Dystans…

DYSTANS – rezerwa , sztywność , powściągliwość , beznamiętność , chłód , oziębłość , oschłość , nieufność , sceptycyzm , sceptyczność…

„Nie jest dobrze, aby człowiek był sam” (por. Rdz 2,18)

Ludzie są nieprzewidywalni w swym zachowaniu. Przekonałam się o tym nieraz.  Sparzyłam się już tyle razy w życiu, że dziś nawet na zimne dmucham i zachowuję dystans. Zasada ograniczonego zaufania, tak trudno było mi do niej się dostosować.  Dystans ma pewne zalety.  Im dalej od siebie, tym mniejsza możliwość zranienia. Nie chadzam do sąsiadek ani koleżanek  na kawę.  Korzyść – nie plotkuję, nie obgaduję, ale  też  nie narażam się na plotki o mnie. Jestem jaka jestem, zaś moje zachowanie wynika z życiowego doświadczenia. Fizycznie, psychicznie i duchowo zachowuję spokój. Oszczędzam nerwy. Przyjęłam zasadę – nie mój cyrk, nie moje małpy. Co będę się wtrącać w cudze problemy, kiedy swoich mam pod dostatkiem. Nie ma bezpiecznych tematów do rozmowy. Obecnie nawet rozmowa na temat pogody może wywołać nieporozumienie.  Miałam sąsiadkę, która narzekała na każdy rodzaj pogody. Taki już typ człowieka, więc po co wdawać się w polemikę? Wiadomo – punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, ale… nie tylko od siedzenia; bo od stania też blisko do narzekania. DYSTANS do świata, do ludzi i…do siebie.  Niczego już nie zmienię – jestem jaka jestem, więc albo mnie się taką zaakceptuje, albo…

– Nikt mnie nie kocha…
– Jak to nikt? Pan Bóg cię kocha, a to już przecież 3 Osoby.

Reklamy

15 myśli na temat “Dystans…

  1. W obecnym świecie dystans to bardzo ważna sprawa. Mi czasem go nie wystarcza.

    Pewnie jeszcze nie raz będą takie zakazy, gdy okaże się, że coś innego jeszcze szkodzi środowisku.

    Na pewno nie w tym roku, pewnie wycofanie się ze zmiany czasu będzie za rok, ewentualnie dłużej. Tak przynajmniej mi się wydaje.

    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Piotrze> wszystko ma swoje plusy i minusy. Dystans chroni nas przed zranieniem, lecz czasami potrzebne jest przytulenie; dobre słowo, ludzka życzliwość, a gdy ludzi unikamy, życzliwości nie doznamy.
    Tak źle i tak niedobrze.

    Polubienie

  3. popularne rozumienie „dystansu” dotyczy zwykle sfery zewnętrznej, czyli samych zachowań, które można także udawać, zagrać… mnie się słowo „dystans” kojarzy raczej ze sferą wewnętrzną, tym, co się dzieje /a raczej nie dzieje/ w umyśle… czyli dystans to przede wszystkim nie przywiązywanie się do niczego, nie skupianie nadmiernej uwagi na sprawach, rzeczach etc, nie przypisywanie im zbędnych znaczeń, oglądania świata takim, jaki jest, a nie przez szybę upapraną własnymi ocenami tworzonymi przez umysł, to także poczucie humoru, nie traktowanie zbyt poważnie świata, otoczenia,a także siebie… konsekwencją zaś tego jest nie tworzenie sobie problemów z niczego, które de facto są tylko iluzją wywołaną nadmiarem myślenia dyskursywnego i które powodują zbędne napięcie w nas samych… a co najważniejsze, to dystans do samego dystansu, co oznacza nie wysilanie się, nie staranie nadmierne, by ten dystans osiągnąć, gdyż to po prostu nie działa… ileż to razy widzimy, gdy ktoś męczy się, by zademonstrować swój dystans do czegoś, tymczasem zdradza go np. mowa ciała, jak bardzo mu to nie wychodzi… czyli warunkiem koniecznym dystansu, jego składową jest wewnętrzny luz i nie przejmowanie się zbytnie postrzeganiem nas przez otoczenie… wtedy przestaje być istotne, czy wikłamy się w jakieś sytuacje, czy nie, ważne jest tylko, że nasz umysł nie jest uwikłany… samo unikanie wchodzenia w te sytuacje, wycofana postawa nic nam nie daje, jeśli traktujemy to jako cel, bo napięcie od tego (przeważnie) nie znika… zacząć trzeba od środka, od własnego umysłu, wtedy unikamy tych sytuacji intuicyjnie, niejako samo się tak jakoś dzieje, a jeśli się zdarzą nie są dla nas problemem, bo nie jesteśmy do nich przywiązani…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. PKanalio > chyba masz trochę racji.
      Potrzebny wewnętrzny luz, w dodatku wrodzony, bo nabyty to wymuszony. A ponieważ takiego luzu wrodzonego mi brak to… staram się unikać ludzi, dystansuje się od nich, w obawie przed zranieniem. Naiwna jak dziecko, dziś ma już inną nazwę – głupia, dała się nabrać albo… wodzić za nos. Dystans jest tą barierą ochronną.
      O jak bardzo brakuje mi poczucia humoru…czasami powtarzam niczym mantrę; „olać to”, lecz to nie tak łatwo, gdy natura inna.
      A może tak ma już być, że potrzebne jest dobro i zło; naiwność i tupet; pokora i pycha; ofiara i kat???

      Polubienie

      1. to chyba nie jest tak, że ten wewnętrzny luz jest zastrzeżony tylko dla wybranych, mających ten luz wrodzony, choć z drugiej strony łatwiej jest go osiągnąć ludziom mającym do tego predyspozycje już na starcie życia… wydaje mi się, że każdy może ten luz nabyć, ale tylko wydaje, czyli bardziej w to wierzę, niż to wiem, choć znam wiele przypadków ludzi, którzy nabyli go później… ale ile w tym ich własnej pracy nad sobą, a ile przypadku od nich niezależnego?… tego to już oszacować nie potrafię, nie pomoże mi w tym żaden luz, który pomaga mi jedynie pogodzić się z tym „nie potrafię” :)..

        Polubienie

        1. Jeśli nie ma się luzu wrodzonego, przekazanego w genach, to z mojej dedukcji wynika, że aby go nabyć potrzeba przebywać w środowisku luzaków; skoro przekazujący geny nie są wyluzowani, a następnie zdani na kształtowanie nowego członka rodziny, to jakim cudem ma on stać się „cudakiem”? jedyne wyście, to jak najwcześniej obracać się w towarzystwie śmieszków. A co jeśli los rzuci człeka w towarzystwo ponuraków???

          Polubienie

          1. paradoksalne jest, że jednym z narzędzi osiągania luzu są odosobnienia /medytacyjne/, gdzie o zewnętrznym luzie w zachowaniach mowy nie ma, ale to jest tylko narzędzie, poza tym nie na każdego działa, a czasem może nawet zadziałać z odwrotnym skutkiem… ale faktycznie, chyba masz rację, że początkiem całego procesu jest spotkanie kogoś innego, by doszło do zainicjowania… zresztą właśnie dlatego niektóre zamknięte, mocno „ponure” społeczności, np. sekty fundamentalistyczne ograniczają kontakt swoich członków ze światem zewnętrznym i wypracowują pewne mechanizmy, by po spotkaniu z kimś z zewnątrz umysł nie zaczął działać inaczej, niż według sztywnego schematu w tej grupie obowiązującego…

            Polubione przez 1 osoba

  4. Dystans można na wiele sposobów rozumieć. Jednak ogólnie mówiąc masz dużo racji, jakiekolwiek odsuwanie się, oddalanie od problemu, emocji, innych spraw powoduje trudność w późniejszym powrocie, zbliżeniu się do nich, zmierzeniu się z nimi.

    Na to powoli wychodzi, bo do tej pory nikt nie zadzwonił z tych firm, co byłem. Przynajmniej znajdę takie miejsce na staż, by mi odpowiadało. A to już jest dużo.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

  5. Basiu, jak to, tylko Pan Bóg kocha?
    Mnie kocha wiele osób poza P. Bogiem, który też kocha mnie na Swój sposób… Jestem pewna tych miłości…
    Po prostu czuję się kochana. Dlatego najczęściej mam dobry humor. Ciebie też na pewno kochają, tylko nie zauważasz przez chwilowe załamanie …
    Kocham wielu , wiec pewnie to i wraca do mnie… Coraz częściej nawet obcy ludzie uśmiechają się do mnie…
    Też nie szczędzę uśmiechu, taka moja natura… Dystans jest nieodzowny w wielu sytuacjach i na pewno do niektórych…
    Ogólnie to jestem przystępna, zachowuję jednak środki ostrożności i w zależności z kim rozmawiam, dostosowuję przekaz, bo nie z wszystkim o wszystkim z każdym można rozmawiać . Z sąsiadami żyję w zgodzie, bo nie plotkuję, a plotkarzom daję do zrozumienia, że plotki mnie nie interesują albo bronię obmawianych, narażam się , ale to skutkuje… Utrzymuję kontakt z wieloma ludźmi. w moim domu zawsze goście… Czasami odczuwam ciężar tego – zmęczenie, ale to lubię … Nawet w czasie remontu odwiedzali, rozgardiasz niesamowity a tu goście, miałam nie przyjąć i nie poczęstować…? Nie potrafię inaczej. „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko…” !
    Miłych snów – Krystyna.
    P.S. U mnie o przeginaniu liny…

    Polubienie

  6. a ze mną jest tak, że dopóki mi zależy to jak ten pajacyk na sznurku – skaczę, krzyczę , protestuję … ci co mnie znają wiedzą, że jak nabieram dystansu, staję się chłodna i grzeczna to już … pozamiatane, poszłam własną drogą
    ———–
    w zawodzie też nie mam dystansu, czasem tak się angażuję, że braciszek musi mnie do rzeczywistości – Hania, jeszcze trochę, a nam walną kary umowne

    KAŻDY JEST INNY – I TO JEST PIĘKNE 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Taaak: każdy jest inny. Są osoby, które potrafią omamić i pociągnąć za sobą tłumy [wielu]; jednym słowem – inni jedzą im z ręki, choć nie zawsze to jadło jest z pożytkiem dla ciała lub duszy;
      a ja już tak mam, że… ludzi unikam, aby się nie narazić ani też nikogo nie obrazić.

      Polubienie

  7. Zależy wiele od sytuacji. Są takie, gdy spalenie jakiegoś mostu jest jedynym wyjściem. Choć na co dzień lepiej unikać takich rozwiązań.

    Już w średniowieczu przypominano wszystkim o takim samym końcu. Może teraz też należy coś takiego propagować, nie straszyć ale pokazywać, jak w sumie mało mamy czasu tu, na tym świecie.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Palenie mostów za sobą to ryzykowny sposób, gdyż można dla siebie odciąć drogę odwrotu, a przecież nigdy nie wiemy co dobrze zrobimy; często dopiero upływ czasu weryfikuje trafność decyzji.
      Na nic zda się przypominanie; że „wczoraj do nas nie należy, jutro niepewne, tylko dziś jest nasze”.

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s