Zwiedzamy…

ZWIEDZAMY  wraz z wnuczką ŁUCJĄ [10 lat] i wnuczkiem RYSIEM [wpół do pięć = 4,5 roku] atrakcje Opolszczyzny. Tym razem;

  1. MOSZNA – ZAMEK

Zamek w Mosznej jest jedną z największych atrakcji Opolszczyzny i jednym z najciekawszych zamków w Polsce. Swoją sławę zawdzięcza bajkowemu wyglądowi – ma 365 pomieszczeń, 99 wież i wieżyczek.

Moszna mem

Co z tego, że bajkowy wygląd, jak nawet na wejście na teren parkowy trzeba wykupić bilet [ulgowy 6,-zł.osoba], a potem drugi raz [w recepcji] bilet na zwiedzanie zamku. Dzieci wcale nie interesowało, co przewodniczka opowiadała; zresztą sama bym tego nie spamiętała, ale…jest przecież internet, gdzie można uzupełnić wiedzę. W czasach PRL znajdowało się w nim Centrum Terapii Nerwic [aż do 2013r.] Dane mi było skorzystać z 3 tygodniowego turnusu sanatoryjnego. Mieszkałam w jednej z wieżyczek. Rysiu zapragnął sprawdzić, gdzie babcia mieszkała. Niestety, wisiała tabliczka informująca, że wejść na górę wolno tylko gościom hotelowym [obecnie jest to hotel]. Jednak Rysiu nie potrafi [jeszcze] czytać, więc wdrapywał się po schodach, a babcia za nim, aby go złapać. schody w zamku

Dostałam zadyszki. Dla świętego spokoju, byle wyżej się nie wdrapywał, wskazałam na pierwsze [lepsze] drzwi pokoju znajdującego się w kącie korytarza [II piętro], byle zaspokoić ciekawość wnuka[na moje szczęście drzwi były zamknięte]. Skoncentrowana na pogoni za wnukiem i z duszą na ramieniu, że ktoś może nas opierniczyć za naruszenie regulaminu, nie zauważyłam, że za nami podążał jegomość. Tak się złożyło, że to mieszkaniec [gość hotelowy] akurat tego pokoju. Zaczęłam się gęsto tłumaczyć. Pan okazał się miły i wyrozumiały.  Zaprosił nas do swego pokoju, abyśmy mogli zobaczyć, gdzie rzekomo ongiś mieszkała babcia. Łał!…Szok. To był apartament super lux. Wnuk, jak szybko tam wpadł, to równie szybko wyleciał, zadowolony, że babcia mieszkała, jak królewna. Już nie prostowałam, że to niemój” pokój, bo za „moich czasów” nie były tak wyposażone i wypacykowane pomieszczenia. Miałyśmy salę w jednej z wieżyczek, w której dawniej mieszkała służba. Pokój z 8 żelaznymi łóżkami. Okienka małe zakratowane, których nie można było otworzyć. Ciemno, duszno [upalny lipiec]  i ponuro w pokoju. Wtedy stałymi mieszkańcami tego pokoju [lokatorami] były …mrówki, całe stada mrówek.  Kto miał szczęście mieszkać wówczas w pokojach państwa- właścicieli zamku – nie wiem.  Największym powodzeniem u naszych wnucząt cieszył się jednak plac zabaw. Zdjęcia zamku można obejrzeć pod linkiem;

https://podroze.onet.pl/polska/opolskie/zamek-w-mosznej-zwiedzanie-historia/529esq6

Natomiast nie udało się nam znaleźć FABRYKI ROBOTÓW. „Fabryka Robotów” to niezwykle ciekawy projekt scrap sculptures, czyli rzeźb ze złomu. Pomysłodawcą i twórcą tych nietypowych rzeźb jest Sebastian Kucharski, który swoje inspiracje czerpie z filmów science-fiction.

Podobno przeniesiona z Łącznika do Mosznej. Byliśmy tak blisko. Wnuczek był zawiedziony.

http://opolankazpasja.pl/50-fabryka-robotow-w-laczniku/

——————————————————————————————————————–

2) PARK MINIATUR OLSZOWA

Park Miniatur Sakralnych Olszowa, to jedyny taki park na Opolszczyźnie, powstały niedaleko Góry Św. Anny i Ujazdu, tuż przy autostradzie A4.  Znajduje się tam również park linowy i plac zabaw – atrakcja dla dzieci. Są restauracje, kawiarnia a przy recepcji, gdzie kasa z biletami, także …lody 🙂 [link z netu, nie zdążyłam jeszcze „oprawić” swoich zdjęć, wyjaśniam – to nie mój wnuk na filmie ]

P.S. OCZEKUJĘ WASZYCH PROPOZYCJI – CO i GDZIE  w POLSCE WARTO z DZIEĆMI ZWIEDZIĆ  ???

Reklamy

Atrakcja turystyczna…

Zbyszek napisał;

"Dzień Dobry Basiu

To do Ciebie niepodobne, aby nic na blogu nie pisać,

więc jestem trochę zaniepokojony stanem Twego Zdrowia."

SPOKO! Nie mam czasu na blogowanie, lecz aby moje dotychczasowe notki nie poszły w zapomnienie; a blog nie trafił do lamusa,  dorzucę nową. To tylko znak, że jeszcze żyję 🙂

Atrakcja turystyczna, z której dziś wraz z wnuczętami  skorzystaliśmy.

Ręczny prom…

W nadodrzańskiej części Zdzieszowic nazywanej Solownią był niegdyś port, w którym przeładowywano transportowaną rzeką sól. Od 160 lat działa tutaj prom. Dawniej dzięki przywilejowi nadanemu przez pana okolicznych ziem, hrabiego von Gaschin, obsługiwała przeprawę rodzina Gachów. Nazywano ich hrabiami Górnej Odry. Podobno tajemnica szczególnych łask, jakich ród dostąpił od von Gaschinów, tkwiła w zobowiązaniach jaśnie pana wobec jednej z Gachówien.

Chociaż promu nie obsługują już Gachowie, nadal funkcjonuje i… stanowi nie lada atrakcję.  Zdzieszowicką przeprawę obsługuje chyba jeden z ostatnich w naszej części Europy prom o napędzie ręcznym! Warto zobaczyć, [ zobaczyliśmy] jak krypa załadowana pojazdami jest sprytnie przepychana przez przewoźnika za pomocą drewnianego kołka, zahaczanego o linę rozpiętą między brzegami rzeki. Czasami pomagają w tym pasażerowie.

Jednostka o nazwie „Józef” została zbudowana w 1987 r. w stoczni w Koźlu. Prom przy normalnych warunkach pogodowych kursuje przez cały rok. Jeśli zdarzy się poczekać na przeprawę (np. w czasie przerwy obiadowej, która przysługuje przewoźnikom między 13.00 a 14.15), warto zobaczyć stojący w Solowni, przy drodze do przeprawy, pomnik. Ufundowany przez osobę prywatną, upamiętnia ofiary powodzi z 1997 r. Na płycie wyryto nazwiska 8 osób [jedno nazwisko z Czech], które zginęły wówczas w województwie opolskim.

Żałowałam, że nie zabrałam aparatu, bo na promie płynęły dwa, duże ciężarowe samochody; w tym jeden załadowany dużymi stemplami budowlanymi [tzw. krawędziaki] oraz dwa samochody osobowe i jeden rower; a także  my… turyści 🙂 zabrał się też nasz sąsiad osobówką, z dwoma wnukami; sąsiad często korzysta z przeprawy promowej więc pomagał przy „wajchowaniu” kołkiem drewnianym;    PROM RĘCZNY;  

prom 1prom 2  Prom przeszedł lifting i zaczął znowu kursować na Odrze. Nowy regulamin uporządkował liczbę kursów i godzin, w jakich się one odbywają. Dotychczas obsługa promu przewoziła pojazdy i pieszych, gdy uzbierało się przynajmniej kilku chętnych. Teraz prom kursuje o określonych godzinach z różną częstotliwością, w zależności od pory dnia. Przeprawa czynna jest od 5.00 do 22.30. Drugą istotną zmianą jest brak cennika. Do tej pory kierowcy osobówek korzystający z promu płacili za usługę 2,5 zł, a piesi 0,50 zł. Biorąc pod uwagę, że każdego dnia korzysta z niego od kilkudziesięciu do ok. 100 pojazdów, przychody z tego tytułu były niewielkie. Tymczasem wydawanie biletów budziło kontrowersje wśród kierowców. Większość z nich uważa, że prom pełni podobną funkcję jak most i powinien być bezpłatny. Starostwo wprowadziło zmiany wykorzystując przerwę w funkcjonowaniu promu, po tym jak jeden z kierowców korzystający z nawigacji GPS, wjechał busem do Odry. Przeprawa stała, bo strażacy szukali w tym miejscu auta.

Opłaty przestały obowiązywać, ale przeprawić można się tylko w wyznaczonych godzinach.
prom 5prom7

POMNIK POWODZIANOM

Powódź 1997.

Na Opolszczyźnie podczas powodzi w 1997 roku życie straciło osiem osób.

obelisk powodzianom

Dla przypomnienia

W dniach 3–10 lipca 1997 na obszarze południowej Polski, Czech i Austrii wystąpiły obfite opady deszczu. Opady w Sudetach Wschodnich oraz południowej części Śląska objęły dorzecze Odry i spowodowały, że już 6 lipca pierwsze wsie i miasteczka zostały zalane przez Nysę Kłodzką i Odrę.

Pierwszym zalanym polskim miastem były Głuchołazy, które w dniu następnym (7 lipca) odwiedził ówczesny premier Włodzimierz Cimoszewicz. W dniu tym powódź objęła zlewnię górnej Odry (w okolicach Chałupek i Olzy).

8 lipca sytuacja w pobliżu Wodzisławia Śląskiego i Raciborza była dramatyczna – przepływ na Odrze wynosił około 3500 m³/s. Woda rozlała się na odcinku od Chałupek aż do Raciborza.

Lokalnie opady przekroczyły 500 mm, tj. 3-4 razy przewyższyły średnie sumy miesięczne. Od Chałupek do ujścia Nysy Kłodzkiej zabrakło podziałki na łatach wodowskazowych.

Pod wodą znalazło się Kłodzko, gdzie w wyniku podmycia przez Nysę Kłodzką zawaliły się cztery kilkusetletnie kamienice. 7 lipca woda doszła też do Krapkowic, przez które fala kulminacyjna przeszła 10 lipca przy stanie wody na Odrze 1032 cm, a sama powódź trwała do 28 lipca.

Powódź zabrała wiele ludzkich istnień, na Opolszczyźnie zginęło 8 osób, w całym kraju 56.

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI.

Początek i koniec.

Właśnie uświadomiłam sobie, że moje blogowanie zatoczyło koło.  Poprzednia notka, to przypomnienie „początku” tego bloga. Założyłam go, gdy na świat przyszły nasze wnuki; Miłosz i Rysiu. A teraz wzięło mnie na wspomnienia. Dlaczego? Okazało się, że mam za sobą 15 lat blogowania, na tym blogu zaledwie 1/3 tego czasu [tyle ile mają nasi wnuczkowie, najmłodszy Rysiu mówi, że ma ;”wpół do pięć”  😀 ]. Dużo i mało.  Uznałam, że wystarczy. Pora wziąć się za swoje zdrowie fizyczne i psychiczne [podobno jestem niezrównoważona emocjonalnie- to opinia jednego z blogerów]. Więcej czasu muszę poświęcić RODZINIE. Bez mojego pisania Kościół i tak przetrwa, wszak Jezus powiedział; „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół MÓJ, a bramy piekielne go nie przemogą...

zaś politycznie nie jestem w stanie nic zmienić.  Moja rola sprowadza się do wrzucenia kartki do urny wyborczej. Szkoda czasu i zdrowia na polityczne przepychanki.  Przypomniało mi się motto tego bloga;

CZAS UCIEKA – WIECZNOŚĆ CZEKA.

    uzaleznienie

Leszkowi zawdzięczam, że blog przetrwał. Włożył dużo pracy i poświęcił dużo czasu, by nie zniknął on w czeluściach onetowskich piekieł.  Leszku – wierny, wirtualny druhu [niemalże od 15 lat podtrzymywałeś mnie i dodawałeś otuchy w blogowaniu ], zawsze będę o tym pamiętać. Dziękuję. Bóg zapłać.

Zbyszkowi obiecałam, gdy usunęłam kilka poprzednich, że tego bloga nie wykasuję.  Obietnicy dotrzymuję. Blog zostaje, tylko ja na jakiś czas znikam. Na jak długo? Sama nie wiem. Tobie Zbyszku – wielkie dzięki, że mnie wspierałeś swymi komentarzami. 

Mirek – porzucił swój blog, nie zostawiając żadnej informacji – dlaczego? Nie wiem. Pragnę i Tobie serdecznie podziękować za dzielenie się z nami swoją wiedzą. Dzięki. Bywaj!. 

Nie pamiętam już gdzie spotkałam  Józefa. Ceni się taką przyjaźń, choć wirtualną. Dziękuję, że Jesteś Józefie, a przy okazji prośba, abyś częściej wypowiadał swe zdanie. 🙂   

Z dawnej ferajny wspomnę jeszcze Moherka, Annę, s.Martę, Barkę, Isę, Renię, Kasię – poznałam ją na blogu ks. Leszka i s.Marty [ vel Klarę;  na początku tego bloga podpisywała swe komentarze „K”; obecnie Frau Be i się do mnie nie przyznaje], Adkajeśli kogoś pominęłam z powodu sklerozy – PRZEPRASZAM. Wszystkim serdecznie dziękuję.

Z nowej „paki” komentatorów przywołuję w pamięci Adama; Krysię; Malinę; alEllę [blogową siostrę genu francuskiego loka]; Alenkę;, Asmodeusza; Rademenesa II;, Piotra [Mozaika rzeczywistości]; Piotra –PKanalia Jotkę; Mikołaja Mika :)- kogo jeszcze powinnam wymienić? Jeśli kogoś pominęłam –  PRZEPRASZAM. Proszę, by sam się przypomniał w komentarzu. Winna SKLEROZA! To dowód, że czas z nią się rozprawić 🙂 Zaś WAM wszystkim serdecznie dziękuję. Były też Osoby, które  zamieszczały komentarz sporadycznie. Przypominały o sobie, aby na zasadzie rewanżu, pojawił się wpis na ich blogu.  IM również dziękuję ! 

DZIĘKUJĘ ! POZDRAWIAM.  Pożegnam się słowami, którymi  Was przywitałam na początku tego bloga. Z tymi słowami  na jakiś czas znikam z bloga. Na jak długo ? Sama nie wiem. Przecież „nie znamy dnia ani godziny„. Nie przewidzimy – co nam zrządzi los.

pozdrowienia

Pielgrzymki w upały…

Nad Europę nadciąga fala upałów i wszystko wskazuje na to, że w ostatnim tygodniu czerwca termometry pokażą koło 40 stopni Celsjusza. Zdaniem synoptyków będzie to jedna z najbardziej intensywnych fal gorąca w dekadzie. Rekordy wszech czasów padną we Włoszech, gdzie temperatura w dniach 27-29 czerwca wzrośnie do 37-40 st.C w ciągu dnia i 24-27 st. Celsjusza w nocy.

 Dziś [ 25.06.br.] o godz. 5;00 wyruszyła od nas parafialna pielgrzymka do Włoch. Termin;  od 25 czerwca do 6 lipca 2019 r. W programie pielgrzymki znajdą się następujące miejsca: Wenecja – Padwa – Ravenna – Loreto – Lanciano – Manoppello – Ortona – San Giovanni Rotondo – Monte Sant Angelo – Pietrelcina – Pompeje – Neapol – Rzym – Watykan – Orvieto – Perugia – Asyż.

Cena pielgrzymki: 850 zł + 410 Euro/osoba.[myśmy płacili 5 lat temu; 600 PLN i 350 Euro/osoba]. W cenie zawiera się m.in.: transport autokarem; 10 noclegów; wyżywienie (10 śniadań i 10 obiadokolacji); ubezpieczenie i opieka pilota.  

Przecież oni tam we Włoszech ugotują się albo upieką żywcem. Autokar wprawdzie  klimatyzowany, ale...nie zazdroszczę. Przecież ja w domu przy zasłoniętych i pootwieranych na oścież oknach, zwłaszcza od strony północnej i drzwiach [aby był przeciąg], ledwie dycham, zaś mój mózg domaga się lenistwa i …strajkuje. U nas żar leje się z nieba. Gorąc, upał, skwar. Na ogrodzie już wszystkie roślinki wyzionęły ducha. Nie pomogło kropienie zwane podlewaniem. Woda z kranu w limicie; ważniejsze picie i mycie.

A tak mi się marzyło pojechać z nimi. Niestety, popyt [chętnych] sporo przewyższał podaż. Była nawet lista rezerwowa – niestety, nie spełniona 😦

Byłam z mężem na podobnej pielgrzymce do Włoch w dniach;  26.09.- 05.10.2014r. – WSPOMNIENIE; 

DSCF3403

CEL PIELGRZYMOWANIA…

PIELGRZYMKA DZIĘKCZYNNA DO WŁOCH – dziękczynna nie tylko w imieniu parafii, ale także prywatnie dziękczynna -za 40 lat pożycia małżeńskiego.

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/26/cel-pielgrzymowania/

PIERWSZY DZIEŃ PIELGRZYMKI do WŁOCH

Z ziemi polskiej do …włoskiej -pierwszy dzień pielgrzymki

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/27/pierwszy-dzien-pielgrzymki-do-wloch/

WENECJA – MIASTO MIŁOŚCI…

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/29/wenecja-drugi-dzien-pielgrzymki-do-wloch/

LORETO – region MARCHE we Włoszech

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/29/loreto-region-marche-we-wloszech/

LORETO – Domek, w którym gościł anioł.

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/29/loreto-domek-w-ktorym-goscil-aniol/

MANOPPELLO – LANCIANO – SAN GIOVANI ROTONDO

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/29/manoppello-lanciano-san-giovani-rotondo/

SAN GIOVANI ROTONDO – wizyta u św.Ojca Pio -PATRONA

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/30/san-giovani-rotondo-wizyta-u-sw-ojca-pio-patrona/

PIETRELCINA – miejsce urodzenia św.Ojca Pio

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/31/pietrelcina/ 

KLASZTOR św. BENEDYKTA MONTE CASSINO

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/31/klasztor-sw-benedykta-monte-cassino/

MONTE CASSINO – HOŁD PAMIĘCI POLEGŁYM POLSKIM ŻOŁNIERZOM

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/31/monte-cassino/

WATYKAN – AUDIENCJA GENERALNA na Placu św.Piotra

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/03/watykan-audiencja-generalna-na-placu-sw-piotra/

Kaplica św. J.P.II – cel mojego pielgrzymowania

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/04/kaplica-sw-j-p-ii-cel-mojego-pielgrzymowania/

ZWIEDZANIE RZYMU- WIECZNEGO MIASTA…

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/04/zwiedzanie-rzymu/

CASCIA – MIASTO ZWIĄZANE ze św. RITĄ

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/05/cascia-miasto-zwiazane-ze-sw-rita/

ASYŻ – MIASTO św.FRANCISZKA

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/05/asyz-miasto-sw-franciszka/

BAZYLIKA ŚW. KLARY w ASYŻU

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/06/bazylika-sw-klary-w-asyzu/

Bazylika św. Antoniego w Padwie – ostatni dzień pielgrzymki

z ziemi włoskiej do polski….

https://blogaisab.wordpress.com/2014/11/12/bazylika-sw-antoniego-w-padwie-ostatni-dzien-pielgrzymki/

UWAGA; taki był początek tego bloga. Założyłam go  [wcześniej miałam kilka blogów, które wykasowałam] dla zapisania, ocalenia od zapomnienia chwil, które dane mi było przyjemnie przeżyć, ponieważ  PAMIĘĆ ULOTNA JEST…

https://blogaisab.wordpress.com/2014/10/25/pamiec-ulotna-jest/

Wilkowyje…

Wilkowyjefikcyjna miejscowość w województwie lubelskim, w powiecie radzyńskim, w której rozgrywa się akcja serialu Ranczo (2006–2016) oraz filmu Ranczo Wilkowyje (2007), siedziba fikcyjnej gminy Wilkowyje.

Aż tu zdziwienie – taka miejscowość Wilkowyje naprawdę istnieje [w woj. śląskim]. Dowiaduję się o tym za sprawą ks. Michała Macherzyńskiego. SENSACJA. Zaskakująca sytuacja miała miejsce po mszy świętej odprawionej w Boże Ciało w parafii pw. Matki Bożej Królowej Aniołów w Tychach-Wilkowyjach. Ksiądz Michał Macherzyński ogłosił, że odchodzi z kapłaństwa.

Proboszcz z Wilkowyj zrzucił sutannę. Dla kobiety kończy z kapłaństwem.

Nie jakiś młodzik, któremu hormony buzują, ale mężczyzna dojrzały. 7 kwietnia 2019 skończył 55 lat [jest takie powiedzenie; „głowa siwieje d…szaleje”]. 13 maja 2019 minęło dokładnie 30 lat, odkąd przyjął święcenia kapłańskie. Ma za sobą 15 lat motocyklowej pasji, za sprawą której, proboszcz z Wilkowyj stał się sławny na całą Polskę. Ks. Macherzyński od 9 lat był proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Aniołów w Wilkowyjach.

Różne były reakcje [wypowiedzi] po ogłoszeniu przez ks. Michała Macherzyńskiego swej decyzji. Kiedy zapoznałam się z tematem, podzielam zdanie ks. Tomasza Kancelarczyka;

Księże łomot się Tobie należy. Szokującą dla mnie była informacja, że śląski kapłan, mnie osobiście nie znany, ksiądz Michał Macherzyński na zakończenie procesji Bożego Ciała powiedział „dziś rano odprawiłem ostatnią Mszę świętą. Pożegnałem się z kapłaństwem. To były piękne lata mojego życia głównie dzięki Wam! Rozpoczynam nowy etap życia przy boku Justyny”. Na dodatek szokujące dla mnie było i to, że jak podają media otrzymał od wiernych brawa„.

http://www.fronda.pl/a/ks-tomasz-kancelarczyk-ostro-o-ks-macherzynskim-ktory-zrzucil-sutanne,128897.html

Nie pierwszy [i chyba nie ostatni] to przypadek, kiedy ksiądz zrzuca sutannę dla kobiety, ale…żeby zaraz robić z tego sensację i w sposób tak ostentacyjny chwalić się, obnosić się swoim grzechem – grzechem zaprzaństwa i złamania przysięgi złożonej publicznie Bogu??? Tego nie pojmuję.

Miałam w pracy kolegę, który również zrzucił sutannę, bo zakochał się w studentce, którą wcześniej uczył religii. Założył rodzinę – ślub cywilny, gdyż sakrament kapłaństwa uniemożliwia skorzystanie z sakramentu małżeństwa .

P.S. Podsumowanie dyskusji na ten temat w komentarzu zamieszczonym przez Zbyszka;

„TEN komentarz z facebooka (autor RAZ PROZĄ, RAZ RYMEM) Ci się spodoba, zwłaszcza to zdanie”Ostatecznie, kto ma dochować wierności Chrystusowi, jeśli nie ksiądz…?” A oto całość:

To materiał głównie dla katolików, ale jeśli ateiści i innowiercy chcą sobie pozacierać ręce nad tym, że źle się w Kościele dzieje – droga wolna.

Przykra refleksja Marka Miśko o tym, że niektórzy kapłani traktują kapłaństwo jak zawód. Profesję, którą można sobie po prostu zmienić. Pół biedy, że opisywany w tej historii ksiądz wypowiedział posłuszeństwo Bogu i tak po prostu znalazł sobie kogoś ważniejszego – smutniejsze jest, że zachowuje się jakby to nie było nic takiego. Jakby to wszystko było tak naprawdę tylko zabawą, a nie wiarą w prawdziwego Boga i realne zbawienie.

Dał paliwo antyklerykałom i wszelkiej maści lewactwu wojującemu z każdą religią prócz marksistowskiej.

Misja kapłańska to droga bardzo trudna i pełna wyrzeczeń – i właśnie ZA TO wierni szanują swoich księży. Za to, a nie za ładne oczy. Ani za to że ksiądz ładnie śpiewa kolędy.

Ksiądz wiedział w co się pakuje, obiecał podjąć wyzwanie. Zawalił i udaje, że nic się nie stało. Jaki przykład dał milionom wiernych, zwłaszcza w czasach kryzysu, zachwiania wiary, wszechobecnego ,,postępu” i nagonki…??? Ostatecznie, kto ma dochować wierności Chrystusowi, jeśli nie ksiądz…?

A przysięgi? Oj tam, oj tam. Przysięgi są po żeby je łamać. (Jak mawiał Szatan, albo ktoś w tym stylu.)”

Nic dodać nic ująć. Dokładnie tak chciałam wyrazić swe oburzenie postawą kapłana.   DZIĘKUJĘ za dyskusję.

SUPLIKACJE…

W niedzielę 23 czerwca, we wszystkich kościołach i kaplicach w Polsce, po każdej Mszy Świętej zostanie odśpiewana suplikacja „Święty Boże, Święty Mocny…”. Decyzją biskupów, będzie to ekspiacja za świętokradztwa i profanacje – poinformował o tym abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w oświadczeniu z 17 czerwca br.

W moim kościele już dziś odśpiewaliśmy. 

https://wnet.fm/kurier/suplikacje-sa-szczegolnie-zalecane-praktykowane-trudnych-chwilach-wspolnoty-chrzescijanskiej-klesk-nieszczesc/

https://wnet.fm/2019/06/21/tolerancja-nie-ma-takiego-slowa-w-pismie-swietym-grzechu-nie-mozna-akceptowac-felieton-sobotni-jana-a-kowalskiego/

Jak rozbawić Pana Boga…

Jeśli chcesz rozbawić Pana Boga, powiedz Mu o swoich planach„.

Oj, zapewne nie raz i nie dwa miał Pan Bóg ubaw, kiedy snułam dalekosiężne plany, co do swej przyszłości. To były marzenia; a komu miałam je powierzyć, jak nie Panu Bogu? Z kim podzielić się blaskiem swego wymarzonego [często urojonego] szczęścia??? Nie wiem [mogę jedynie snuć przypuszczenia], jaka była  reakcja Boga na te moje rozmyślania o przyszłości. Czy były to PLANY? A może tylko pobożne życzenia? Ile udało się zrealizować, a ile „diabli wzięli„? Nie ma co roztrząsać i robić podsumowań. Nie ma co psioczyć ani żałować. Człowiek podejmując decyzje, nie jest w stanie przewidzieć, jakie będą tego owoce. W danej chwili wybór może wydawać się  trafionym w dziesiątką, a już  nazajutrz rozczarowanie.  Stąd powiedzenie; „a bo to wiesz, jak nie wiesz co dobrze zrobisz„?. Podobno dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane, zaś nieraz zdarzało się wyrządzić komuś „niedźwiedzią przysługę„. Było jak było, a co będzie tego nikt nie przewidzi. [Nawet wróżka tylko marzy aby jej widzenia się spełniły, wszak bierze za to kasę :)]   Nie mamy na to żadnego wpływu. Jednak jakiś zarys „jutra” trzeba sobie naszkicować, aby nie zmarnować danego nam czasu. Robiąc więc plan np. na jutro, biorę pod uwagę, że dla mnie tego jutra już może nie być; wszak „nie znamy dnia ani godziny„.  Nie mogę jednak żyć w poczuciu i przekonaniu, że jutra nie będzie. [To świadkowie Jehowy wiele razy wyznaczali datę końca świata, przez co doprowadzali ludzi do bankructwa i obłędu].  Jutro będzie, ale…czy dla mnie??? pożyjemy! zobaczymy!

Postanowienia są zaledwie początkiem. Kiedy człowiek podejmuje już decyzję, to trochę tak jakby skoczył w wartki strumień, który porywa go w kierunku, o jakim mu się nawet nie śniło, w chwili gdy ją podejmował.„[Paulo Coelho].

Ostatnio marzy mi się pisanie krótkich notek, aby nie przynudzać, dlatego na tym poprzestanę. A jeśli ktoś ma czas i ochotę, może sobie na ten temat  poczytać pod poniższym linkiem;

Boskie poczucie humoru

https://www.katolik.pl/boskie-poczucie-humoru,31678,416,cz.html

cropped-rc3b3c5bca1.jpeg

Trzeci najazd na Jasną Górę…

Obrona Jasnej Góry. Częstochowa – jako duchowa stolica Polski.  Jasna Góra to miejsce dla mnie wyjątkowe i ma  szczególne znaczenie w historii mego życia. Jest tak bliska memu sercu, jak dom rodzinny.

W niedzielę 16 czerwca z al. Sienkiewicza pod Jasną Górą na ulice Częstochowy wyruszył [spod Jasnej Góry- dlaczego??? Jawna prowokacja, bo czyż nie ma w Cz-wie innego miejsca do  startu?] II Marsz Równości. We środę oglądałam relację z tego  II Marszu Równości.  Z różnych miast Polski (np. Warszawy i Łodzi) zjechali pod Jasną Górę członkowie i zwolennicy LGBT. [A ja naiwna, w pierwszej chwili przeraziłam się, że w każdym mieście jest tyle ludzi o odmiennej orientacji seksualnej]. Podobno w Marszu Równości wzięło udział około 600 uczestników.  Tyleż samo było [podobno] kontrmanifestantów.

Nie popieram LGBT,  nie biorę udziału w Marszach Równości. Jednak podzielam pogląd prezydenta Cz-wy ; „Jako miasto polskie, a zarazem europejskie Częstochowa musi być miejscem otwartym i przyjaznym ludziom różnych wyznań, kultur i przekonań. …”. Zgoda! Jestem „za” a nawet „przeciw„> PANIE PREZYDENCIEdlaczego zezwolił Pan na zjazd i marsz spod Jasnej Góry??? Czyż, jako mer miasta, nie wiedział Pan, że tam w tym samym czasie będą modlić się dzieci???

ZA„, gdyż każdy ma prawo do zgromadzeń, manifestacji i swych poglądów  Gwarantuje to Konstytucja, zaś ja to szanuję w imię miłości bliźniego. Każdy ma prawo do spędzania swego czasu wedle swych upodobań;

Moim zdaniem, mają rację LGBT-owcy;   Matka Boża kocha wszystkie dzieci, także te spod  flagi tęczowej, ale…pod warunkiem, że się nie kpi, nie szydzi, nie urąga i nie profanuje Jej wizerunku, a przede wszystkim wizerunku Jej SYNA. Z szacunkiem, bo się może skończyć źle; czy tylko dla LGBT-e ???

Wszyscy są równi wobec prawa. Oni też. Jest jednak pewna granica, skoro są to miejsca pielgrzymkowe, religijne zaznaczał Cejrowski. To wredne szatańskie judzenie, żeby wśród ludzi powstawały konflikty – ocenił i ja się z tym zgadzam. Są granice, których się nie przekracza, by nie PROWOKOWAĆ.

PRZECIW –  Termin nie był przypadkowy.  W zeszłym roku marsz odbywał się, gdy na Jasnej Górze trwała pielgrzymka dorosłych słuchaczy Radia Maryja. W tym roku na Jasnej Górze modliły się dzieci  związane z Radiem Maryja tzw. podwórkowe kółka różańcowe.  Te dzieci zostały zmuszone do bycia świadkami wojny „polsko-polskiej”. Wprawdzie to [póki co] wojna na słowa, tzw. wojna kulturowa, ale.. czy dla dziecka takie sceny nie są niepokojące???

Uczestnicy marszu mieli tęczowe flagi i elementy odzieży -skarpetki, czapki, torby, tabliczki w kształcie serca z napisem m.in.; „Mąż mojego syna to moja rodzina”; „Polska tęczowa nie narodowa”, „sport, zdrowie, homoseksualizm”, „Częstochowa kolorowa” ; mieli tęczową flagę z wizerunkiem orła białego, a także budzącą w ostatnim czasie wiele dyskusji kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i Jezusa z tęczowymi aureolami.

Kontrmanifestanci także mieli swoje transparenty i swoje hasła; „Chłopak, dziewczyna – normalna rodzina”, „Bóg, honor, ojczyzna”, „Nie czerwona, nie tęczowa tylko Polska narodowa”; „Wyrażenie sprzeciwu wobec okazywania, upubliczniania i promowania w miejscu publicznym treści o charakterze pornograficznym, homoseksualnym i pedofilskim oraz treści związanych z innymi dewiacjami seksualnymi

którymi bombardowali uczestników marszu.. Interweniować musiała policja. Jednym słowem  CYRK na oczach dzieci.

Jak wspomniałam wcześniej – oglądałam relację z tego marszu. Staram się być, w miarę moich możliwości – tolerancyjną, lecz wypowiedź przed kamerą niektórych uczestników marszu przyprawiła mnie o wstrząs – wyszłam z siebie i…stanęłam gotowa do natychmiastowej jazdy do Częstochowy w obronie Jasnej Góry. Proszę o wybaczenie, że nie zacytuję  dosłownie tych wypowiedzi. Brzmiały one mniej więcej tak;

  1. – tak; to jest prowokacja; najazd na Jasną Górę; pierwszy był potop szwedzki; drugi radziecki, a nasz jest trzeci, do trzech razy sztuka, zatem nasz będzie zwycięski.
  2.  – „będziemy tak długo najeżdżać na Jasną Górę, dopóki nie wymrą wszystkie stare k…., które głosują na PiS”
  3. Trzeba zdobyć Jasną Górę i tym razem nam się uda – powiedziała jedna z uczestniczek Marszu Równości w Częstochowie. Okazało się, że była nagrywana ukrytą kamerą.

Co cechowało te wypowiedzi; PYCHA, BUTA, ZAROZUMIAŁOŚĆ i NIENAWIŚĆ. Głupia radość okraszona uśmiechem od ucha do ucha, że się „dokopało”[przenośnia] katolikom. Zważywszy, że nie znamy dnia ani godziny; nie wiadomo kto pierwszy wymrze. Ani czyj najazd będzie zwycięski.  Organizatorzy marszów promujących polityczne żądania ruchu LGBT, którzy na ustach mają pięknie brzmiące hasła o tolerancji i szacunku, ewidentnie postawili sobie za cel upokorzenie ludzi wierzących.

Pytam – Czy tak ma wyglądać „mowa miłości”??? Dlaczego profanują to święte miejsce? co takie osoby robią na Jasnej Górze??? Nie dziwię się kontrmanifestantom, że zareagowali emocjonalnie. „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

Jestem gotowa do obrony  Jasnej Góry przed osobami prezentującymi taką „mowę miłości„, bo według mnie są to BLUŹNIERSTWA.

TAK dla „WOLNOŚCI, RÓWNOŚCI, TOLERANCJI”, pod warunkiem, że obowiązuje ona obie strony konfliktu i zachowane są pewne granice; wzajemne  poszanowanie wolności bliźniego.  

NIE dla BEZCZELNOŚCI, CYNIZMU, CHAMSTWA i PROFANACJI świętości bliźniego.  

Po takiej „lekcji miłości” ze strony uczestników marszu, zmieniałam swój stosunek do LGBT. Mnie nie wolno nienawidzić nikogo, ale mam prawo do daleko idącej rezerwy  wobec takich postaw i napiętnowania podłych zachowań oraz głupoty ludzkiej.

Aby rozładować emocje i odstresować się, zamieszczę w tej notce ;

HUMOR;

Powiedziano Ojcu Pio, że pewien znany lekarz z Florencji twierdzi, że Ojciec otrzymał stygmaty poprzez autosugestię, jako wynik nieustannej medytacji Męki Chrystusa i pragnienia, aby stać się podobnym do Niego.
– Powiedzcie mu, żeby intensywnie myślał, że jest krową – powiedział Ojciec – a zobaczymy czy wyrosną mu rogi…

***

Rodzinka wybrała się na wczasy nad morze.
– Tu jest prawdziwy raj – zachwyca się mama.
– O! Tak! – przytakuje synek. – Tam za wydmami widziałem nawet Adama i Ewę!

Modlitwa Jezusa za oprawców…

„Biskupi polscy wzywają do „publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa”

Zainteresowani mogą zaznajomić się z  całością artykułu pod linkiem; 

https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,38704,biskupi-polscy-wzywaja-do-publicznego-przeblagania-boga-za-popelnione-swietokradztwa.html

Moim zdaniem – miarka się przebrała i jest to reakcja hierarchów na;

  1. profanację jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Matka Boża z naszej narodowej relikwii nosi już na swej twarzy trwałe ślady historycznej profanacji dokonanej przez husytów podczas napadu na klasztor w 1430 r. Obraz został wówczas wiernie odtworzony z inicjatywy Władysława Jagiełły i od tamtego czasu nie zadawano jej w naszym narodzie głębszych ran, nawet symbolicznych.
  2. profanacje i akty bluźnierstwa do jakich dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Oficjalnie powodem organizacji takich marszów jest troska o większą tolerancję w społeczeństwie, tymczasem stają się one miejscem obscenicznych prezentacji oraz sposobnością do okazywania pogardy wobec chrześcijaństwa, w tym także do parodiowania liturgii eucharystii, oraz do nawoływania do nienawiści w stosunku do Kościoła i osób duchownych.
  3. konkretne akty fizycznej napaści na kościoły i samych kapłanów.
  4. Profanacja w Jaśle. Gimnazjaliści podeptali hostię w kościele Franciszkanów.
  5. Sprofanował Najświętszy Sakrament.  Do zdarzenia doszło w czwartek (11.01) rano w Wyszkowie. Młody mężczyzna wszedł na ołtarz i wyjął z tabernakulum konsekrowane komunikanty, z których część zjadł, a cześć rozsypał na podłodze. Mężczyzna zakłócał porządek w świątyni, śmiał się, siadał na wielbłąda znajdującego się przy szopce bożonarodzeniowej i przeszkadzał przebywającym w kościele parafianom.

  6. Profanacja Hostii w Szklarskiej Porębie.

  7. 22-latek zdewastował kościół w Koninie!

  8. Religijność LGBT -„adoracja waginy”.

  9. Parodia Mszy Świętej na warszawskiej Paradzie Równości…Tęczowy ornat, durszlak na głowie i logo Parady Równości. W takich okolicznościach była koncelebrowana msza w centrum Warszawy. Jawne, publiczne Kpiny z symboli religijnych, z nabożeństw i świętości wielu katolików.  Dlaczego to robią i jaki to ma sens? Wyjaśnia ks. Kancelarczyk;    http://www.fronda.pl/a/ks-kancelarczyk-ujawnia-dlaczego-lgbt-drwi-ze-swietosci,128627.html 

„Nóż, siekiera, profanacje, bluźnierstwa. Czy Kościół w Polsce zagrożony?”

Ksiądz, który wchodził do kościoła Najświętszej Marii Panny na Ostrowie Tumskim we Wrocławiu, aby odprawić Mszę św., został zaatakowany nożem. W ciężkim stanie trafił do szpitala.

Dwa dni wcześniej w Rypinie 46-letni mężczyzna w czasie Mszy św. przypuścił szturm siekierą na ołtarz w kościele pw. Świętej Trójcy. Krzyczał i rzucał przekleństwami.

Jeśli doda się do tego wszystkiego wspomniany już film w reżyserii Tomasza Sekielskiego (mimo stanowczych deklaracji autora, że jego celem nie jest atakowanie Kościoła ani katolików) i wygłoszone 3 maja przemówienie Leszka Jażdżewskiego (nie tylko zdecydowanie antyklerykalne, ale mocno oskarżycielskie i antykościelne), to lista mających miejsce w krótkim czasie wydarzeń w różnej formie uderzających w Kościół w Polsce wygląda naprawdę źle.

Tak sobie rozważam –  skąd w ludziach tyle nienawiści, tyle pogardy i tyle złośliwości, wręcz podłości ludzkiej? Dlaczego tak atakowany jest Kościół i wiara katolicka przez różne środowiska – nie tylko gejowskie? jeśli mają ochotę spotykać się we własnym gronie – ich wola. Jeśli chcą zwrócić na siebie uwagę poprzez robienie z siebie komediantów – ich wybór, ale WARA OD SYMBOLI RELIGIJNYCH innych wyznań. A tymczasem ku uciesze gawiedzi i aplauzie antyklerykałów ….

Trwa diabelski taniec… czy wystarczy publiczna modlitwa na przebłaganie Boga za tego rodzaju  świętokradztwa??? Każdy grzech, nawet tzw. powszedni rani Chrystusa, lecz są winy i czyny, które wołają o pomstę do Nieba. Według nauki Kościoła katolickiego grzech śmiertelnyniszczy miłość w sercu … Tymczasem grzech powszednipozwala trwać miłości, chociaż ją obraża i rani”.  Czy tego rodzaju świętokradztwa i profanacje są grzechem powszednim, a może  śmiertelnym??? Czy można bezkarnie kpić, szydzić, ironizować z Boga-MIŁOŚCI [ nawet jeśli się w Niego nie wierzy] albo pogardzać męką Jezusa Chrystusa profanując EUCHARYSTIĘ – ofiarę Jezusa Chrystusa??? Nasunęły mi się słowa Jezusa wypowiedziane na Golgocie; „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (modlitwa za oprawców). 

 

Odpoczywam po wczasach…

Może to zabrzmi śmiesznie, lecz dziś [niedziela] odpoczywam po wczasach.  Czym się zmęczyłam? Sama nie wiem. Muszę to sobie wszystko poszufladkować w głowie, uporządkować [śmieci wydarzeń wyrzucić do kosza] i odpowiednio zapisać w mózgownicy, aby nie powstał tam „groch z kapustą”.

Tydzień zleciał, jak z bicza strzelił.  Powszechnie wiadomo, ale na wszelki wypadek przypomnę; mam pecha do pogody. W całym kraju upał, ludzie psioczą na żar lejący się z nieba, a tam gdzie ja jestem zawsze…leje.  Ledwie zajechaliśmy do Jastrzębiej Góry, jeszcze nie zdążyliśmy wysiąść z auta a tu…burza.  Gromkie [grzmotowe] powitanie. Burza przeszła, więc po kolacji byliśmy  przywitać się z morzem. Niedziela słoneczna, piękna, w sam raz na plażowanie, tylko nie dla nas. Nam sprawy organizacyjne, duża kolejka do lekarza [turnus mocno obłożony] – zapisy na zabiegi,  uniemożliwiły opalanie się.  Poniedziałek i wtorek ubrał się w chmury. Tylko środa była upalna, lecz już przez cały czwartek lał deszcz. Dopiero piątek zrobił z nimi [ze środą i czwartkiem] porządek;  temperatura umiarkowana, a słońce świeciło radośnie, lecz nie smażyło. Ładnie mnie opaliło.  Za to mężowi plecy przypiekła fizjoterapeutka- borowiną. Porobiły się bąble i miał z głowy opalanie się. Na plaży szukał cienia.  Pobyt mieliśmy z wyżywieniem. Nie było powodu aby narzekać. Niektórzy  wczasowicze byli niezadowoleni z ciasnoty w pokojach.  Nam trafił się pokój 2+1 [dostawka] dla pary, więc była swoboda w poruszaniu się.  Dlatego u nas, [w czasie deszczu dzieci się nudzą] więc my, jak dzieci, z nudów graliśmy w karty zawierając przy tym nowe znajomości.  W żadnym pokoju nie ma stolika. Jest tylko biurko, na którym stoi  a więc niepotrzebnie zajmuje miejsce, telewizor  oraz czajnik +2 szklanki i 1 łyżeczka.  Aby grać w karty, korzystaliśmy z jedynej w pokoju szafki nocnej; to był blat do „rozkładania” kart. Brak miejsca na ustawienie szkła, którego i tak nie było na wyposażeniu pokoju, choćby tylko  do wypicia „brudzia” 🙂   Na wczasach raczyć się trunkiem  z gwinta? 😀 Nie wypada! Dla mnie to nie problem, nie jestem „trunkowa” lecz panowie mieli powód do marudzenia.

W Jastrzębiej Górze zmorą jest wejście/zejście na plaże, ponad 130 schodów [liczyłam na wejściu 21] ; dostawałam zadyszki. Niby ruch dobrze robi dla zdrowia, zaś bieganie po schodach to ćwiczenie dla stawów, ale…nie na nasze możliwości. Obraliśmy [trochę za późno żeśmy się zorientowali o takiej możliwości] wygodniejszą formę dostania się na plażę; dowóz busikiem [za darmo w stronę Ostrowa -wejście na plażę nr. 26 bez schodów ]  na plażę po śniadaniu i powrót na obiad, a po obiadku znowu przejażdżka na 2,5 godzinne LB [leżenie bykiem 🙂 brzuchem] na piasku do koalicji. Nie pytajcie, ile przytyłam przez ten tydzień, bo to… szok. Mam na to swoje wytłumaczenie – to wina pogody, bo gdyby nie lało, to by się jeść nie chciało. Odświeżyłam sobie obraz tego kurortu, po 35 latach.  Byliśmy wtedy z dziećmi [synami] w D.W. STOMIL. Na tamte czasy był to ośrodek luksusowy.  Nie potrafiłam przeżyć [przenośnia], przeboleć, że nie ma po nim ani śladu. Na tym terenie powstają apartamentowce o nazwie „słoneczne osiedle”.  Inwestor – Warszawiak. Kurcze blade – skąd ludzie mają takie pieniądze??? Wiem – pytanie retoryczne.

7 – dniowy pobyt w Jastrzębiej Górze mamy zaliczony. Czy udany? ŚREDNIO.  Drogi niby nowe, lecz wciąż w budowie. Nawigacja nie informuje, które odcinki zamknięte dla ruchu. Objazdy zeżarły nam nie tylko czas, paliwo ale i przyprawiły o stres.  Teraz muszę to odreagować. Wrócić do dawnego rytmu dnia codziennego, czyli… do roboty, bo na ogrodzie wszystko zostało usmażone.  Tylko zielsko ma się dobrze.