Wołanie z pustyni…

„Przygotujcie drogę Panu…”

«Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».

Prostowanie dróg to nic innego, jak uporządkowanie własnego życia tak, aby było w nim odpowiednie miejsce dla Boga. Tego, Który przychodzi aby nas przyprowadzić do Siebie.  W naszej drodze do Boga też niekiedy musimy pokonywać góry i pagórki, odnajdywać siłę, aby pokonywać piętrzące się przed nami przeszkody, odpowiadać sobie na różne pytania. Nasze życie biegnie niekiedy bardzo zawiłym szlakiem. Nie raz zastanawiamy się, dlaczego właśnie my, dlaczego to nas życie tak nie rozpieszcza. Dzisiejsza Ewangelia w tych naszych życiowych sytuacjach uświadamia nam jedno. Jezus przychodzi aby pośród tych naszych życiowych krajobrazów ukazać nam prostą drogę do Boga.

Modlitwa : „….modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa” (Flp 1,9-10).

nie czekaj

P.S Dziś znajomy [ całkiem sympatyczny gość] obchodził 70-tą rocznicę urodzin. Odprawiona została msza św. w jego intencji; „do Opatrzności Bożej z podziękowaniem za otrzymane łaski, a zwłaszcza za dar 25 lat życia w trzeźwości…..

Na pytanie – czy nie wstydzi się publicznie przyznawać do tej niezbyt chlubnej przeszłości odpowiedział, że;  „wstydem jest nie panować nad swymi skłonnościami i słabościami„.  Jemu udało się wyprostować drogę swego życia i wyrwać ze szponów uzależnienia od alkoholu.

Reklamy

10 myśli na temat “Wołanie z pustyni…

  1. jaki wstyd?… ten pan może być dumny z siebie, że poradził sobie ze swoją co najmniej niefajną sytuacją i nadal utrzymuje swój właściwy kierunek…
    za to osobną sprawą jest, że niekoniecznie trzeba wszystkim dookoła opowiadać wszystko o sobie… np. czasem ktoś trafi do niezłej pracy, w nawet niezłym towarzystwie, ale to niekoniecznie oznacza, że nie trafi się idiota, który potrafi temu komuś zatruć życie wykorzystując informację, którą odeń pozyskał… tak więc wtedy lepiej mówić o sobie mniej, niż więcej, a przynajmniej nie od razu… to nie jest kwestia wstydu, tylko zdrowego rozsądku…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. Członkowie AA zwierzają się z okoliczności „nabycia” nałogu, ale także radzą, jak się z tego wyzwolić, jeśli im się udało. Nie znam dokładnie historii uzależnienia znajomego [chyba za mało go znam]. Niektórzy jednak wstydzą się swej niechlubnej przeszłości i wcale nie przyznają się, że byli uzależnieni. No bo czym tu się chwalić? że było się nieodpowiedzialnym i nieporadnym życiowo, skoro sięgnęło się po „używkę”. GŁUPOTA! Zaś często konsekwencją alkoholizmu jest- patologia, a kto chce się przyznać, że należy do patologicznej rodziny? Znajomy jest człowiekiem wesołego usposobienia, więc nie spodziewałam się, że miał kiedyś taki etap w życiu, gdy zmagał się z poważnym uzależnieniem. W tym wieku, to już człowiekowi wiele przy-stoi i wiele…wisi 🙂
      OKEY! co racja to racja – lepiej czasami się nie chwalić.
      Z natury, a właściwie z doświadczenia życiowego wiem, że lepiej narzekać i udawać biednego niż szpanować np. nowym samochodem, nowym telewizorem albo nowym komputerem. To niektórych kłuje w oczy. Zazdrość i zawiść ludzka potrafi szybko człowieka ustawić do pionu. Dawno, dawno temu mieliśmy działalność usługową, póki wszem i wobec mówiłam, że idzie bardzo słabo, że ledwie wiążemy koniec z końcem, to było okey! gdy tylko kupiliśmy nowy komputer, to nacieszyliśmy się nim zaledwie przez miesiąc, bo spodobał się złodziejowi; zrobił włam i po…nowym komputerze. Póki był stary komputer, to włamania nie było.
      Toteż nawet gdy nie mam powodu do narzekania, to tak na wszelki wypadek biadolę 🙂

      Polubienie

      1. nie bardzo rozumiem, dlaczego podanie jakiejś informacji o sobie to od razu musi być „chwalenie się”?… wiem, że nazywanie tego „chwaleniem się” to często tylko taki żart, ale często też zamienia się to w manierę, a to już jest po prostu głupia maniera…

        Polubienie

        1. Piotrze> można to rozważać w różnych kategoriach; wstydu, że sięgnęło się dna i aby się od niego odbić trzeba było „cudu” [ co by to nie oznaczało] i już ten „cud” daje sposobność do chwalenia się – dumy, że miało się na tyle siły aby odbić się na tyle wysoko by wylądować nie tylko na odwyku, lecz przede wszystkim tak daleko aby już do tego dna nie powrócić.
          Moim zdaniem – jest tu mieszanka wstydu i… dumy. Ci, którym nie udało się wydostać z tego bagna uzależnienia przeważnie nie chwalą się. Oczywiście – rozważam to teoretycznie, gdyż jedyne uzależnienie jakiego doznałam to…od blogowania „)

          Polubienie

  2. jest powiedzenie – lepiej grzeszyć i żałować niż żałować, że się nie grzeszyło … człowiek poradził sobie i chwała mu za to, niestety, są rzeczy z których podniesienie nie wystarczy których nie da się w życiu naprawić i to jest gorsza o wiele rzecz ..
    ————
    ja jestem budowlańcem, o budowlańcach mówi się wódowlańcy (ma się rozumieć dotyczy panów). Pamiętam z początków mojego biura jak zatrudniliśmy pewnego starszego pana, technika, bardzo go lubiliśmy, kiedyś przyszła do nas żona i ze łzami powiedziała, że uratowaliśmy jej męża , podobno od czasu, jak zaczął pracować skończył zaglądanie do kieliszka, dokumentnie skończył, ech nie wiedziałam, że zaczynał 🙂 pana pamiętam od najlepszej strony, nasi młodzi, wykształceni inżynierowie mogli się od niego bardzo dużo nauczyć, chociaż nie znał komputera … i powiem Ci Basiu chętnie się uczyli i nauczyli i wszyscy go bardzo lubiliśmy

    Polubienie

    1. Malino> znane jest mi to powiedzenie, że lepiej grzeszyć i żałować; niż żałować, że się nie grzeszyło.
      Tylko czemu zawsze trzeba żałować??? 🙂
      Utarło się, że rodziny alkoholików, są patologiczne; ale przecież bywają też rodziny patologiczne [niewydolne wychowawczo] nie uzależnionych od alkoholu i innych używek.
      Opisana przez Ciebie historia pokazuje, że nie macie powodu do żałowania zatrudnienia pana „zaczynającego” a wprost przeciwnie; pomogliście człowiekowi, uratowaliście go przed stoczeniem się na dno. Różne są przyczyny alkoholizmu; dla osób bardzo ambitnych brak pracy może stać powodem do zapicia się na śmierć. Nie być ambitnym – źle; być ambitnym też niedobrze. Grzeszyć -źle; nie grzeszyć też niedobrze; co tu począć???

      Polubione przez 1 osoba

  3. Takie osoby podziwiam. Bo przyznać się do grzechu, błądzenia to jedno. Wyrwać się z takiej sytuacji to często o wiele większe wyzwanie. Znam na przykład osobę, która w młodości wpadła w narkotyki, zaprzepaściła szansę na sportowe osiągnięcia, jakieś inne sukcesy. Na szczęście spotkała na swojej drodze odpowiednią osobę, która dba teraz o to, by ta uzależniona (bo można przyjąć, że do narkotyków czy alkoholu można wrócić z jakiegoś powodu) cały czas trzymała się na powierzchni.

    Ja się chyba nadaję, bo z natury spokojny jestem. A co za tym idzie zajęcia spokojne to moja domena jakaś tam. 🙂

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. „…do narkotyków czy alkoholu można wrócić…”…
      to jest zaiste curiosum językowe powszechne w mowie potocznej i konsekwentnie też funkcjonujące w mediach… co prawda można by to uznać za pewną ciekawostkę jedynie i podejść do tego z dystansem, takim na jaki ta ciekawostka jako ciekawostka zasługuje… niestety jest to tragedia, bo istnieje mnóstwo ludzi (nawet kompletnych abstynentów), którzy naprawdę uważają, że alkohol to nie jest narkotyk /tylko „coś innego”/… i ma to swoje tragiczne konsekwencje zresztą…
      p.jzns :)…
      p.s. Piotrze, mam prośbę… jeśli chcesz mi odpowiedzieć na ten komentarz, zrób to tu, a nie u mnie na forum… u mnie będziesz miał możliwość, gdy za niedługo opublikuję posta na ten temat, konkretnie zaś o „społecznym współuzależnieniu” od tego narkotyku, które większość ludzi w tym kraju, także abstynentów, przejawia…

      Polubienie

      1. PKanalio> mentalność ludzka bywa różna. Wynika to czasami z wad narodowych. Pamiętam pouczenie starszej siostry; ” co to byłby za chłop gdyby nie pił [alkoholu] i nie palił [papierosów]”. Wtedy jeszcze o narkotykach nie było głośno u nas. Taki był model środowiska siostry. Kiedyś koleżanki na siłę chciały mnie nauczyć palić papierosy, z wyrachowania, aby potem kumpela czyli ja częstowała je papierosami. Jednak, gdy po pierwszej fajce [po pierwszym spróbowaniu] pojawiły się zawroty głowy i „haftowałam”, to nie dałam się więcej skusić.
        Niektórzy alkohol uznają za lekarstwo albo…”chleb powszedni”. A weź na ten przykład celebrytów i kabarety; czyż tam alkohol nie króluje?

        Polubienie

    2. Piotrze> zwróciłeś uwagę na bardzo istotny fakt – gdy ma się wokół osoby, które nas wspierają w walce z nałogiem, to można [jeśli się chce] wydostać się z tego bagna, a bagno ma to do siebie że zasysa i nawet człek nie spostrzeże się – kiedy zostanie wessany.

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s