Kłopoty…

Kłopoty…Kto ich dziś nie ma ??? 

rys. Artura

Reklamy

Testament Maryi…

Program życiowy;

Zróbcie wszystko cokolwiek wam powie (J 2,5)

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie…„. W tym krótkim zdaniu zawiera się cały życiowy program, który Maryja – Mistrzyni zrealizowała jako pierwsza spośród uczniów Chrystusa i którego dzisiaj uczy również nas. Jest to program życia oparty na mocnym i pewnym fundamencie, jakim jest Jezus Chrystus. Matka – drogą do Syna. Maryja drogą do Jezusa. 

Na weselu w Kanie Galilejskiej jest Maryja, jest Jezus, są Jego uczniowie. Jest ludzka radość i jest smutek, wynikający z niezręcznej sytuacji – braku wina. W Kanie jest też pierwszy znak – cud Jezusa, niejako wymuszony przez Maryję. I jest to typowy obraz naszego codziennego życia. Nasza Kana – to nasze małe przyjemności, radości, wesela, ale również trud, braki, smutek, cierpienie. W naszej Kanie jest Jezus i Maryja.


Kardynał Wyszyński: „Wszystko postawiłem na Maryję!”

8 grudnia 1953 roku w Stoczku Warmińskim Ksiądz Prymas złożył akt osobistego oddania się w niewolę Matki Najświętszej: „Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę (…). Wszystko, cokolwiek czynić będę przez Twoje ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej – Soli Deo!„. Znalezione obrazy dla zapytania wszystko postawiłem na Maryję [obrazek z netu]

———————————————————–

Totus Tuus J.P.II

Totus Tuus (z łac.Cały Twój”) – dewiza papieża Jana Pawła II, kilkakrotnie powtórzona w jego testamencie. Jest ona cytatem z modlitwy z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika Marii Grignion de Montfort (1673-1716). Była ona jego zawołaniem biskupim już w czasach krakowskich. Modlitwa ta brzmi:

„Jestem cały Twój i wszystko, co moje, do Ciebie należy. Przyjmuję Ciebie całym sobą. Daj mi Swoje serce, Maryjo”.

Znalezione obrazy dla zapytania totus tuus [obrazek z netu ]

Znalezione obrazy dla zapytania pielgrzymka opolska na Jasną Górę


Wniebowzięta, Zielna i Zwycięska

Oficjalna nazwa święta, które w Kościele katolickim obchodzimy 15 sierpnia, to Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Nazwa – Matki Bożej Zielnej, to nazwa popularna, zwyczajowa . Uroczystość ta jest największym i prawdopodobnie również najstarszym świętem maryjnym chrześcijaństwa.
„Tajemnica zmartwychwstania i wniebowzięcia jest przewidziana dla wszystkich ludzi, dlatego nie sprzeciwia się rozumowi, aby Chrystus dla swojej Rodzicielki przyspieszył ten dzień…– mówi bp Marek Marczak, biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej, w rozmowie z ks. Pawłem Kłysem.
Nie mnie robić wykład na temat TAJEMNIC. Nie mam ku temu żadnych podstaw,  ale…. mam serce i czucie; zgadzam się i rozumiem słowa Adama Mickiewicza [mój ulubiony poeta]; „Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” oraz „Miej serce i patrzaj w serce.

Matka Boża Zielna – Maryja – Matka Chrystusa wraz z ciałem została wzięta do nieba. DOGMAT, bardzo bliski memu sercu i czuciu. Przypomina mi to święto czasy, gdy jako dziecko, biegałam po łące, [umoczona po pachy od rosy], zbierając kwiaty i zioła na bukiet dla Mamy Pana Jezusa.  Należałam wówczas do kościoła [parafii] pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, stąd poniższy wiersz napisany jakby dla mnie;

Wiersz Jana Lechonia;

„O wy, kwiaty mej młodości, prosto z łąki zioła,
Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła,
I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę,
Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,
Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,
Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte,
Jak stajenka betlejemska z prostym polskim bydłem,
Tak zrównane są te zioła z mirrą i kadzidłem…”

ilustracja: obraz „Matka Boża Zielna” – Adam Setkowicz (1876 – 1945)

 

 

Cóż to jest prawda!?

Cóż to jest prawda!?

To pytanie zadał Piłat Jezusowi, kiedy Ten stwierdził, że przyszedł na świat, aby dać świadectwo prawdzie (por. J 18,37-38). Prefekt Judei nie czekał jednak na odpowiedź, bo jak zauważa ewangelista: „To powiedziawszy wyszedł…”. Gdyby rzeczywiście był zainteresowany odpowiedzią, mógłby usłyszeć: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem”, „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, […] poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.
Jan Paweł II w rozmowie z André Frossard został zapytany o to, które zdanie z Ewangelii wybrałby, gdyby miał przekazać tylko jedno jedyne. Padła zdecydowana odpowiedź: „Prawda was wyzwoli” (J 8,32). A przecież można byłoby się spodziewać jakichś zdań o miłości lub miłosierdziu. Zauważmy jednak, że nawet Faustyna Kowalska, Apostołka Miłosierdzia, w swoim „Dzienniczku” wyznaje: „Największą radość mam w duszy, kiedy poznaję prawdę” (nr 410).

Serce Matki…

pomnik rodziców

Jutro minie 15 lat, gdy pożegnaliśmy naszą śp. Mamę. A mnie wciąż Jej brakuje. Wybieram się w podróż na Jej grób [słuchając piosenki Violetty Villas już ryczę; jestem skąpana we łzach i usmarkana]. 

MAMO tak bardzo TĘSKNIE ZA TOBĄ. Dzięki Ci Jezu, że zabierając mi Mamę        [ w dniu, w którym obchodzone jest w KK święto PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO], nie uczyniłeś mnie sierotą. Oddałeś mnie pod opiekę swojej Matki. Wielkie dzięki Ci  Jezu Chryste. Tobie cześć i chwała na wieki.

Jedynie serce Matki uczuciem zawsze tchnie;

Jedynie serce Matki o wszystkim dobrze wie;

Dać trochę ciepła umie i każdy ból zrozumie;

A gdy przestaje dla nas bić, tak ciężko, ciężko  żyć”.

RODZINA JEZUSA…

Nie mam czasu na polemikę ze świadkami Jehowy oraz protestantami na temat  roli Maryi w dziele Zbawienia, lecz ich kłamstwa i pokrętne tłumaczenia, wedle  swego rozumienia Pisma Św. przyprawiają o zawrót głowy i … burzy się krew w żyłach, a przy takim upale, to zawał albo udar murowany.

„Jezus Chrystus Syn Maryi”. O innych synach i córkach Maryi nie czytałam w Biblii.   Nigdzie w Piśmie Św. nie znalazłam wersetu, który by mówił o synach i córkach Maryi. Jeśli ktoś z Was natrafił na taki zapis – proszę o  dowód. 

 

Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”. (Mk 3,32)

Fragmenty Nowego Testamentu Mt 12:46n., 13:55n., Mk 3:31n., 6:3, Łk 8:19n., J 2:12, 7:3nn., Dz 1:14, nie wykazują, że ci bracia i siostry to dzieci Maryi i Józefa – nigdzie też nie zostali oni nazwani ich rodzicami. Nigdzie też Nowy Testament nie mówi, że braci tych spłodził Józef lub urodziła Maryja.

Łk 2:41 mówi, że rodzice Jego co roku udawali się w daleką podróż do Jerozolimy, ale nie wspomina tam o żadnej gromadce dzieci. Mowa jest jedynie o Jezusie, Józefie, Maryi i o krewnych (Łk 2:44). Mt 2:14-23 opisujący powrót rodziny z Egiptu też nic nie mówi o siostrach i braciach.

To, że Jezus nazywany jest „pierworodnym” (Łk 2:7) nie oznacza, że musiał mieć rodzeństwo. Wygubienie pierworodnych w Egipcie (Wj 12:12) nie mówi, że każdy Egipcjanin musiał mieć więcej niż jednego syna. Pierworodny w Biblii to prawny dziedzic. Odebrać komuś pierworodztwo to tyle co odebrać jego należność (Rdz 27:33-36) por. przypis BT do Łk 2:7).

Nie będę się rozpisywać; jeśli ktoś zainteresowany odsyłam pod link ;

https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/bracia.html

” Stopień pokrewieństwa

Na czym dokładnie polegało pokrewieństwo „braci” z Jezusem? Na pewno nie byli braćmi rodzonymi. Gdyby tak było, nie byłoby możliwe powstanie wyraźnie poświadczonej w Ewangeliach wiary w dziewictwo Maryi (Mt 1,18-25; Łk 1,26-38). Gdyby Jezus miał rodzeństwo, nie miałaby też racji scena pod krzyżem (J 19,26n), w której Jezus powierza swoją matkę uczniowi umiłowanemu, wypowiadając adopcyjne formuły „oto syn twój”, „oto matka twoja”, ten zaś przejmuje nad nią opiekę. Twierdzenie, że chodziło o rodzonych braci, upowszechniali w czasach nowożytnych liberalni protestanci oraz Żydzi, zwalczający katolicką wiarę w dziewictwo Maryi. Pomagało im to, że w językach zachodnich słowo „brat” oznacza z zasady braci rodzonych, a nie ciotecznych.

W językach semickich, po hebrajsku i aramejsku, oznaczało ono natomiast ogólnie krewnych, nawet dalszych (Rdz 13,8; 14,14; 24,27; 29,12 — i tak samo w greckim przekładzie Starego Testamentu). Podobnie jest w części Polski, kuzynów nazywa się w skrócie braćmi i siostrami. Chodziłoby więc o kuzynów Jezusa. Istotnie, o dwóch z tych braci czytamy, że ich matka to obecna pod krzyżem Jezusa „Maria, matka Jakuba i Józefa” (Mt 27,56), która równolegle jest nazwana „siostrą matki jego, Marią Kleofasową” (J 19,25), „Marią [od] Jakuba Małego i Joseta” (Mk 15,40), „Marią [od] Joseta” (Mk 15,47) i „Marią [od] Jakuba” (Mk 16,1). Zauważmy przy okazji, że mało jest prawdopodobne, by rodzone siostry nosiły to samo imię Mariam (tak ono dokładnie brzmiało). „Siostra” matki Jezusowej musiała być jej kuzynką bądź szwagierką.

Z kolei według świadectwa Hegezypa, piszącego w drugiej połowie II w., które przytoczył starożytny historyk Kościoła Euzebiusz z Cezarei (Historia kościelna 3,11 i 32; 4,22), bracia Pańscy to krewni św. Józefa. Szymon, brat Jakuba i jego następca jako głowa Kościoła jerozolimskiego był synem Kleofasa (Klopasa), brata św. Józefa, i poniósł śmierć męczeńską jako chrześcijanin i potomek Dawida. Obok wspomniano Judę jako jednego „z tak zwanych braci Zbawiciela”, a także wnuków Judy (3,19-20). W środowisku chrześcijan pochodzenia żydowskiego, z którego pochodził Hegezyp, uchodzili więc oni za braci stryjecznych Jezusa. Opinię tę podzielał potem między innymi św. Hieronim.

Ponieważ po grecku użycie przenośne lub luźniejsze słowa „brat” jest rzadkie, Ojcowie Kościoła skłonni byli uważać braci Pańskich za braci przyrodnich Jezusa, synów Józefa z pierwszego małżeństwa. Wiąże się to z przedstawianiem go jako dużo starszego od Maryi. Istnieje jeszcze jedna podobna możliwość. W starożytności dość częste było adoptowanie dzieci, w tym dzieci bliskich krewnych. Gdyby np. św. Józef wychowywał dzieci zmarłego brata, mówiono by o nich jako o dzieciach Józefa.

Dzisiejsi uczeni rzadziej przyjmują ten pogląd, ale może mu sprzyjać nazwanie Jezusa „synem Maryi” w Mk 6,3 — jak gdyby w ten sposób starano się go odróżnić od dzieci czy podopiecznych Józefa. Ciekawe, że Ewangelia chwilę potem mówi o innych braciach przyrodnich z różnych matek, Herodzie i Filipie (Mk 6,17-18). Hipotezie powyższej może też sprzyjać odkryta w 2002 roku skrzynka kamienna z napisem aramejskim „Jakub, syn Józefa, brat Jezusa”; w takich skrzynkach umieszczano kości zmarłych. Wniosek wysnuwany z tego odkrycia przez laickie media, jakoby Jezus miał rodzonego brata, jest oczywiście nierzetelny. Po pierwsze, wcale nie wiemy, czy faktycznie skrzynka ta mieściła niegdyś kości Jakuba, brata Pańskiego, gdyż wszystkie trzy imiona z tego napisu były w ówczesnej Palestynie bardzo pospolite. Po drugie słowo „brat” mogło bez trudności oznaczać właśnie brata przyrodniego lub wychowywanego w jednym domu kuzyna.”

 

WYMIANA ZDAŃ …

Moim zdaniem – w poście [notce] sygnalizujemy temat. Nie lubię czytać elaboratów. Bowiem w potoku słów umyka myśl przewodnia.  W notce sygnalizuje się sprawę, a na jej temat w komentarzach rozwija się dyskusja. Wszak każdy ma nie tylko własne spojrzenie na zagadnienie, lecz także osobiste doświadczenie. To tak jak w ocenie jakiegoś wypadku. Wielu świadków, a każdy zapamięta inny szczegół.  Lubię, takie rozbieranie na czynniki pierwsze, jakiegoś tematu. To nie tylko poszerza moje horyzonty, ale czasami nawet bywa pouczające.  Zaś odnośnie uwagi; kopiuj -wklej, mam także swoje zdanie. Lubię sobie tu zapisać niektóre treści skopiowane od innych [zachowując zasady prawa autorskiego], aby mieć je pod ręką, a nie szukać ich potem po necie.  Dla przykładu; lubię ozdabiać treść obrazkami. Traktuję to jako przerywnik w „monologu” notki. Przy pamięci wzrokowej [i wraz ze starością pogarszającym się wzroku], obrazek przemawia do mnie bardziej, niż zlewające się w jedną całość,  literki.  Według mnie- celem prowadzenia blogów jest – WYMIANA ZDAŃ. Jesteśmy tak różnorodni i różni w poglądach, a jedno słowo może mieć tak wiele znaczeń, że bez komentarza [ i pół litra] zagadnienia nie rozbierzesz. No to … uśmiechnij się. Opowiem Wam kawał [wyczytany w necie];

” Syn mojej przyjaciółki, to baaardzo wyszczekany pięciolatek. Ostatnio wśród urodzinowych prezentów znalazła się piękna i szpanerska bluza bramkarska, o której marzył. Przyjaciółka zaraz po odpakowaniu prezentu przywdziała go na pociechę i pochwaliła:
– Adaś, ale wspaniałą masz bluzę, rewelacyjna! Naprawdę świetnie w niej wyglądasz!
Na co Adaś ze szczerością:
– Nie szata zdobi człowieka, to po prostu ja jestem taki wspaniały…”

Święci – patroni…

Większość z nas – katolików,  ma swoich patronów oraz ulubionych świętych.  Tak się składa, że w tym tygodniu powszechnie znani święci; wczoraj św. Brygidy; dziś świętej Kingi; jutro św. Krzysztofa, a we czwartek święto św. Anny [Hanny] i św. Joachima – Rodziców Maryi – Matki Jezusa [o czym na swym blogu tylko przypominam].

Św. Brygida – patronka Szwecji i Europy

Święta Brygida

[zdjęcie z netu]

Święta Kinga. Matka biednych i strapionych

Ilustracja Wizerunek św. Kingi na obrazie w klasztorze klarysek w Starym Sączu [zdjęcie z netu].

Święty Krzysztof – patron kierowców i podróżujących

Ilustracja [zdjęcie z netu] Święty Krzysztof pędzla Bernardo Strozzi 

Święta Anna -Babcia Pana Jezusa

Patronka szczęśliwego małżeństwa i dzieciństwa, matek, wdów, kobiet oczekujących dziecka, gospodyń, żeglarzy, stolarzy artystycznych, tkaczy, tokarzy, krawców, młynarzy, piekarzy, służących, górników kopalni złota oraz szkół chrześcijańskich ;
jest wzywana w modlitwie o deszcz, o poprawę pogody, o znalezienie rzeczy zgubionych.

Patron małżeństw – święty Joachim

Znalezione obrazy dla zapytania św. Anna i Joachim św. Anna matka Maryi- św. Joachim – ojciec Maryi ; [zdjęcie z netu]

Mnie osobiście najbliższe jest imię ANNA [HANNA], gdyż to patronka naszej wnuczki. Na zdjęciu wnuczka Hania ze swym braciszkiem Rysiem.

 

Rys-Hania
Ryś i Hania

WSZYSTKIM ANNOM i HANNOM SKŁADAM SERDECZNE ŻYCZENIA IMIENINOWE

ANNA

Mea culpa…

Pod poprzednią notką w komentarzach pojawił się temat Ducha Świętego. Zbyszek zwrócił moją uwagę, że „nazbyt mało poświęcamy uwagi Duchowi Świętemu„.

Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym.

Mea culpa, mea maxima culpa” gdyż faktycznie na swoim blogu rzadko zamieszczam modlitwy do Ducha Świętego. Wprawdzie w Kościele  zwraca się uwagę,  że;

Trzy największe uroczystości roku kościelnego są poświęcone trzem Osobom Trójcy Przenajświętszej:
1 ) Boże Narodzenie jest świętem Boga Ojca, bo świętem Ojcostwa Bożego – Ojciec Przedwieczny zsyła Syna swego Jednorodzonego na ziemię, by grzeszną ludzkość odkupił.

2) Wielkanoc jest świętem Boga Syna, który po męce i śmierci krzyżowej uwieńczył dzieło Odkupienia chwalebnym Zmartwychwstaniem.

3) Zielone Świątki [Zesłanie  Ducha Świętego]  są świętem trzeciej Osoby boskiej, Ducha Świętego, którego Ojciec i Syn zsyłają na świat, aby to, co Ojciec stworzył, a Syn odkupił, zostało utwierdzone i poświęcone przez Niego.

W naszym kraju święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy są hucznie obchodzone, a Zesłanie Ducha Świętego pozostaje jakby w cieniu tych świąt. Pamiętam z dzieciństwa, że przed świętem Zesłania Ducha Świętego [Zielone Świątki] Mama co roku dokładnie wysprzątała cały dom i dekorowała tatarakiem oraz gałązkami brzozy.  Podziałało to na zmysły, gdyż do tej pory przechowuję w pamięci ten obraz i zapach.  Miłe wspomnienie dzieciństwa.  

Po raz pierwszy zetknęłam się [tak świadomie i na poważnie] z działaniem Ducha Świętego przy sakramencie Bierzmowania. Wówczas to poznałam dary Ducha Świętego i o te dary prosiłam modlitwą;  

Znalezione obrazy dla zapytania siedem darów ducha świętego

drugie spotkanie z Duchem Świętym, które wywarło na mnie mocne wrażenie było     przy sakramencie małżeństwa , gdy usłyszałam  w wykonaniu organisty [aż dostałam gęsiej skórki] hymn do Ducha Świętego

Veni Creator Spiritus – Hymn do Ducha Świętego

1.Veni, Creator Spiritus,
Mentes tuorum visita,
Imple superna gratia,
Que tu creasti pectora.

2. Qui diceris Paraclitus,
Altissimi donum Dei,
Fons vivus, ignis, caritas,
Et spiritalis unctio.

3. Tu septiformis munere,
Digitus paternae dexterae,
Tu rite promissum Patris,
Sermone ditans guttura.

4. Accende lumen sensibus:
Infunde amorem cordibus:
Infirma nostri coporis
Virtute firmans perpeti.

5. Hostem repellas longius,
Pacemque dones protinus:
Ductore sic te praevio
Vitemus omne noxium.

6. Per te sciamus da Patrem,
Noscamus atque Filium,
Teque utriusque Spiritum
Credamus omni tempore.

7. Deo Patri sit gloria,
Et Filio, qui a mortuis
surrexit, ac Paraclito,
In saeculorum saecula.
Amen

1. O Stworzycielu Duchu, przyjdź,
Nawiedź dusz wiernych Tobie krąg,
Niebieską łaskę zesłać racz,
Sercom co dziełem są Twych rąk.

2. Pocieszycielem jesteś zwan,
I Najwyższego Boga dar,
Tyś namaszczenie naszych dusz,
Zdrój żywy, miłość, ognia żar.

3. Ty darzysz łaską siedmiokroć,
Bo moc z prawicy Ojca masz,
Przez Ojca obiecany nam,
Mową wzbogacasz język nasz.

4. Światłem rozjaśnij naszą myśl,
W serca nam miłość świętą wlej,
I wątłą słabość naszych ciał,
Pokrzep stałością mocy twej.

5. Nieprzyjaciela odpędź w dal,
I Twym pokojem obdarz wraz,
Niech w drodze za przewodem Twym
Miniemy zło, co kusi nas.

6. Daj nam przez Ciebie Ojca znać,
Daj, by i Syn poznany był,
I Ciebie, jedno tchnienie Dwóch,
Niech wyznajemy z wszystkich sił.

7. Niech Bogu Ojcu chwała brzmi,
Synowi, który zmartwychwstał,
I Temu co pociesza nas,
Niech hołd wieczysty płynie chwał.

Amen. 

a potem, kiedyś przy konfesjonale, otrzymałam od spowiednika karteczkę z treścią modlitwy do Ducha Św. [wtedy jeszcze nie miałam internetu] ;

  O Duchu Święty, duszo mej duszy, uwielbiam Cię, oświecaj mnie, umacniaj, pocieszaj i pouczaj, co mam czynić. Poddaję się chętnie wszystkiemu, czego ode mnie zażądasz, pragnę wszystko przyjąć, co na mnie dopuścisz. Daj mi tylko poznać Twoją świętą wolę. Amen.

„Heretycka pieśń „Serdeczna Matko”???

ROZGNIEWANY BÓG  i  MIŁOSIERNA MATKA

Co niektórzy protestanci [m.in.zielonoświątkowcy] uważający się za znawców Pisma Św.  uznają za gorszące słowa pieśni „Serdeczna Matko”.  Mnie osobiście, szczególnie pierwsza i druga zwrotka tej pieśni, bardzo wzrusza;

1) Serdeczna Matko, Opiekunko ludzi,
Niech Cię płacz sierot do litości wzbudzi!
Wygnańcy Ewy do Ciebie wołamy,
Zlituj się zlituj, niech się nie tułamy.

2 ) Do kogóż mamy wzdychać, nędzne dziatki? 
Tylko do Ciebie, ukochanej Matki,
U której serce otwarte każdemu,
A osobliwie nędzą strapionemu.

Byle „dokopać” katolikom podważa się albo poddaje w wątpliwość kult Maryi. Mnie zastanawia – kogo i dlaczego, aż tak bardzo razi, cześć oddawana Matce Syna Bożego? Nie będę się rozpisywać na ten temat; gdyż w internecie mądrzejsi ode mnie temat ten opracowali;  zainteresowanym  polecam;

 ROZGNIEWANY BÓG I MIŁOSIERNA MATKA

https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/praca_nad_wiara/rozgniewany.html

———————————————————————————————————-

„Matka tych, którzy stracili wiarę” [też z internetu]

Drugi temat naszego dyptyku natychmiast przywodzi na pamięć Konrada z trzeciej części Dziadów, którego przed ostatecznym upadkiem uratowało jedynie to, że również jego apostazja nie była ostateczna, gdyż – jak go bronił Archanioł przed Bożą sprawiedliwością – „on szanował imię Najświętszej Twej Rodzicielki”. Zacznijmy może od przypomnienia tego szczegółu w dramacie Mickiewicza, żeby następnie zasygnalizować inne świadectwa żywotności owego wątku w literaturze polskiej i wreszcie wskazać na jego teologiczne korzenie.

Wszystko zaczęło się od bluźnierczej piosenki Jankowskiego, w której natrętnie powtarzały się imiona „Jezus, Maryja”. Uraziło to religijne uczucia Konrada, mimo że uważał się przecież za niewierzącego:

Słuchaj, ty! - tych mnie imion przy kielichach wara.
Dawno nie wiem, gdzie moja podziała się wiara,
Nie mieszam się do wszystkich świętych z litaniji,
Lecz nie dozwolę bluźnić imienia Maryi.

Wówczas Kapral, dawny legionista, interpretuje to zachowanie Konrada jako znak, że nie utracił on wiary do końca, a to daje nadzieję odzyskania – nawet z naddatkiem – utraconego skarbu. Cześć dla imienia Maryi będzie ostatnią rękojmią ocalenia dla zbłąkanego bohatera:

Dobrze, że Panu jedno to zostało imię —
Choć szuler zgrany wszystko wyrzuci z kalety,
Nie zgrał się, póki jedną ma sztukę monety.
Znajdzie ją w dzień szczęśliwy, więc z kalety wyjmie,
Więc da w handel na procent, Bóg pobłogosławi,
I większy skarb przed śmiercią, niźli miał, zostawi.

Następująca potem opowieść Kaprala o swojej obronie imienia Maryi, a następnie ocaleniu z nocnej rzezi w oberży hiszpańskiej kończy się zdaniem, którego prawdziwości wkrótce miał zaznać również sam Konrad:

Otóż widzisz Pan, że ja tym imieniem żyję.

Wspomnieliśmy już, że wzgląd na imię Maryi był ważnym argumentem Archanioła w obronie Konrada przed Bożą sprawiedliwością.

Tak się przedstawia materialna zawartość tego motywu w Dziadach. Zanim wskażemy teologiczną tradycję, z której on wyrasta, posłuchajmy napisanej w sto lat później modlitwy bliźniaczego brata Konrada. Nie ma on w sobie nic z tytana, biorącego los całego narodu na ramiona, walczy on po prostu o własną duszę. Ale, podobnie jak Konrad, utracił już wiarę i tylko jakieś tajemnicze przywiązanie do Matki Bożej uzdalnia go jeszcze do modlitwy. Tym jeszcze różni się od Konrada, że – choć niewierzący – wprost modli się o wiarę, a Matki Bożej trzyma się świadomie i równie kurczowo, jak spadający taternik ubezpieczającej go liny. Mam na myśli Modlitwę do Matki Boskiej Teodora Bujnickiego:

Budzimy się ze snu ciężkiego bardzo samotni
i krzyż wiszący nad łóżkiem już nie mówi do nas
kładziemy ręce na skroniach niby na przęsłach zwrotnic
gdzież jest Anioł co zstąpi by nas pokonać, przekonać? 
Panno niepokalana, Ty wiesz jak pragnę boleśnie
uwierzyć w Twojego Syna i prawdy tak bardzo piękne
Ty wiesz dlaczego się zrywam i krwawię i wołam we śnie
do Boga Miłosiernego przed którym boję się klęknąć. 
Ach czemu w Twoją Legendę jest mi uwierzyć zbyt łatwo
i czemu w sercu jałowym wschodzą trujące plony
Nauczycielko wątpiących, Pocieszycielko strapionych
do stóp Twych depczących węża przypadam z modlitwą o światło!

Niekiedy znów poeta podejmie się roli Archanioła, wstawiającego się za tymi, których wiara nie zdołała się uwyraźnić, lecz tli się gdzieś ukryta w głębi duszy. W ten sposób ks. Jan Twardowski modli się za niewierzących, aby za przyczyną Bożej Matki mogli wejść do Królestwa „poza kolejką”, „z zapasowym kluczem”:

ale Ty Matko Najświętsza (...)
przyjmiesz poza kolejką
wszystkich niepewnych którym się zdawało
że znak zapytania jest dłuższy od znaku krzyża 
(Poza kolejką) 
którędy do Ciebie (...)
może od innej strony
na przełaj
trochę naokoło
od tyłu
poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalnię drugiej i trzeciej klasy
z biletem w inną stronę
bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej (Którędy). 

Wszystkie powyższe spojrzenia stanowią refleks dwóch popularnych idei mariologicznych. Po pierwsze, że spodobało się Bogu objawiać swoje szczególne miłosierdzie przez Maryję i uczynić Ją skuteczną orędowniczką, ratującą grzeszników przed Jego zagniewaną sprawiedliwością. Po wtóre, że cześć dla imienia Maryi chroni przed zabłąkaniem ostatecznym i stanowi nawet dla największych grzeszników rękojmię zbawienia wiecznego. Ideę pierwszą znajdziemy już u św. Germana (+733), na Zachodzie podniósł ją Ryszard ze Świętego Wiktora (+1173), szczególnie zaś rozwinął i spopularyzował św. Bernard (+1153). Również druga idea pojawiła się na Wschodzie, między innymi u św. Andrzeja z Krety (+740), zaś na Zachodzie głosili ją św. Bonawentura (1274), św. Antonin z Florencji (+1459), najżarliwiej zaś św. Alfons Liguori (+1787).

„Bóg nasz – mówił św. Bernard w niedzielnym kazaniu w oktawie Wniebowzięcia – jest ogniem trawiącym. Czyż grzesznik nie będzie się bał, że przystępując do Niego, zginie w obliczu Boga, podobnie jak wosk roztapia się w obliczu ognia? (…) Czego zaś miałaby się lękać ułomność ludzka, kiedy przystępuje do Maryi? Nic w Niej przykrego, nic nie budzi lęku: Ona cała miła, wszystkim przynosi mleko i wełnę”.

„Królestwo Boga – streszcza św. Alfons Liguori Jana Gersona (+1429) – polega na sprawiedliwości i miłosierdziu. Pan Bóg podzielił je: sobie zatrzymał królestwo sprawiedliwości, a królestwo miłosierdzia odstąpił Maryi i rozporządził, aby wszelkie zmiłowanie, jakiego ludzie dostępują, przechodziło przez ręce Maryi i od Jej zależało”. Zresztą przypomnijmy sobie nasze Serdeczna Matko:

A kiedy Ojciec rozgniewany siecze,
Szczęśliwy, kto się do Matki uciecze.

Przeciętny człowiek współczesny, podświadomie noszący w sobie deistyczne wyobrażenie Boga (jak gdyby był On jedynie centrum wszechbytu, a nie Tym, „w którym żyjemy, poruszamy się. i jesteśmy”), łatwo gorszy się takim ujęciem: „Czy nie ograbiamy w ten sposób Boga z atrybutu miłosierdzia? Przecież bluźnierstwem byłoby nawet pomyśleć, że jakieś stworzenie przewyższa Boga czymkolwiek, a cóż dopiero miłosierdziem!

Zestawmy to zgorszenie z innymi wątpliwościami nowożytnej mentalności co do kultu Maryi, a przekonamy się, że wszystkie one płyną z powierzchownych, a może nawet wypaczonych pojęć o Bogu. Przecież w czasach nowożytnych niektórzy posunęli się nawet do całkowitego zakwestionowania religijnej czci dla Matki Bożej:Kult oddawany Maryitwierdzili – ujmuje Bogu, bo On ma przecież prawo do całego ludzkiego serca„. „Maryja – brzmiał inny zarzut – zajęła w Kościele katolickim miejsce Ducha Świętego: przecież to Duch Święty jest nieskończenie miłowany przez Ojca i Syna, przecież to On rozlewa miłość Boga na ludzi„.

Otóż Bóg, jest Kimś nieskończenie więcej niż centrum wszechbytu. On jest Wszechobecny – jest cały w każdym miejscu i w każdym czasie, choć zarazem żadne miejsce ani czas nie może Go ogarnąć, jest On bowiem zarazem Transcendentny wobec wszystkiego co stworzone. Właśnie dlatego stworzenia, nawet nierozumne, mogą głosić Boga: „Niebiosa opowiadają chwałę Boga, a nieboskłon obwieszcza dzieło rąk Jego” (Ps 19,2). Tutaj również tkwi tajemnica, dlaczego kochając bliźniego, okazujemy tym samym miłość Bogu:Gdyby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a nienawidził brata swego, jest kłamcą” (1 J 4,20). Z drugiej strony, wszelkie autentyczne dobro, jakie otrzymujemy od bliźnich, jest oczywiście darem Bożym, przede wszystkim darem Bożym: to On przecież uzdalnia człowieka do czynienia dobra.

Bóg podniósł stworzenie, zwłaszcza rozumne, do tak wielkiej godności, że uczynił je jakby sakramentem, przez który okazuje swą dobroć innym stworzeniom i przez który możemy zanosić do Niego nasze odpowiedzi na Jego miłość. Bałwochwalstwo zaczyna się dopiero wówczas, kiedy człowiek depcze tę godność quasi-sakramentu złożoną w stworzeniu i traktuje je jako swoją wartość najwyższą i przedmiot czci ostatecznej. Natomiast nie wolno nam, pod pozorem walki z bałwochwalstwem, sprzeciwiać się woli Boga, który chce „być wszystkim we wszystkim” (1 Krn 15,28). Zarazem, oczywiście, jest Transcendentny wobec wszystkiego. Miłości, jaką do Niego kierujemy, nie wolno ograniczyć do samej tylko miłości bliźniego; również słowo Boże i różne dobra, jakimi On nas obdarza, przychodzą do nas nie tylko za pośrednictwem stworzeń.

Powyższe uwagi dotyczą wszystkich stworzeń, z wyjątkiem tylko mieszkańców piekła. Natomiast Maryja jest stworzeniem najszczególniejszym. Jeśli Chrystus jest Zbawcą wszystkich ludzi i Panem kosmosu, to Ona, która Go urodziła, urodziła Go dla nas wszystkich i dla całego kosmosu. Bóg powołał więc , swoje najmilsze stworzenie, do pośrednictwa w wymiarze powszechnym. Ale również wobec Jej pośrednictwa Bóg jest, oczywiście, Kimś Transcendentnym.

Tę właśnie prawdę znakomicie wyraża obraz miłosiernej Orędowniczki, ratującej przed gniewem sprawiedliwości Bożej. Przecież miłosierdzie okazywane przez Maryję pochodzi od samego Boga, Ona zaś – która dla nas wszystkich urodziła Zbawiciela świata – jest jedynie pośredniczką oraz wezwaniem, aby również przez nas świat napełniał się duchem miłosierdzia, jaki płynie od Boga. Zarazem miłosierdzie Boże przekracza wymiar mysterium fascinans, zawiera w sobie również aspekty budzące drżenie: „Bóg nie pozwoli naigrawać się z siebie” (Ga 6,8). Dlaczego jednak pobożność chrześcijańska nie śpieszy się przypisywać Maryi pośrednictwo w zakresie gniewu i sprawiedliwości Bożej? Może dlatego, żebyśmy również my sami nie poczuli się wezwanymi do takiego pośrednictwa. Przystoi nam naśladować raczej miłosierdzie Boga, niż Jego zagniewaną sprawiedliwość.

Konrad, który utraciwszy wiarę, zachował jednak cześć dla Matki Bożej, należy oczywiście do galerii tych grzeszników, których niezliczone portrety znaleźć można w kazaniach maryjnych. Miłosierdzie Boże, okazywane ludziom za pośrednictwem Maryi, staje się bowiem szczególnie zauważalne wówczas, kiedy dokonuje rzeczy jakby niemożliwych. Bo czy możliwą jest rzeczą nawrócić grzesznika zatwardziałego w swoim złu? Zły łotr nie chciał się nawrócić, choć umierał tuż obok Syna Bożego, który jest samym Miłosierdziem. Żeby się nawrócić, trzeba mieć w sobie bodaj odrobinę potencjalności na łaskę Bożą.

Otóż można zapytać: dlaczego ową resztkę potencjalności na łaskę miałaby stanowić cześć dla Matki Bożej? Na to pytanie odpowiedziałbym następująco: Grzesznik swoim złym życiem neguje zarówno Boga, jak świat Boży. Jeśli jednak zachowa cześć dla najlepszej cząstki Bożego świata, dla Matki Bożej, znaczy to, że nie odrzucił jeszcze całkowicie ani Boga, ani Bożego świata: Maryja jest bowiem miejscem najpełniejszej obecności Boga w stworzeniu, a zarazem najwspanialszym świadectwem, że świat jest Boży.

Wątek maryjnego orędowania za największymi grzesznikami rozwijał zwłaszcza św. Alfons Liguori. Oto jeden z licznych jego przykładów na ten temat:

Święty Antoni opowiada o jednym grzeszniku: Zdawało mu się raz, że stoi przed trybunałem Bożym. Szatan go oskarżał, a Maryja broniła. Nieprzyjaciel przedstawił przeciw niemu całą listę grzechów, które położone na szali Bożej sprawiedliwości przeważyły o wiele wszystkie jego dobre czyny. I cóż uczyniła wtedy jego wielka Orędowniczka? Wyciągnęła swą miłą dłoń, położyła ją na drugiej szali, i sprawiła w ten sposób, że spadła na korzyść Jej czciciela. W ten sposób dała mu do zrozumienia, że wyjedna mu przebaczenie, jeśli zmieni życie. Rzeczywiście, grzesznik ów nawrócił się po tym widzeniu i rozpoczął nowe życie

Nie brak tego wątku również w literaturze polskiej:

O, wstąp w me grzechy,
Jak w miasta judzkie,
Swoim imieniem:
Mario z Libanu!
Mario z Egiptu!
Mario z Betlehem! 
Jak krzyk skarlały,
Jałowiec ciemny,
Jest moja wiara,
Pozwól jej rosnąć,
Panno wysoka,
Ku niebu dalej!

Tak modli się Jerzy Liebert w Litanii do Marii Panny. Albo przypomnijmy sobie Wilka gromnicznego Kazimiery Iłłakowiczówny: wzruszającą opowieść o wilku, słusznie ściganym za swoje zbrodnie, który się schronił pod płaszcz Matki Najświętszej; Ona go nie tylko uratowała, ale i upomniała dobrotliwie i doprowadziła do nawrócenia.

We wspomnianej galerii grzeszników, Konrad wyróżnia się tym, że obciążają go nie tyle złe czyny, co niewiara i pycha. Starzy kaznodzieje naiwnie utożsamiali grzech ze świadomym przekroczeniem prawa Bożego. Konrad jest grzesznikiem już nowych czasów, które są prawie nieświadome swojej grzeszności. Jego grzech nie polega na tym, że brak mu szlachetności lub poświęcenia, ale na tym, że jest szlachetny i poświęca się, kierując wyłącznie własnym rozumem, zapominając o tym, że świat jest Boży. Grzech ten ściągnąłby go w otchłań lucyferyczną. Na szczęście Konrad nie do końca zapomniał o tym, że świat jest Boży: „on szanował imię Najświętszej Twej Rodzicielki”. I to go uratowało.

https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/matka_boza/mb_niewierzacych.html