SEN…

Sen – stan czynnościowy ośrodkowego układu nerwowego, cyklicznie pojawiający się i przemijający w rytmie dobowym, podczas którego następuje zniesienie świadomości i bezruch.

Kiedyś to ja miałam marzenia. O! tak! Takie marzenia, że cho…cho…,a dziś już nie mam o czym marzyć. Pozostały mi już tylko…SNY! Śpię co najmniej 12 h/d, a czasami i więcej, to tych snów przewija się przez mój ośrodkowy układ nerwowy, co niemiara. Starsi pouczali mnie, więc zapamiętałam, że ” Bóg – wiara; sen – mara”. Plącze się w tej mózgownicy tyle wątków, że trudno zebrać do kupy; jak sensownie to ułożyć; albo odgadnąć, co też miałoby to znaczyć? Kupić sobie sennik?  Daremnie szukamy w tej plątaninie scen, przewijających się osób i zdarzeń, wizji proroczych.   

KOCHAM SPAĆ! Na zdjęciu nasz wnuczek, który podobnie jak ja, śpi na czym i gdzie się tylko da, gdy zmorze nas sen.

Rysiu

SEN czy dowcip podświadomości?

– Malinowski, znowu śpisz na lekcji!
– Wcale nie śpię.
– To powtórz moje ostatnie zdanie!
– Malinowski, znowu śpisz na lekcji…

– Śniło mi się, że umarłam – mówi emerytka do emerytki.
– I co było w tym śnie?
– Poszłam do nieba. Patrzę, jest mój Stefan! Pędzę do niego, a on: „Hola, hola! Przecież miało być tylko do śmierci!”.

– Panie Masztalski, ma pan upomnienie, bo śpi pan w godzinach urzędowania.
– Tak, kierowniku, ale śnią mi się tylko sprawy służbowe.

W domu:
– Małgosiu wstawaj.
– Nie, muszę dokończyć sen.
– Ale Małgosiu ty już nie śpisz!
– Bo teraz są reklamy!

Lekarz pyta pacjenta.
– Czy prześladują pana sny erotyczne?
– Dlaczego zaraz prześladują?

Żona pyta męża:
– Czemu tak krzyczałeś w nocy?
– Miałem straszny sen. Śniło mi się,że muszę się ożenić.
– Z kim?
– Znów z tobą.

Akademik, czas: świt. Student – farciarz lekko przysnął. Obudził go własny krzyk:
– Nie znikaj! Nie znikaj!
– Stary! Powiedz, że Ci się kartka z pytaniami przyśniła! – proszą kumple.
– Nie … Kanapka.

Morał z tego taki;  głodnemu chleb na myśli…🙂 🙂 🙂 więc każdemu się przyśni, to co zajmuje jego myśli. 

Reklamy

16 myśli na temat “SEN…

  1. oj Basiu – najdziwniejszy sen miałam w czasie studiów, do dzisiaj się śmieję, jak mi się przypomni 🙂
    Gmach Architektury znajduje się nad pięknym stawem, po którym pływają sobie kaczki, byłam na drugim roku akurat zaczęliśmy lektorat z j, włoskiego, okrutnie mi się ten język podobał … pewnej nocy przyśniło mi się, że staw i ławki dookoła to Forum Romanum … ja dumnie kroczę, a kaczki na stawie kwaczą Ave Cezar …
    No sen – cud miód i malina …

    Polubione przez 1 osoba

    1. O tak> sen cud, miód i malina; Ave Cezar …takich chwil szczęścia a się nie zapomina; świetne poczuć się Cezarem choćby tylko we śnie 🙂
      Mnie również j. włoski się podoba; szkoda, że wcześniej [zanim skleroza mnie dopadła]
      tego języka nie znałam.

      Polubienie

  2. o co chodzi w snach to raczej jest jasne, po prostu odbywa się sprzątanie, coś jak zabiegi higieniczne, których dokonujemy na twardym dysku komputera, tylko bardziej złożone… a sny to po prostu śmieci, fragmenty plików, które sobie oglądamy podczas fazy REM, połączone w przeróżne sekwencje różnych różności: wspomnień, pragnień i przeróżnych skojarzeń tworzonych przez podświadomość, taki film na żywo, w którym często uczestniczymy… czasem jest to bardzo miły seans, a czasem zdarza się i bad trip…
    a że wielu ludzi chciałoby wiedzieć, co zdarzy się jutro lub np. za miesiąc, to niektórzy dopatrują się w snach przepowiedni, proroctw… świetnie o tym wiedzą autorzy i wydawcy senników, którzy zarabiają nimi na życie…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. Masz rację i…nie masz racji. Był taki okres w moim życiu, że miewałam senne wizje prorocze. Może dziwnie to zabrzmi, lecz modliłam się, aby przestały mnie nawiedzać. Lepiej czasami nie wiedzieć. Nie oglądam horrorów abym nie miała nocnych koszmarów. Jestem bardzo wrażliwą osobą i potem te „zabiegi higieniczne” dokonywane w mojej mózgownicy mnie wykańczają, nie mam potem siły, aby wstać i żyć. Wolałabym już wcale nie śnić.
      Nie przywiązuję wagi do senników ani horoskopów. Co ma wisieć, nie utonie.

      Polubienie

    1. Nie jest dobrze tak tyle spać i nie chodzi tylko o to że prześpię swe życie, lecz podobno podczas snu nasze organy inaczej pracują, a więc serce się rozleniwia puka nie jak młot lecz jak ryby – na niby;, mózg niedotleniony, nerki pracują na aby, aby, jak żaby; zaś wątroba jak rak, byle jak. A powinny pracować jak w zegarku, wedle rytmu zegara. 8h/d powinno wystarczyć.
      Ooo! dziękuję za życzenia, lecz jeśli jeszcze będą sny kolorowe, to wcale się nie obudzę i nie wylezę z łóżka 🙂 A kto będzie pilnował mojego bloga? cha? pa…

      Polubienie

      1. Zastanawia mnie także, skąd masz tyle czasu na to spanie? Nie masz co robić, ha? A może… To, co robisz jest nudne? Zadziałaj dziewuszko jakoś. Może masz ospałe towarzystwo, które dołuje, zamiast dawać kopniaczki do działania? Nie wiem, ot tak sobie wymyślam…

        Polubienie

        1. Towarzystwa nie mam wcale. Nie ma mi kto dać kopa do działania. Nie może być nudne to co robię, bo nic nie robię. Snuję się jak cień, od komputera do telewizora. Ongiś byłam zakupoholikiem a dziś nawet to mi nie wychodzi i tylko mnie jeszcze bardziej dołuje. Zaczęło się knocić od czasu jak zrezygnowałam z wczasów we Włoszech; szmat czasu temu. Od tamtej pory jak nie urok [choroba], to… przemarsz wojsk. Mam tyle czasu że nie wiem co z nim zrobić. Mogę Ci trochę odstąpić- chcesz? 🙂

          Polubienie

          1. Chętnie przyjmę, chociaż godzinkę dziennie. 🙂

            A może zapisz się do jakiegoś klubu? Może zaproś sąsiadki na robienie kartek świątecznych czy pieczenie pierniczków? Poważnie mówię. Nico, łóżko i snucie się, to pierwszy krok do depresji, a to bardzo poważna choroba i ciężko z niej wyjść. Musi ktoś Ciebie „nakopać”, nie ma innego wyjścia, o! Żadne głasiu – głasiu, śpij -śpij. Trzeba jednak zmusić się i wyjść naprzeciw. Tu – na blogu – prawdziwej pomocy nie znajdziesz. Potrzebni realni – o pogodnym usposobieniu i zarażający energią – ludzie obok Ciebie. Toksycznych oczywiście przeganiać.

            Stan zdrowia fizycznego może mieć też podłoże w psychice. Istnieje przecież coś takiego, jak choroby somatyczne. Ratuj się, Aisab, bo Włoch nie zamykają i trzeba jeszcze pojechać.

            Polubienie

            1. Oj, a skąd tu wziąć takie osoby nietoksyczne, o wesołym usposobieniu? znam taką jedną, koleżankę, która działa na mnie rozweselająco, lecz mieszka ponad 200 km stąd.
              Klub jest, nazywa się Dom Dziennego Pobytu dla osób starszych.
              Sama o niego walczyłam, aby powstał, ale … o dziwo nie dla siebie. Fajnie tam mają, nawet sobie mini obiadek robią. Tylko jakoś nie potrafię się przemóc aby tam dotrzeć. Chyba nawet przydałabym się im ze swymi pomysłami do działania, ale…jeszcze do tego nie dojrzałam.
              Popatrz, udało mi się zamieścić ROBÓTKĘ ; hurrra!

              Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s