Kolęda czyli wizyta duszpasterska

Szczerze – szkoda mi Człowieka, bo mówiąc gwarą; „zajedzie się„.  Na tak wysokich obrotach, nawet największy twardziel tego na dłuższą metę nie uciągnie. Tylko – jak temu zaradzić??? Jak chronić Człowieka przed nim samym i przed jego ambicjami??? Jaka będzie cena tak ofiarnej służby Bogu i ludziom??? WIEM! WIEM, z czego najbardziej ucieszy się Proboszcz –  MODLITWA. Ksiądz modli się gorliwie za powierzone mu „owieczki”, to my wyrażamy swą wdzięczność podobnie i „odpłacamy” szczerą modlitwą; 
pio-z-ce
O Jezu, pełen łaski i miłosierdzia, Ty dla zbawienia dusz ludzkich podjąłeś mękę i umarłeś na krzyżu, aby wyjednać przebaczenie grzechów; pokornie błagamy Cię:   za przyczyną św. Ojca Pio, naszego Patrona, kapłana i stygmatyka, który wielkodusznie Ci służył, poświęcał swe życie i cierpiał dla ratowania grzeszników, udziel mi/nam przebaczenia moich/naszych win i… łaski, a w tej modlitwie błagamy; daj naszemu Proboszczowi  dobre zdrowie, dużo sił i wspieraj Go swą mocą. Wspomagaj Go przy wszelkich przeciwnościach losu i …błogosław Mu każdego dnia.
M3
Maryjo- Matko Miłosierdzia, proszę – miej w swej opiece ks. Jana. Troszcz się o Niego, jak troszczyłaś się o Syna Bożego.  Amen!”
P.S.Duszpasterska wizyta w naszym domu – polecam do przeczytania przyjmującym duszpasterza u siebie po kolędzie;
Reklamy

26 myśli na temat “Kolęda czyli wizyta duszpasterska

    1. Radku – naprawdę! Z ręką na sercu zapewniam Cię, że od 7 lat [wcześniej biskup zezwalał przyjmować „kopertę” po kolędzie wyłącznie na naszym osiedlu, bo to na budowę kościoła] nie mamy problemu z kolędowymi kopertami, nawet jak do pomocy w „kolędowaniu” są wzywani/proszeni zakonnicy.
      W DIECEZJACH GLIWICKIEJ i OPOLSKIEJ obowiązuje ZAKAZ BISKUPA do przyjmowania OFIAR od WIERNYCH w czasie kolędy. A jeśliby znalazł się śmiałek, który sprzeniewierzyłby się temu zakazowi, zaraz parafianie „uprzejmie donoszą” do biskupa. Miało to raz miejsce w sąsiedniej parafii i proboszcz niezwłocznie odwołał swoje ogłoszenie o zbieraniu kopert po kolędzie, chociaż miał szczytny cel. Zakaz [biskupa], to zakaz .
      Zaś nasz Proboszcz jest wyjątkowy; aż dziw, gdzie się taki uchował? Nic nie pazerny na „datki”. Wszelkie kolekty są na cele parafialne lub zalecone przez kurię. Dla siebie nie chce niczego, nawet kwiatka. To też bywa irytujące, bo on dziękuję wszystkim za wszystko, ale sam podziękowań nie przyjmuje, stąd w notce modlitwa.

      Polubione przez 1 osoba

  1. 🙂 I JA MIAŁAM WCZORAJ KOLĘDĘ. ksiądz młodziutki, bardzo sympatyczny , sporo z Mamcią porozmawiał … przyznam bez bicia – pierwszy raz na oczy go widziałam, bo chodzę nie do swojej parafii ale do maleńkiego kościoła niedaleko domu … przyjemnie jak ksiądz interesuje się, jak ciekawią go taki różne życiowe sprawy, jak pyta w czym mógłby pomóc ..

    Polubienie

    1. Lubię nie tylko młodziutkich i sympatycznych księży 🙂 a szczególnie tych, którzy troszczą się o starsze osoby, chorych, niepełnosprawnych i …dzieci. Wrażliwość i życzliwość ludzka w dzisiejszych czasach w cenie. Obserwując naszego Proboszcza nie mogę się nadziwić; skąd u niego pamięć doskonała [podobno jest w zasięgu każdego, pod warunkiem, że nie ma się sklerozy 🙂 ]; pokora [choć ma tytuł doctora] i…bijąca szczerością życzliwość wobec każdego bliźniego. Może dlatego jest tak lubianym???

      Polubione przez 1 osoba

  2. Witaj Basiu.
    Nie da się ukryć,masz wspaniałego Proboszcza.
    Jeżeli o mnie chodzi,to niczego złego w tzw.kopertach nie widzę.Od zawsze kiedy pamiętam,najpierw moi św.pamięci Rodzice,a teraz ja mam przygotowaną „kopertę” na kolędę,a żona ma jakieś drobne dla ministrantów,bo oni wychodzą wcześniej.
    Ponieważ trochę na tym świecie żyję,to także miałem kontakt z różnymi księżmi.Więc żeby nie wprowadzać księdza w zażenowanie,mam na tą okoliczność opracowany stały tekst:
    To na potrzeby kościoła,więc ksiądz nie może mi odmówić.
    Bo taka jest prawda,utrzymanie kościoła kosztuje.
    Jeżeli możesz,to napisz jak wy ten problem,znaczy się finansowy rozwiązujecie?
    Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Józefie – myślę, że jest wielu wspaniałych Kapłanów. Dobro ma twarz pokorną i nie pcha się na afisz, a media celowo nagłaśniają [rozdmuchują] incydentalne, złe zachowania niektórych księży. Z tego powodu odnosi się wrażenie, że zło w Kościele dominuje i nas osacza, a to nieprawda.

      W notce przedstawiłam jedynie mały zarys ofiarności naszego Proboszcza. Takich pozytywnych przykładów byłoby więcej [pominęłam je celowo z uwagi na „objętość” postu], a przecież zauważam i doceniam Jego poświęcenie mimo, że nie należę do ścisłego grona osób bezpośrednio zaangażowanych w funkcjonowanie wspólnoty, jak np. służba ołtarza, czy Rada Parafialna.
      U nas datek na potrzeby kościoła składa się wyłącznie na tacę podczas mszy św., a nie na kolędzie. Dostrzegam tego minusy, gdyż kolędę przyjmuje więcej osób [rodzin] niż uczestniczy w ogóle we mszy św. bądź bywają w innym kościele, zaś okazjonalnie korzystają z posługi duszpasterskiej naszego kapłana. On nie odmówi nikomu.
      Taak> utrzymanie kościoła kosztuje, zaś u nas koszta generuje ciągłe doposażanie obiektu, gdyż budynek został oddany do użytku niedoinwestowany. Wspomnę jedynie, że trzeba było dokończyć plebanię, kancelarię, świetlicę kościelną -miejsce do spotkań dla grup przykościelnych; brak było toalet; brak organów; stare ławki z odzysku, byle było na czym usiąść; brak konfesjonału; brak figur świętych, do niedawna nawet Maryi [ tylko figura Patrona], obrazów w naszym kościele nie będzie. Stacja Drogi Krzyżowej, to metaloplastyka podarowana przez byłego parafianina. W ciągu tych paru lat istnienia parafii [ została erygowana 23 września 2013 roku] inwestycji było tak dużo, że naprawdę Proboszcz musi dwoić się i troić aby sprostać wyzwaniu. Tym bardziej, że oprócz kolekt na potrzeby parafii, są również ciągle zbiórki na inne cele, potrzeby innych spoza parafii.
      Chyba tylko Proboszcz mógłby Tobie odpowiedzieć na pytanie – jak rozwiązuje problem finansowy, bo ja nie mam zielonego pojęcia. To nie na moją głowę. Nie wiem. Może cudotwórca ? 🙂
      Roczne sprawozdanie finansowe [rozliczenie] składa Radzie Parafialnej.
      U nas ministranci noszą ze sobą skrzyneczkę na datki, lecz w naszym domu to małżonek finansami zarządza 🙂 [ma wyższą emeryturę 🙂 ] więc zasila skrzyneczkę ministrantów datkiem. 🙂
      Odwzajemniam pozdrowienia, a kieruję je do Ciebie i Twych bliskich.

      Polubienie

  3. Kolęda już od x lat budzi różnorodne emocje. Moim zdaniem jeśli ksiądz wypełnia swoje zadania, stara się, to przekazanie datku na parafię nie jest niczym złym. Podobnie chyba jest jak daje się na tacę w czasie mszy czy do skarbonki w kościele coś się wrzuci. Są różne cele, na które te pieniądze idą i jak ktoś chce, to w ten sposób może wspierać parafię. I nie ma co więcej moim zdaniem drążyć tematu.

    Trochę odpoczywam po spotkaniach, nie ma co się oszukiwać czy coś. Jednak ogólnie nie męczą mnie one jakoś bardzo. Bardziej daje mi w kość poranne wstawanie. Jakoś wypracowałem sobie mechanizm, bo kładę się spać mniej więcej godzinę wcześniej niż zwykle (czyli nie po północy tylko koło 23). Mimo to czuję co parę dni wieczorami sporą senność.

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze – te różne emocje związane z kolędą wynikają z różnorodności charakterów zarówno kapłanów jak i wiernych. Brak pokory i postawa roszczeniowa powodują konflikty. Niektórzy koncentrują się li tylko na mamonie [pieniądzach]. Każdy chętnie zajrzałby do cudzej kieszeni, lecz w swojej kieszeni trzyma węża. Powszechnie wiadomo, że „zgoda buduje, a niezgoda rujnuje„. Wiele zależy od księdza, ale też wiele zależy od postawy wiernych. Często oceniamy innych według siebie i swoich kompleksów.
      Najbardziej wkurza mnie dyskusja na temat „kopert” kolędowych wśród osób nie będących członkiem wspólnoty. Niech sobie wsadzą nos w sos, a nie do cudzych „kopert” .

      Polubienie

  4. kiedyś byłem cięty na księży kolędujących po tym jak jeden dość nachalnie wpraszał mi się do domu nawet po otrzymaniu jasnego i taktownego komunikatu, że źle trafił… potem mi szybko przeszło, ale za to było kilka lat, że akurat tego dnia nikogo nie było w domu, bynajmniej nie z powodu zapowiadanej wizyty, po prostu przypadek… aż wreszcie któregoś dnia ksiądz zapukał do drzwi, ale tylko po to, by zapytać o kolegę, po prostu chłopaki się pogubili na osiedlu… zaraz później przyszedł ten, który miał nas w grafiku, ale odbyło się grzeczne „dziękujemy”, on zaś zanotował sobie w podręcznej kartotece, że na przyszłość nie warto na nas tracić czasu… od kilku lat temat jest poza mną, nie obchodzi mnie kompletnie, nawet już mnie nie śmieszą dowcipy w stylu: „nie mogę pana wpuścić, bo dzieci są w domu”…
    p.jzns :)…

    Polubienie

    1. Piotrze – księdza po kolędzie poprzedza ministrant, miedzy innymi po to, aby rozeznać, kto księdza przyjmie w swoim domu, a kto nie. Na naszym osiedlu są mieszkańcy różnych wyznań [o rzut beretem ode mnie jest Sala Królestwa świadków Jehowy, nieco dalej zbór Zielonoświątkowców; mieszkają też ateiści]. Tak tolerancyjnego „wyznaniowo” księdza, jak nasz Proboszcz rzadko się spotyka. Nic dziwnego, że polubili go i świadkowie Jehowy. Na pewno nie uszczęśliwiałby na siłę nikogo swą wizytą. Brakuje mu czasu na odwiedziny parafian, uwija się jak może, aby nikogo nie pominąć, a miałby narzucać się tym, którzy sobie nie życzą widzieć go w swoim domu? Bez sensu.
      Można by to tak podsumować; [to już moje skojarzenie]; „baba z wozu, koniom lżej”.
      pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      1. różne są metody zawiadamiania o kolędzie, zależne od parafii i zmieniają się w czasie… czasem jest to ogłoszenie na klatce schodowej, czasem kartka wrzucona do skrzynki pocztowej… z ministrantem uprzedzającym wizytę księdza się nie spotkałem, ale wiem, że faktycznie bywa to praktykowane…
        w końcu normalna sprawa, że Kościół ma swoje problemy kadrowe i organizacyjne, więc różnie je rozwiązuje lokalnie…

        jako że na forum toczy się dyskusja o kopertach, to ja poprę stanowisko, że co kogo obchodzą te koperty, jeśli nie jest wyznawcą i nie identyfikuje się z Kościołem?… to samo zresztą dotyczy tacy…
        za to twardo nie zgadzam się na dotacje ze strony państwa, ale to już jest osobna sprawa…
        przyznam, że nie pojmuję niektórych antyklerykałów, którzy postulują, żeby Kościół finansowali tylko wierni, ale kopert się czepiają… a przecież te koperty to właśnie jedna z organizacyjnych form tego finansowania, więc gdzie tu problem?…

        Polubienie

        1. Piotrze > nie chciałabym przy temacie kolędy omawiać sprawy dotacji ze strony państwa na Kościół, bo to temat… morze, jeśli już to musiałaby być oddzielna notka.
          W naszym mieście [dwa kościoły] terminy kolędy są podawane w ogłoszeniach po mszy św. oraz w gazetce parafialnej, którą każdy bezinteresownie może pobrać z kościoła. Zdarza się, że sąsiedzi nawzajem się informują o wizycie duszpasterskiej. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze ministrant pierwszy pukał do drzwi [wcześniej głośno dzwoni dzwonkiem 🙂 ] wyprzedzając księdza.
          Nie powinno więc być zaskoczenia. Poza tym praktykuje się tutaj zwyczaj, że to gospodarz [a pod jego nieobecność gospodyni] wita i zaprasza duszpasterza do domu. Obecny Proboszcz w ogłoszeniach tak szczegółowo precyzuje datę i „stronę” ulicy, od której zacznie kolędę, że nie ma się czego doczepić. A i tak w tym roku nas trochę zaskoczył, gdyż przeważnie bywał o godz. 20;30 a teraz o 19;00. ale był u nas popłoch, gdy sąsiadka zadzwoniła, że u nich już jest ministrant 🙂 zdążyłam zapalić świece 🙂 fajnie było, wesoło. Czekamy na taką wizytę z utęsknieniem przez cały rok. 🙂

          Polubienie

        2. u nas od lat odbywa się to wlaśnie w ten sposób, że poprzedniego dnia chodzi ministrant i pyta, kto przyjmuje księdza, dzięki temu nie ma potem krępujących dla obydwu stron sytuacji. plan kolędy wywieszony jest w internecie więc i tu nie ma problemu a co do koperty , to zwykle dziękuje i się czuje się jakby zawstydzony ale nasz uśmiech wystarczy … ksiądz nie bierze koperty po prostu wkładamy do teczki, czy modlitewnika, czt co tam ma 🙂 krygowanie się ? nie wiem ale nawet wolę tak niż by miało być „łap za kopertę”

          Polubienie

          1. U nas nie są zbierane pieniądze po kolędzie bo… my nie mamy kopert 🙂 a swoją drogą tak sobie dziś przy obiedzie rozmyślałam; co robią księża z tymi kopertami [nie ich zawartością] jak zbiorą ich w czasie wizyty np. kilka tysięcy? 🙂
            Internet to duże usprawnienie w informowaniu i chyba większość parafii już to stosuje, lecz…jeszcze nie wszyscy wierni maja internet albo… nie potrafią go obsługiwać.
            Co do krygowania się, to wolę to przemilczeć. To bardzo żenująca sytuacja, a takowej doświadczyłam.

            Polubienie

      2. Witaj Basiu.

        „księdza po kolędzie poprzedza ministrant”.

        To jest fakt i innej opcji zwyczajnie nie ma.
        Ksiądz,jak każdy normalny człowiek nie jest idiotą,żeby bez potrzeby łazić po klatce schodowej i przy okazji durnot wysłuchiwać.
        W necie możesz znaleźć lepsze „kwiatki”.
        Najwięcej o przebiegu wizyty duszpasterskiej mają do gadania ci,co ostatni raz mieli kontakt z kościołem z okazji swojego chrztu.
        Pozdrawiam serdecznie.

        Polubienie

        1. Józefie – co prawda, to prawda. To żadna przyjemność stanowić worek bokserski. Jeśli natrafi się na na osobę, która „ma muchy w nosie” to może zepsuć nastrój na cały dzień, a przecież to się potem udziela innym.
          Te „kwiatki” jakie napotyka się w internecie mogą przyprawić o…[żeby nie napisać brzydko powiem] że o nerwicę. No cóż, niektórym wydaje się, że internet służy do rozładowania swych frustracji;
          pozdrawiam 🙂

          Polubienie

  5. Też nie potrafię zrozumieć czepianie się „kopert” w czasie kolęd. Trzeba było by się też czepiać po co Jezus i apostołowie mieli wśród siebie skarbnika od pieniędzy. Wspólnota danej parafii też ma obowiązek coś dorzucić i tyle.

    Polubienie

    1. Mirku – nic dziwnego, że „Też nie potrafię zrozumieć czepiania się „kopert” w czasie kolęd”;
      bo po mojemu, to nie da się zrozumieć. Najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy kolędy nie przyjmują i w kosztach funkcjonowania parafii [wspólnoty] nie partycypują. Fakt, są różni księża, ale… to nie „mus” dawać kopertę; mało kto pamięta o przypowieści Jezusa „o wdowim groszu”. A może ta mamona tak nas już zaślepiła, że wprawdzie dajemy ale potem wypominamy???

      Polubienie

  6. Pewnie, że nie musi. Ksiądz informuje, przynajmniej u mnie, jeśli ktoś chce dać kopertę z pieniędzmi, to mówi na co się to przeznacza. W przypadku mojej parafii na budowę organów.
    Czy na pokrycie kosztów ogrzewania czy prądu itp.Tego nie wymyślił katolik lecz już Żydzi przed Jezusem utrzymywali świątynie z pieniędzy swoich wiernych.

    Polubienie

    1. Hurrra! Mirek my mamy lepiej, bo nie musimy martwić się o kopertę 🙂 🙂 🙂 do koszyczka w kościele w czasie mszy św. datek zbiera kościelny, a nie ksiądz, więc spokojna nasza rozczochrana [żartuję] ile wrzucić. Nasz Proboszcz wcale a wcale nie przywiązuje wagi do „mamony”, choć koszty utrzymania są przeogromne. Kiedyś sen z powiek spędzała mu kwota za ogrzewanie, więc teraz o 4;00 rano zrywa się aby regulować ustawienie. To się nazywa „poświęcenie”. Mnie by ani wołami ani końmi z wyrka o 4;00 rano zimą nie wyciągnięto. To dowód, że nie nadaję się na księdza 🙂

      Polubienie

    1. Józefie > u nas nie ma takiej funkcji jak „ministrantka” 🙂 tylko chłopcy mogą być ministrantami, za późno abym odważyła się na zmianę płci 🙂
      są Marianki, lecz dla mnie ta „fucha” także nie do osiągnięcia.

      Polubienie

  7. Tyle jest wokół nas tematów, co je można negatywnie wykorzystać. Dlatego najlepiej nie prowokować, bo potem może się sytuacja różnie skończyć. Trzeba się starać żyć tak, jak my chcemy, by inni wobec nas postępowali, to chyba prosta ale i ważna zasada.

    Akurat w tym mieszkaniu taki wystrój już był, jakiś architekt/artysta mieszkający wcześniej w nim zaproponował właścicielce takie rozwiązania. Cała masa propozycji jest w TV, jednak spora część wiąże się moim zdaniem niestety ze sporymi kosztami zmian. Dlatego jak na razie mamy mieszkanie urządzone miło i funkcjonalnie. 🙂

    Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Piotrze czyli zasada; „nie czyń drugiemu co tobie niemiłe”. Byłoby to realne gdybyśmy byli wszyscy uformowani wedle jednej matrycy, a tak nie jest. Każdy jest inny; różnorodność i nie zawsze pięknie się różnimy;
      pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s