tylko korzystać w razie potrzeby z „usług” kościoła.
      Piotrze> zwrócę Twoją uwagę na komentarze pod Twoją ostatnią notką; pisałeś o KZ [Kościele Zielonoświątkowców] a dyskusja toczyła się na temat KK i narzekanie – jacy to katolicy są „be”; jak bardzo katolicy krzywdzą innych. Przy byle okazji ulewana jest żółć i przypisuje się wszelkie zło tego świata katolikom, aby im dokopać. Czy to nie wpisuje się w nagonkę? W każdym wyznaniu i nie tylko wyznaniu, są ludzie i ludziska. Szanuję prawo każdego do wolności słowa i wyznania, ale… niech każdy patrzy siebie. Tymczasem wielu komentujących ma problem ze sobą, a chciałoby pouczać innych. Wiesz jak to nazywam? każdy chciałby kształtować innych na swój wzór i podobieństwo, a to niemożliwe; pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. akurat pretensje do kopert kolędowych, tacy, a nawet do wpłat emerytów uważam za pewne nieporozumienie, w końcu to jest darowizna, każdy ma prawo zrobić ze swoimi pieniędzmi co chce… mogę się co najwyżej ponabijać z ludzkiej głupoty czy naiwności, na takiej samej zasadzie, jak z ludzi, którzy kupują w hipermarketach całą stertę zbędnych im rzeczy… tak więc ja do tych darowizn nic nie mam tak na poważnie…
        ale dotacje państwowe to już osobna sprawa… wiem, że Fundusz Kościelny dotyczy wszystkich związków wyznaniowych, wiem też jednak jaka jest praktyka działu tych środków… np. Rodzimy Kościół Polski kilka lat temu występował o dotacje z tego funduszu, po roku dobijania się podaniami otrzymali… 50 /pięćdziesiąt/ złotych… więc dali sobie z tym spokój, gdyż koszta uzyskania tej kwoty przekraczały jej wysokość…
        oczywiście wiem, że RKP ma tylko garstkę wyznawców w porównaniu z K.Rz-kat., który uczciwe licząc ma ich 40%, ale nie o to chodzi… rzecz w tym, że klucz rozdziału oparty jest na przekłamanych danych… dane na temat wyznawców K.Rz-kat. oparte są na liczbie chrztów przesyłanych do GUS-u, a przecież świetnie wiemy, że około połowy tych chrzczonych w wieku dorosłym nie ma z tym kościołem nic wspólnego w sensie religijnym… poza tym K.Rz-kat. jest faworyzowany w wielu innych sprawach, tak więc słabym argumentem jest, że jest związkiem najliczniejszym… to prawda, ze należy im się najwięcej, ale faktycznie dostają nieproporcjonalnie za dużo w ramach tego „najwięcej”…
        to tyle w temacie kasy…
        zapytam tylko jeszcze, czy zasada dbania o dobro (wspólnoty) kościoła ma jakieś ograniczenia?… na przykład czy jest tam coś na temat liczenia się z ludźmi, którzy do tego kościoła nie należą, nie utożsamiają się z nim?…

        co do dyskusji na moim forum blogowym to nie ze mną toczyłaś spór, nie ja się wyrażałem krytycznie o katolicyzmie podczas tej konkretnej dyskusji, więc nie bardzo widzę sensu, byśmy tu teraz ten temat rozwijali…
        pozdrawiać jzns :)…

        Polubienie

        1. Tak – to nie Ty krytycznie wyrażałeś się o katolicyzmie, ale…jesteś gospodarzem tego bloga. Dyskusja na Twoim blogu toczyła się nie na temat notki. Moim zdaniem, rękę na pulsie trzyma autor bloga. Jeśli Tobie odpowiadało takie użalanie się na katolików, to automatycznie mnie obligowało do obrony. Tak popadłam w kabałę.
          Odnośnie finansów; powołam się na kwestię z filmu Sami swoi; „tu nie ma sprawiedliwości- tu jest sąd”. Sprawiedliwość ludzka jest tak samo ułomna jak niedoskonali są ludzie.
          Z własnego podwórka mogę podać Ci przykład, że świadkowie Jehowy budowali swoją Salę Królestwa jednocześnie z budową naszego kościoła [na tym samym osiedlu] i to oni uświadomili mi, że istnieje przepis, który umożliwia odpis na cele kultu religijnego. Świadkowie Jehowy korzystali z tego maksymalnie, a my zaniechaliśmy tej praktyki.
          Jeśli Polska jest krajem w większości katolickim, to logicznym jest [dla mnie], że w demokracji większość decyduje. Jak trafimy do kraju islamskiego, to będziemy musieli dostosować się do zasad tam obowiązujących. Jak to się mówi; „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one”???. 🙂 Wyobrażasz sobie taką nagonkę na islamistów, w którymkolwiek kraju muzułmańskim, jak u nas na katolików???
          Pytasz; „czy zasada dbania o dobro (wspólnoty) kościoła ma jakieś ograniczenia?… na przykład czy jest tam coś na temat liczenia się z ludźmi, którzy do tego kościoła nie należą, nie utożsamiają się z nim?
          Oczywiście, gdyż to funkcjonuje na zasadzie dobrowolności. Nikt nikogo nie rozlicza- jak partycypuje w kosztach wspólnoty; słynne „co łaska„.
          Przykład z mojego podwórka;
          cmentarz parafialny; koszta ponoszą tylko wierni parafii zaś na cmentarzu odbywa się pochówek wszystkich zmarłych bez względu na światopogląd, bo nie ma cmentarza komunalnego. Afera wybuchła, gdy trzeba było zapłacić horrendalne sumy na rachunkach za wywóz śmieci i pobór wody. Ofiarę na utrzymanie cmentarza składają wszyscy wierni danej parafii, nie tylko ci, których bliscy tam spoczywają. Natomiast rodziny zmarłych innego światopoglądu, w tych kosztach nie partycypują.
          Partie mają swoje STATUTY; wyznania mają swoje regulaminy.

          Polubienie

          1. jako gospodarza bloga (forum blogowego) nie interesuje mnie treść komentarzy, nie odpowiadam za nią, lecz interesuje mnie ich forma, styl komunikacji… nie przeszkadza to jednak, bym nie zabierał głosu jako uczestnik forum, co faktycznie tworzy nieco schizofreniczną sytuację, ale wydaje mi się, że chyba jakoś sobie radzę z rozdzieleniem tych ról?…

            czy Polska jest krajem w większości katolickim, to ja mocno wątpię… zwłaszcza że sam Kościół Rz-kat. za pośrednictwem swojej agendy ISKK stwierdził, że katolików identyfikujących się ze swoim kościołem jest ok. 40%… jak na moje matematyczne wykształcenie, to większość to nie jest, chyba że ktoś stosuje „matematykę” obecnego prezydenta według którego 12,8% to „przeważająca(!) większość”… ilość chrztów, pierwszych komunii, ślubów, czy pogrzebów, nie wspomnę już o wigiliach z udziałem opłatka nie jest tu żadnym kryterium, gdyż dla wielu ludzi nie jest to wydarzenie natury religijnej, lecz obyczajowej, ot taka tradycja, automatycznie realizowana… udział dzieci w lekcjach religii w szkole również o niczym nie świadczy… nie jest też kryterium deklarowana wiara w Boga (chrześcijańsko definiowanego), gdyż około połowa tych wierzących nie identyfikuje się z K.Rz-kat., większość tej połowy to tzw. „własnowiercy” plus pewna grupka wyznawców skupionych w innych wspólnotach… tak więc owa katolicka „większość” to fikcja wynikająca z manipulacji znaczeniem słowa „katolik” i wykorzystania faktu, że mnóstwo ludzi ma te pojęcia niedoprecyzowane… wiele osób na pytanie o wyznanie odpowie „wierzący” i dalej już nie wnika, nie zagłębia się zbytnio w temat…

            Polubienie

            1. Polska to bardzo dziwny kraj. „Polska to jest bardzo ciekawa kraj” [Zulu Gula].
              W zależności od sytuacji liczba osób wierzących zmienia się [niczym kameleony]; czasami niczym chorągiewki na wietrze. Niektórzy nawracają się dopiero, jak Kostucha zagląda im w oczy; albo jak trwoga to do Boga, albo dla tradycji, albo dla szpanu, albo pod sąsiadów itp.
              Jak więc ustalić, na podstawie czego – liczbę katolików??? przecież istnieje nawet podział na katolików praktykujących i niepraktykujących. Niektórzy twierdzą, że wierzą w Boga ale do kościoła nie chodzą, bo…wiarę w Boga utożsamiają z wiarą w księży. Obrażeni na księdza rezygnują z Boga. Kiedyś i ja byłam na takim etapie, ale uświadomiłam sobie, że do kościoła nie chodzę na spotkanie z księdzem, bo oni się zmieniają; dziś ten, jutro inny. Nie robię łaski księdzu, że jestem katolikiem praktykującym, lecz sobie, bo to mnie potrzebna jest łaska- DAR wiary, nadziei i miłości [doskonałej].
              Wracając do sprawy- nie ma złotego środka [recepty] aby ustalić faktyczną liczbę katolików. Podobnie jest z wieloma innymi sprawami [np. członkowie partii], dlatego przyjmuje się dane szacunkowe. Teraz ludzie zachłysnęli się wolnością. Bóg jest im do niczego niepotrzebny, ale… czy zawsze tak będzie? Paradoksalnie- za komuny było więcej wierzących praktykujących niż teraz, bo…zakazany owoc kusi.

              P.S. irytuje mnie, gdy ktoś wcina się [wtrąca a może ja nie mam ochoty z danym osobnikiem prowadzić konwersacji?może go nie lubię – jeszcze nie wiem] np, w rozmowę z Tobą na blogu, co wprowadza zamieszanie. Trudno jest rozmawiać z kilkoma osobami na raz. Często kończy się to przekierunkowaniem rozmowy na inny tor, a autor na to nie reaguje. Wówczas robię unik i…znikam z bloga.

              Polubienie

        2. P.S. odniosę się jeszcze do tych Twoich słów;
          dane na temat wyznawców K.Rz-kat. oparte są na liczbie chrztów przesyłanych do GUS-u,
          Zapytam – czy ktoś kogoś zmusza do chrztu dzieci?
          Są ściśle określone warunki udzielenia chrztu, a moim zdaniem- nawet dość duże wymagania ; między innymi jest tam zapis; „Rodzice, prosząc o chrzest dla swego dziecka, przyjmują na siebie obowiązek wychowania go w wierze
          Rodzice PROSZĄ…ba ! niektórzy nawet płacą a potem psioczą na księdza, że ich zdaniem, za dużo wziął. Moja rada- 3 razy „P”; nie proś, nie płać i nie psiocz.
          Nie będzie zawyżonych statystyk [według Ciebie], gdy rodzice nie będą prosić o chrzest. Nikt nikogo nie zmusza do przyjęcia SAKRAMENTU. Nie ma przymusu…:)
          jeśli są jakieś pretensje w tym temacie, to do rodziców , a nie do Kościoła.
          Kojarzy mi się to z ; „pretensje do garbatego, że ma dzieci proste”.

          Polubienie

  2. To, że w jakiejś rodzinie znajdzie się „czarna owca”, nie oznacza, że cała rodzina jest taka, dlatego utożsamianie wszystkich ze złym postępkiem jednego, jest błędne a w dodatku niestosowne. Basiu, zjawisko, które przedstawiłaś występuje nie tylko w odniesieniu do poszczególnych religii, jest obecne w polityce i w różnych środowiskach. Tylko słabi stosują ten rodzaj ataku w celu zdegradowania kogoś lub czegoś, nie zdają sobie sprawy z tego, że wybierając taki bezmyślny rodzaj napaści, uderzają w siebie, w swoje pieniactwo, złość i bezsilność. To dotyczy również obrony poszczególnych racji, nieumiejętna obrona, oparta na fałszowaniu rzeczywistości a nie na prawdzie, obraca się przeciwko obrońcy danych wartości czy idei. Tak czy inaczej gniew, nieustępliwość i brak zrozumienia najbardziej dotyka tych gniewnych. Krystyna

    Polubienie

    1. Krysiu- generalizowanie, wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niedopuszczalne. Różne są barwy naszego życia i nic nie jest li tylko białe albo li tylko czarne. Wiesz, chyba nastała moda na narzekanie i zwalanie winy za swoje niepowodzenia życiowe na innych. Co rusz moda się zmienia 🙂

      Polubienie

  3. A ja wciąż stwierdzam, że nie znamy ewangelii. Mój Syn był na kursie biblijnym, na którym wytłumaczono mu, że nadstawianie drugiego policzka, u Izraelitów uchodziło za najgorszą obrazę. Coś w stylu: bijesz jak Ciota, masz drugi policzek i pokaż co potrafisz. Więc, jeśli o to chodzi z owym nadstawianiem drugiego policzka, to reakcja na akcję musi być adekwatna.

    Polubienie

    1. Zbyszku- oczywista oczywistość, że nie znamy i nigdy dokładnie nie poznamy Ewangelii. Nawet czytając codziennie ten sam urywek będziemy odkrywać coś innego, nowego. Poznać tradycję, zwyczaje, ich obszerne prawo- kto z nas w to by się zagłębiał ?
      Prawo Starego Testamentu, czyli zbiór religijnych, moralnych, liturgicznych i obywatelskich norm prawnych. Normy te zostały zebrane głównie w Pięcioksięgu Mojżesza, zwanego też Torą. Poza tym, prawowierny Żyd był zobowiązany do respektowania niezliczonej ilości drobiazgowych przepisów prawnych i obyczajowych, dotyczących konkretnej sytuacji życiowej, zawartych w Talmudzie. Talmud jest bardzo obszernym komentarzem do Miszny, czyli spisanej ustnej tradycji. Twórcami setek drobiazgowych i uciążliwych przepisów byli pisarze, uczeni w Piśmie i faryzeusze. Do ogólnych, obowiązujących reguł dodawali oni nowe, szczegółowe przepisy, które na ogół odczuwano jako ciężar w normalnym życiu codziennym.
      Mielibyśmy to wszystko opanować??? nierealne…
      ” W nierealny wierzysz świat, świat którego nie ma;
      Gwiazdki z nieba nie dostaniesz i…zapłaczesz nieraz „.

      Polubienie

  4. Już wiele razy się czytało na blogach treści na temat historii Kościoła. Posłużę się tu słowami-
    „ dodajmy do tego istny chaos informacyjny,w mediach tv,zwłaszcza na blogach, mylenie pojęć, które ma miejsce i wśród tych, którzy ową instytucję krytykują, jak też tych, którzy jej bronią…” następnie wkomponowanie do Kościoła ludobójstwo, inkwizycja, władza, pieniądze itd. Itd. Mamy nierzetelną, kłamliwą a często podawanie półprawdy, z fałszem pomieszaną. Wtedy widzimy obraz Kościoła katolickiego w najgorszym świetle takim, jakby na świecie był tylko KK i wszystko złe jest mu przepisane. Jeśli zaś próbuje się polemizować i przestawiać nieprawdę lub historię KK źle zrozumianą przez tych antyklerykałów typu „protestanckiego” czy „ateistycznego” , gdy się odpowiada na zarzuty, to nie czytają ze zrozumieniem lub w ogóle nie chcą czytać tylko piszą same bzdury. Budzi się tu w tej sytuacji pytanie; -to dlaczego nie pisze się o zbrodniach ludobójstwa protestantów w USA ??? czy ateistów ? ja się tylko poproszę, aby mi ukazano dowód na to, że władza KK w Watykanie popierała i nakazywała ludobójstwo tak jak władza ateistyczna? Która robiła to z premedytacją. To w krajach protestanckich, takich jak USA (czy Niemcy mordowano ludzi) mordowano Indian, a Murzyni w 20 wieku nie mogli korzystać z ubikacji z białymi nad czym ubolewał KK. To kraj protestancki wprowadza ustawy eugeniczne, co w konsekwencji dochodzi do ludobójstwa. To w krajach protestanckich stosuje się eutanazje i w tychże krajach palono 80% czarownic… i to wszystko jest przypisane Kościołowi katolickiemu. Wojnie secesyjnej pomiędzy protestantami też zapewne winny jest Watykan z papieżem na czele?. Można by tak wyliczać w nieskończoność, lecz nikt nie czyta tego ze zrozumieniem.Tylko czy o to chodzi, aby robić takie wyliczanki? Inkwizycję wprowadziła władza świecka czyli cesarstwo rzymskie na wschodzie przy sprzeciwie papieża. Karząc śmiercią bez jakikolwiek procesów. Kościół na wschodzie w V wieku już się zaczął rządzić swoimi poglądami a cesarz chciał władzę świecką i Kościoła na wschodzie. Kościół rzymski zachodni już reagował wprowadzając swoją inkwizycję mającą na celu wyjaśniania sytuacji i karania pokutą. Zwracając uwagę, że to Kościół rzymski jest władzą a nie świecki. Oczywiście w późniejszym czasie była wykorzystana przez niektórych inkwizytorów, za co papież karał i wrzucał do lochów. Taką inkwizycję palenia czarownic stosowali również protestanci w Nowej Anglii,w Niemczech czy w Skandynawii. To wszystko jest przepisane KK na blogach przez„internetowych pseudo historyków”.
    Następnie finanse KK; tu już widzę całkowitą niewiedzę; to katastrofa „znawców” tego zagadnienia. Czy ktoś mi napisze – jaki jest dochód uczelni Harvarda w porównaniu z dochodem Watykanu ?
    a na co Watykan musi wydawać pieniądze np. koszty charytatywne itd. Itd. I dochód np. Microsoftu 4,7 mld dolarów rocznie (dane z 2010 r.) jest to 6 razy więcej niż cały Watykan. Budżet Warszawy jest 5 razy większy niż Watykanu. Więc o jakim bogactwie KK tu się pisze.?

    Polubienie

    1. Mirku – tu się pisze o „pretensjach do garbatego że ma dzieci proste” 🙂 czy dla Ciebie to nowina, że nastała moda na zwalczanie Kościoła??? Uważają, że wszelkie chwyty dozwolone, więc oczernia się kler oraz katolików. To jest walka ideologiczna, dlatego niektórzy uważają, że wszelkie chwyty dozwolone byle dokopać katolikom. Mało to dyskutowałeś z Asmodeuszem na ten temat. I co osiągnąłeś???
      Podam banalny przykład;
      Piotr [PKanalia] na swoim blogu opublikował notkę o Kościele Zielonoświątkowców. Zaciekawiona tematem zajrzałam tam i co zobaczyłam??? Faktycznie – temat notki o KZ, lecz w dyskusji atak na KK [księży i wiernych]. Okazja, aby ulać trochę żółci. Winę za swoje życiowe niepowodzenia przypisać katolikom. A kiedy zabrałam głos w dyskusji zwracając się do Autora wcięła się [wtrąciła], moim zdaniem osoba niezrównoważona emocjonalnie. Wynikało to z jej słów zawartych w komentarzu. Ośmieliłam się ripostować [to nie ja się wtrąciłam do rozmowy, a ona], wykazując niespójność w jej wypowiedziach. Raz pisała o sobie, że jest ewangeliczką, a w innym komentarzu że niewierząca. Czyżby rozdwojenie jaźni?
      Autor postraszył moderacją. Zaapelował o wyluzowanie, kiedy z mojej strony była bardzo spokojna obrona przed atakiem, przypisującym mi coś, czego nie było w moim komentarzu. Nie robiłam wycieczki personalnej pod jej adresem. Cytowałam tylko jej słowa, a Autor między innymi do mnie skierował ostrzeżenie, pogroził palcem :). Kiedy ksiądz „pogrozi palcem” grzesznikowi, to ten obrażony odchodzi od Kościoła. Ma do tego prawo, lecz dlaczego potem w swym rzekomym poczuciu krzywdy trąbi na wszystkie strony, że to KK jest „be”, a nie jego grzech oddala go od Boga i wspólnoty ???
      Co w takiej sytuacji miałam na danym blogu zrobić? Uznałam, że należy opuścić takie towarzystwo. Niech się kołtunią we własnym sosie. Szkoda czasu i zdrowia na takie dyskusje. Jeśli ktoś ma obsesję na jakimś punkcie, to choćbyś przedstawiał twarde dowody, to nie ustąpi [„zaprze się jak koza w marasie”-śląskie powiedzenie]. Tymczasem w kwestii wiary nie ma twardych dowodów- jest WIARA, albo niewiara. Prawda odbierana jest subiektywnie, według własnego punktu widzenia, a ten zależy od miejsca siedzenia. Ot – samo życie.

      Polubienie

      1. @Aisab…
        przykro mi, że odebrałaś osobiście zwrócenie uwagi o pohamowanie emocji, być może moim błędem było nie podanie konkretnego adresata /ściślej: adresatki/, po prostu podszedłem do sprawy jak do przypadku bijących się kotów, które się polewa wodą i nie wnika, który zaczął i któremu więcej tej wody się należy… ba, próbowałem być możliwie najdelikatniejszy, tak więc to nawet nie było polanie, tylko raczej info, że mi się ta bójka nie podoba…
        ale za czyjąś ksobność odpowiedzialności nie wezmę, to już problem tej osoby…
        poza tym coś powinnaś wiedzieć… kiedyś na moim forum panował istny hajdpark, nie reagowałem na żadne „bójki”, a bywały one naprawdę krwawe, nieporównywalnie do ostatniej sytuacji… potem jednak miałem istną inwazję hejterstwa, które zaglądało tylko po to, by otwarcie atakować innych komentujących… wprowadziłem więc ścisłą moderację, która trwała kilka lat… dopiero teraz ukazał się post bez tej moderacji i od razu (naprawdę drobna) awantura, na którą /powtórzę/ zareagowałem możliwie najdelikatniej…
        jeśli chodzi o Ciebie, to nadal jesteś mile widzianym (przeze mnie) Gościem, ale co Ty z tą informacją zrobisz, tego nie wiem…
        p.jzns :)…

        Polubienie

        1. Piotrze> dziękuję za wyjaśnienie. Powiadasz, że dla „ochłody; polanie kubłem wody” 🙂 może to był właściwy ruch z Twej strony, aby zapobiec słownej naparzance. Wychodzę z założenia, że „nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło”; być może to mnie uchroniło od większego ataku. Bowiem inne osoby także zaczęły wcinać się do naszej rozmowy. Rzekomo gorliwość religijna ich do tego upoważnia. Gdybym chciała z nimi porozmawiać, to udaję się na ich blog. Teraz wyobraź sobie; trafią na Twój blog dwa takie „typy” o podobnej gorliwości religijnej z różnych wyznań; znów musiałbyś banować komentarze. Rozumiem, że to ze szkodą dla bloga, bo rzadko kto lubi uczestniczyć w „wojnie” nawet gdy jest ona li tylko na słowa, dlatego robię unik [rezygnuję z polemiki]. Między innymi, dlatego kładę duży nacisk na dyskusję na temat. Temat, który przedstawiłeś w notce mógł naprawdę wnieść wiele dobrego, gdyby dyskusja toczyła się wokół opisu. Mogliśmy dużo więcej się dowiedzieć o wyznaniu; uzupełnić wiedzę, a jak zwykle od samego początku doszło do …narzekania, biadolenia i oskarżania. [To tylko dowodzi, według mnie, że niektóre osoby mają problem ze sobą, ale na blogu tego problemu się nie rozwiąże, co najwyżej uleją trochę żółci].
          Moim zdaniem – to właśnie rola Autora bloga, aby do tego nie dopuścił, zaś kiedy sam wpisuje się w ten ton, to faktycznie – szkoda czasu na tego rodzaju polemikę.
          Dziękuję, że mnie nie skreślasz z listy swych Czytelników. Cenię sobie roztropność, rozwagę i zrozumienie. pozdrawiam 🙂 Basia

          Polubienie

    1. Mirku – dziękuję za link. Przyda się. Jeśli się nie mylę, to Twój adwersarz [z dyskusji na Twoim blogu] czytuje Pch.24.pl bywa to dla niego inspiracją do tworzenia nowych notek. Ma wielu klakierów, bo … nastała moda antyklerykalizm. Hołdowanie modzie też jest w modzie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s