Pogrzeb…

Uroczystość pogrzebowa przebiegła bez żadnych trudności. Szwagier mocno był zaangażowany w sprawy społeczne i kościelne. Za młodu, póki zdrowie dopisywało, był sportowcem [piłka nożna]. Po swym ojcu przejął działalność strażacką. Aktywnie włączał się w różne inicjatywy społeczne. Przez dwie kadencje był radnym w gminie. Organizował różne imprezy szkolne i gminne,  pomagał gospodyniom zrzeszonym w Kole Gospodyń Wiejskich; fotografował i propagował regionalne wydarzenia. Odznaczony wieloma medalami. Cóż mu teraz po nich? Strażacy zabrali do gabloty w remizie. Co mu po księżowskich peanach nad prochami w urnie, kiedy w tym czasie małżonka w samotności, w sali szpitalnej po swojemu przezywała rozstanie? Czy nie należałoby wnieść  zażalenie do Pana Boga? Tak sobie myślę – wola Boża święta i to dzięki Bożej Opatrzności siostra na ten czas trafiła pod opiekę lekarzy. W domu tego widoku psychicznie by nie wytrzymała, wszak ma problemy z sercem [niewydolna krążeniowo]. Bóg jej tej traumy oszczędził. W szpitalu ją wzmocnią [mam taką nadzieję] m.in. kroplówkami i wtedy będzie mogła, będzie miała siły zmierzyć się z brutalną rzeczywistością. 

W dniu pogrzebu dwie siostry, bratowa i bratanica odwiedziły „świeżą” wdowę w szpitalu. Bratowa jest nadgorliwą, więc niepokoiła lekarza dyżurujące pytaniem o stan zdrowia chorej. Lekarz nie był zadowolony. Zbył informacją, że lekarze swoje zrobili i wkrótce będzie wypisana ze szpitala. Skąd mieliśmy wiedzieć, że to Fake news ? Przecież po operacji u siostry wystąpiły komplikacje; zapalenie płuc, woda w płucach i podobno padaczka polekowa; a przy tym niewydolna krążeniowo. Gdyby w takim stanie wypisano ją ze szpitala, to mielibyśmy kolejny pogrzeb. Przejęłam się tym Fake newsem i  przygotowywałam siostrze pokój w jej mieszkaniu. Pojechaliśmy ponad 200 km po specjalistyczne łóżko dla niej. Kiedy mój syn i mąż montowali łóżko, ja z przejęciem czuwałam przy chorej w szpitalu. 

Nagle telefon od siostry opiekującej się najstarszym bratem.  Tamta siostra wpadła w panikę, bo była sama. Zadzwoniła do mnie, krzyczała ratunku, gdy brat się dusił, lecz dzieliło mnie od niej 150 km. Pogotowie zabrało brata do szpitala. Diagnoza; zachłystowe zapalenie płuc i podejrzenie początku sepsy. Czym prędzej wysłałam męża do szpitala do brata. Sama będąc w głębokiej rozterce. Co za pasmo nieszczęść. Niedawno pogrzeb teściowej siostry [tej opiekującej się bratem], potem pogrzeb kuzyna, następnie pogrzeb szwagra; siostra w stanie ciężkim na sali pod wzmożonym nadzorem, poprzypinana do aparatury, a jakby tego było mało, to jeszcze brat w szpitalu. Czy są granice ludzkich nieszczęść??? Ile człowiek może wytrzymać??? Podobno nie ma krzyży ponad ludzkie możliwości…podobno. JPII

Reklamy

Ostatnie pożegnanie…

Gdy zajechaliśmy 28 lipca br. do siostry, była sama. Szwagra nie było. Pogotowie zabrało go prosto z kościoła. Potknął się, upadł, nie mógł stanąć na nogę. Wydawało się, że stłukł kolano. W szpitalu musieli odczekać kilka godzin, bo długa kolejka,  zanim zrobiono mu prześwietlenie, ale tylko kolano [błąd]. Dlaczego nie całej nogi aż po biodro??? Tajemnica lekarza. Diagnoza – stłuczone kolano; nawet nie dostał zastrzyka przeciwbólowego, tylko odesłano do domu. Dobrze, że jego syn był razem z nim, to przywiózł swoim autem i pacjent nie musiał tarabanić się autobusem. Gdy ból nie ustawał wezwano lekarza rodzinnego. Przeczytał wypis szpitalny i stwierdził, że nic na to nie poradzi, przepisał tylko środki przeciwbólowe.  Szwagier nawet na siedząco spał, bo ból był okropny.  Nie mógł się ruszyć. Kiedy stopa zaczęła sinieć, wezwano pogotowie. Dopiero wtedy prześwietlono całą nogę i okazało się, że to było złamanie w udzie. Jednak  z operacją zwlekano, z różnych przyczyn; a to wyniki badań nie zezwalały, a to inne operacje były ważniejsze. Syn zabrał matkę [moją siostrę] na odwiedziny męża w  szpitalu. To było ich ostatnie spotkanie. Nie przypuszczali, że to jest ich  ostatnie pożegnanie.   

Po powrocie do domu, siostra starała się sama sobie radzić. Potknęła się. Nogi się zaplątały. Upadła. Straciła przytomność. Pogotowie zabrało, ale nie do tego szpitala gdzie leżał mąż. Badanie tomografem wykazało krwiaka na mózgu. On musiał się tworzyć już wcześniej, gdy rozbiła głowę, podczas nieobecności męża, gdy miał  operację zaćmy.

[ Niestety, u nas nie ma czegoś takiego, jak badanie kontrolne po 3-4 tygodniach od rozwalenia głowy,  od razu po zdarzeniu – upadku krwiak się nie robi. Tak nas uświadomił rehabilitant. To jest powodem, że u pacjenta za późno wykrywa się krwiaka mózgu].

Siostra miała dzień wcześniej operację na głowę niż szwagier na „kolano”, choć to on wpierw trafił do szpitala. Dwa dni po szwagra operacji karetka odwiozła go do domu [za wcześnie], bez zaopatrzenia w leki. Nikt nie poinformował syna pacjenta, że w wypisie jest recepta, którą natychmiast należy wykupić [kolejny błąd]. Ani 24 godz. szwagier nie był w domu. Chyba tylko po to wrócił, aby się z domem pożegnać.  Trzeba było ponownie wzywać pogotowie, bo się dusił. Sanitariusze zaintubowali go, a w szpitalu wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. Po wybudzeniu ze śpiączki żył  niecałą dobę….w szpitalu chłop umarł na…kolano. 

Pogrzeb odbył się 7 września w rocznicę śmierci mojego ojca.  Był dylemat – czy informować siostrę, o śmierci męża.  Dzień przed pogrzebem  lekarz wziął na siebie taką odpowiedzialność.  Co przeżywała???  Nie wiemy ! Z wielkim trudem wymawia pojedyncze wyrazy.  Tylko łzy spływały po policzkach. Jedynym pocieszeniem dla niej jest widok ze szpitalnego łóżka/okna, wieży Jasnej Góry; od czasu do czasu pokazuje sprawną ręką, aby odsunąć żaluzje, chce zerknąć na wieżę, a potem zamyka oczy. Bije się ze swoimi myślami.  Obłożnie chora, we wszystkim zależna od innych. Podpięta pod aparaturę i kroplówki, żyły pękają od pobierania krwi. Bolesna badania chirurgiczne. Nie byłam przy tym, wypraszano mnie z sali. Wiem od pacjenta, który krótko  leżał  razem z nią w sali, że on takiego traktowania by nie zniósł. Dzielił go tylko parawan, więc był świadkiem tych „tortur”.

TAJEMNICA KRZYŻA…Kto krzyż odgadnie…

„W krzyżu cierpienie –  Męka Boga-Człowieka i okrucieństwo śmierci krzyżowej (…).
Dziś  święto Podwyższenia Krzyża Świętego.

To jeszcze nie koniec nieszczęść…..

Pasmo nieszczęść…[wstęp]

28 lipca br. pielgrzymowałam z mężem [samochodem] na Jasną Górę, aby u tronu Maryi oddać pokłon Jezusowi i Jego Matce.  Napisałam o tym w obszernej notce [ powinna być podzielona na kilka notek];  https://blogaisab.wordpress.com/2019/07/28/czy-mlodzi-odchodza-od-kosciola/

w części zatytułowanej Częstochowa – cel naszej podróży nie wspomniałam, że impulsem- natchnieniem do  podróży było pragnienie odwiedzin siostry [emerytowanej nauczycielki], która mieszka od lat w okolicy Częstochowy.  Obiecałam to jej [chorych należy odwiedzać ], gdy czas nie pozwolił na wizytę u niej, po pogrzebie kuzyna 9 lipca br.

Gdzieś tam w archiwum notek jest opis mojego pobytu u siostry w szpitalu, gdy po udarze trafiła na oddział intensywnej terapii.  To było wiele lat temu [może z dziesięć, a może więcej???]. Dzięki Opatrzności Bożej i fachowej pomocy lekarzy wykaraskała się z tego nieszczęścia, wprawdzie z niedowładem prawej strony ciała i lekką wadą wymowy, ale na miarę swoich potrzeb jakoś funkcjonowała. Potem wystąpił drugi udar ale już dużo lżejszy; pozostawiając widoczny ślad na twarzy; opadła powieka, wykrzywiło policzek i usta. Poruszać się mogła tylko w asyście osoby drugiej. Żartowała, że jej mózgiem i „laską” [takim kosturkiem] jest mąż. Opiekował się nią przez 24 h/d. Często powtarzała, że modli się, aby to ona pierwsza umarła nie mąż, bo bez niej on sobie poradzi, zaś ona bez niego nie będzie w stanie funkcjonować.  Oboje modlili się razem bardzo często i gorliwie. W każdą niedzielę i święto najpierw wiózł samochodem, a potem  prowadził ją mąż do kościoła na mszę św. Chorzy wprawdzie mogą uczestniczyć we mszy św. za pośrednictwem mediów, lecz oni pragnęli przyjąć komunię św. Bardzo pobożne małżeństwo z ponad 50-letnim stażem małżeńskim.  Pielgrzymując na Jasną Górę 28 lipca miałam też za cel wizytę u nich. Mając na uwadze, że siostra 3 tygodnie wcześniej, gdy szwagier był na operacji oka, upadła w łazience i rozbiła głowę.  Była wówczas interwencja pogotowia, ale tomografia nie wykazała nic niepokojącego, więc opatrzono tylko ranę głowy.  Pasmo nieszczęść zaczęło się 28 lipca br.   c.d.n.

11

Jubilat- ksiądz Jan !

Ongiś wojowałam z byłym proboszczem o budowę kościoła osiedlowego. Oj, napsułam ja mu krwi i nawierciłam dziury w brzuchu, że cho…cho….[zapamiętał mnie jako…??? wolę nie wiedzieć 🙂 ]. Błogosławiony pomysł byłego proboszcza – to obranie za patrona [najpierw budowy a potem parafii] – św.Ojca Pio.  Widać wolą Nieba i ludzi było, aby kościół został wybudowany. Nie sprawdziło się złośliwe krakanie przeciwników budowy, że ten kościół wcześniej czy później upadnie. Argumentem miało być m.in. to, że na zachodzie [czyt. w Niemczech] kościoły są zamykane, bo wierni odchodzą od kościoła. [A figa z makiem].

Niebiosa zadbały o to, aby uczynić proboszczem „kapłana z powołania czyli według serca Jezusowego„.  Nasz kościół [choć tylko osiedlowy, więc przeznaczony dla gromadki wiernych]  nie tylko nie świeci pustkami, ale… rozkwita.  Cudem św.Ojca Pio stało się to, że wyprosił u Boga na Proboszcza dla naszej parafii, będącej pod Jego patronatem,  kapłana z Chrystusowego powołania. PROBOSZCZA wiernie naśladującego Jezusa i godnego parafialnego patrona; św.Ojca Pio, nazywanego więźniem konfesjonału.

PASTERZ wspólnoty tak pobożny [że czasami z łezką w oku  modlę się aby choć promil tej pobożności udzielił się mnie], pokorny i skromny, a przy tym Gospodarz tak obrotny; zapobiegliwy i tak pracowity, że wspólnota parafialna czerpie z tego profity.  Co na każdym kroku gołym okiem widać, słychać [organy] i czuć [nie tyle nosem co sercem]  🙂

Dziękujemy Bogu za kapłanów, którzy  ofiarnie służą Bogu i ludziom; którzy spalają się w wypełnianiu woli Bożej i czynem dają świadectwo, że godni są powołania do pracy w owczarni Pana.   Takim kapłanem jest nasz obecny PROBOSZCZ

Pod poprzednią notką Leszek w komentarzu podał link na artykuł; Nietypowa sytuacja podczas mszy. Ksiądz… rozdawał pieniądze„.  Odpisałam Leszkowi, żeto niecodzienny eksperyment . Nasz proboszcz jest super, ale na taki pomysł nie wpadł i…bardzo dobrze, bo bez tego mamy do niego pełne zaufanie„.  Leszek napisał; Innymi słowy sugerujesz, że na stówie by się nie skończyło – ksiądz by stracił cały swój majątek…„.    Nie wtykam nosa w kieszeń księdza, ale wydaje mi się, że najpierw ten majątek musiałby mieć, a tymczasem [z tego co mi wiadomo];  Nasz proboszcz już rozdaje swój majątek, tyle, że nie tak ostentacyjnie [nie trąbi o tym].
Przykłady [o których mi wiadomo] ;
– „za swoje” kupuje różańce dzieciom przystępującym w naszej parafii do I komunii św.
– na każdej pielgrzymce płaci „za siebie”, jak każdy uczestnik, także na niej odprawia [pracuje] każdego dnia mszę św. i nie przyjmuje żadnego datku z tego tytułu; sama tego doświadczyłam; nie przyjął ofiary za mszę św. [od nikogo] w moim przypadku odprawioną w Padwie w intencji synowej i syna [była akurat I rocznica ich ślubu]
– dołożył z własnej kieszeni na pokrycie kosztów „wakacji po Bożemu”, aby dzieci miały za darmo tygodniowy wypoczynek, wcale się tym nie chwaląc [tylko niektórzy wolontariusze o tym wiedzieli];
– gdy kupowałam wszystkim bilety do ZOO w czasie „wakacji z Bogiem”, to zażądał oddzielnie biletu dla siebie, choć opiekunowie mieli wstęp darmowy; uzasadnił to tym, że trzeba wspomagać i promować działalności kulturalne;
– na „spotkania z księdzem przy kawie” [raz w miesiącu] osobiście piecze ciasto [że też mu się chce :)], choć słodyczy nie jada;  to tylko przykłady  jego dobroczynności, o których mnie wiadomo, a o wielu po prostu nie wiem [ nie jestem aktywną parafianką]. Ksiądz stosuje bowiem zasadę; „niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa a my mielibyśmy wiedzieć?

Wkrótce Proboszcz obchodzi  kolejną rocznicę urodzin. Człowiek o złotym sercu. Cechuje go miłość Boga i bliźniego oraz pokora. Dla niego „mamona” nie istnieje. Prezentów, upominków, poczęstunków ani kwiatów nie przyjmuje, więc co mu ofiarować?  MODLITWĘ? Kiedy nie dorastamy mu do pięt z pobożnością? DOBRE SŁOWOnie jest łasy na pochwały? Gdy na 50-tą rocznicę urodzin zaśpiewano mu w kościele sto lat, to o mało zawału nie dostał. Z przerażenia złapał się obiema rękami za głowę.  Czym mamy wyrazić wdzięczność i życzliwość???

Nie ty Mnie wybrałeś! Ja cię wybrałem i ja cię uczyniłem kapłanem, abyś szedł i przynosił owoc. Nikt nie przychodzi do mnie, jeśli go najpierw Ojciec mój nie przyciągnie. Nikt sam z siebie nie dostępuje godności kapłańskiej, tylko ten, kogo Bóg powoła, jak Aarona. Wybrałem cię spośród tysięcy (…). W przeddzień swej śmierci, kiedy ustanawiałem Sakrament Kapłaństwa wyróżniłem ciebie w szczególności; i ta myśl, że będziesz moim kapłanem, przyjacielem moim i współpracownikiem, dodawała mi odwagi w cierpieniu..” [Słowa Jezusa].

Ksiądz Jan 25 sierpnia 2019r. ukończył 54 lata. Jego priorytetem jest troska o ZBAWIENIE NAS WSZYSTKICH. 

ks.Jan Pyka ks.Jan Pyka ks. Jan ks.Jan1

pomocnik Mikołaja

ksiądz

Nie chcę nawet pomyśleć, co by było gdyby dowiedział się o tej notce. Miałabym u niego, na bank,  przechlapane.  Uznałam jednak, że należy dać świadectwo [choć nieudolnie to czynię], aby na tym przykładzie wykazać, iż wśród nas jest wielu wspaniałych kapłanów, którzy  swe życie poświęcili dla służby Bogu i ludziom.

ZŁO lubi się panoszyć i pchać na świecznik, zaś DOBRO ma twarz pokorną i o nim nie piszą w mediach. Nie jest atrakcyjne, ani sensacyjne, dlatego niezauważalne. Nie ma co „dobro” liczyć na fanfary. Kapłan z ludu wzięty i do ludu posłany, nasz Proboszcz, przez wielu kochany.

Dyktafon…

Już wiem, co sobie kupię za następną [pierwszą już roztrwoniłam] 13-tą emeryturę. DYKTAFON. Będę nagrywać [oczywiście za zgodą nagrywanych]. Pomysł nasunął się po przeczytaniu wypowiedzi; „ ksiądz na ambonie wyzywał tych, co do kościoła nie chodzą„.

Wyzywać to  «nawymyślać używając dosadnych lub wulgarnych słów» 

Tak bardzo mnie to zaciekawiło;  jakich to wulgarnych słów użył ów ksiądz? jak wyglądało to „wyzywanie„??? jakich epitetów użył ? a może przy tym „wyzywaniu” wrzeszczał jak opętany, albo walnął pięścią w ambonę? A może wyzywał ich od głupków i debili?   Doprawdy, czego się nie robi [nawet z igły widły] byle podgrzać atmosferę, byle nadać wypowiedzi odpowiedni ton,  byle zdyskredytować obgadywanego. Dla zagłuszenia swego sumienia zwala się winę na „klechę„, bo przecież „winny musi być„.

DYKTAFON rozwiąże sprawę i umożliwi mi walkę z „lapsusami”.  Nie widzę innego wyjścia- trzeba walnąć między oczy [albo do słuchu] materiałem, który wykaże, że ktoś robi krecią robotę, albo nie rozumie słów, których używa.

  Kawały ; Ksiądz i płot

Przed kościołem popsuł się płot, więc ksiądz go naprawia. Przygląda się temu gromadka dzieci. Ksiądz pyta:
– Co, patrzycie jak się wbija gwoździe?
Dzieci odpowiadają:
– Nie, słuchamy co ksiądz powie, gdy ksiądz uderzy się w rękę.

Armia Pana
Pewnego dnia mój kumpel przyszedł do kościoła, a ksiądz stał w drzwiach i jak zwykle witał się z wiernymi. Uścisnął rękę mojego kumpla i odciągnął go na bok. Powiedział:
– Musisz dołączyć do Armii Pana.
– Ależ ja już jestem w Armii Pana, proszę księdza. 
– Niby jak, skoro widzę cię na mszy tylko w Boże Narodzenie i na Wielkanoc?
– Bo ja jestem w tajnych służbach.

Nihil Novi…

Nihil Novi – nic o nas bez nas…

Zauważyłam, że na niektórych blogach toczy się dyskusja na temat katolików. O  biblijności i niebiblijności nauk KK „gruchają” sobie  ateiści,  agnostycy, oraz różni innowiercy.  Najbardziej kręci ich kult Maryi. Czy już jest boginią, czy dopiero będzie? Ile dogmatów jeszcze przybędzie?  Tak powstają herezje.  Poniżej urywki [tylko z jednego bloga] wypowiedzi;

przykład; „Katolicyzm nie jest w zasadzie monoteizmem…” albo „…katolicyzm jest henoteizmem z naukowego punktu widzenia…„; dalej po naukowemu; „Z naukowego punktu widzenia jest jeszcze tzw. monoteizmem trynitarnym, a nie henoteizmem….”

Rozśmieszyło mnie stawianie pytania, które adresowane  powinno być do katolika [bo ktoś czegoś nie rozumie i nie pojmuje z postępowania katolika], a stawiane jest wszystkim innym, tylko nie katolikowi.

…ciekawsze jest, jak ludzie etykietkujący się jako „katolicy” strzelają focha, gdy im powiesz, że ich religia nie jest monoteizmem… wiesz, o co im wtedy chodzi?… bo mnie jakoś brakuje empatii, by to pojąć…

Sami „naukowcy” [z Bożej łaski]  rozbierają na czynniki pierwsze nauki KK; osądzają i oceniają wiarę katolików.

O jak ja lubię strzelać focha; zwłaszcza, gdy sprawami mojej wiary zajmują się inni.   Na pytanie :”wiesz, o co im wtedy chodzi? [ o ten tramwaj co nie chodzi]. Odpowiedzi  „o co chodzi katolikom” ma udzielić ateista, agnostyk,  bądź innowierca; cha…cha…cha… dobra zabawa.

„Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” [Adam Mickiewicz]

Nigdy dosyć o Maryi!

https://www.pch24.pl/nigdy-dosyc-o-maryi-,2527,i.html

Dlaczego diabeł tak bardzo nienawidzi Maryi Dziewicy?

Czy zauważyłeś, że to właśnie dogmaty maryjne wywołują wzburzenie u wszystkich, którzy odrzucają Kościół?

https://www.deon.pl/religia/duchowosc-i-wiara/zycie-i-wiara/art,4318,dlaczego-diabel-tak-bardzo-nienawidzi-maryi-dziewicy.html

Pielgrzymi szlak na Jasną Górę w Częstochowie…

Jasna Góra

MARYJA NIE JEST BOGINIĄ. MARYJĄ JEST MATKĄ SYNA BOŻEGO. MATKĄ – NIE BOGINIĄ.

Nieraz potop nas zalewał, krew się rzeką lała, a wciąż klasztor w Częstochowie stoi jako skała” [Jan Lechoń]; Grzegorz z Sambora „tu nie tylko Polacy w święte mury spieszą – Litwini pobożni gęstą idą rzeszą, tu mieszkańcy gór naszych i całe Polesie, Kaszubi i lud z Moskwy hołdy swoje niesie„. Wespazjan Kochanowski wskazywał z kolei, że „sławny jest Loret w sąsiedztwie Ankony, sławny Monserat blisko Barcelony, Aprikol, Halle, sławna Polska ową – jej Częstochową„.

Czym różni się Jasna Góra od Lourdes, La Salettte, Guadalupe, czy Medjugorje? Najważniejsza różnica jest jedna – na Jasnej Górze nie odnotowano żadnych objawień maryjnych, jak to miało miejsce w większości znanych sanktuariów na świecie. Skąd więc wzięła się popularność tego miejsca i kult Matki Bożej?

https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/jasna-gora-historia-klasztoru-paulinow-i-obrazu-matki-boskiej-czestochowskiej/p08g8cb

Pielgrzymi z całej Polski docierają na Jasną Górę. „Jest w tym coś magicznego…”

Tysiące pielgrzymów dotarło na Jasną Górę w Częstochowie. Pątnicy idą do tego świętego dla chrześcijan miejsca z całej Polski a także zza granicy. 

Polskie pielgrzymowanie. Tysiące osób w drodze na Jasną Górę.

Pielgrzymi zmierzają do częstochowskiego sanktuarium, by wziąć udział w obchodach uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia. To największy odpust na Jasnej Górze. Dotrą na niego pielgrzymki niemal z całej Polski m.in. z Krakowa, Warszawy, Gdańska, Szczecina, Koszalina, Kielc, Sandomierza, Białegostoku i Lublina. Podąża tam także nasza, OPOLSKA pielgrzymka.

https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2351255,Polskie-pielgrzymowanie-Tysiace-osob-w-drodze-na-Jasna-Gore

Piesza Pielgrzymka Opolska na Jasną Górę 2019.

Piesza Opolska Pielgrzymka na Jasną Górę składa się z pięciu strumieni: opolskiego, nyskiego, kluczborskiego, raciborskiego oraz głubczyckiego. Każdy z nich wyrusza z innych miejsc i do pewnego momentu wędruje swoją trasą, by w kolejne dni pielgrzymowania połączyć się z głównym strumieniem z Opola.

opolska pielgrzymka 2019

Dziś w kościele parafialnym podczas mszy św. modliliśmy się również w intencji pielgrzymów.

Przywilej Maryi….

15 sierpnia

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą życia i nieśmiertelności, wskrzesił ją z grobu i wziął do siebie w sposób sobie wiadomy.”  Święty Modest, biskup Jerozolimy.

Kiedy Maryja, Matka Jezusa wypełniła na Ziemi, wszystko czego oczekiwał od Niej Bóg, nadszedł kres Jej życia. Wtedy też dostąpiła wielkiego przywileju wniebowzięcia – nie zaznawszy skażenia grobu, z ciałem i duszą została wzięta do chwały niebieskiej.

Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, jak sama nazwa wskazuje, jest upamiętnieniem wzięcia przez aniołów ciała Matki Chrystusa do niebios. I chociaż od wydarzenia minęły już niemal dwa tysiąclecia, to w dalszym ciągu zagadką pozostaje, czy Maryja zmarła, czy zasnęła.

Oprócz znanego nam Wniebowzięcia, w różnych rejonach świata możemy spotkać się z alternatywnymi nazwami: Zaśnięcie, Odpocznienie, Przejście Najświętszej Maryi Panny. Wszystkie jednak upamiętniają wstąpienia Matki Boskiej do Królestwa Niebieskiego. Bez względu na niejasne okoliczności śmierci, historycy i naukowcy badający Pismo Święte przekonują, że przyczyną wzięcia Maryi do niebios było umiłowanie jej ciała przez Chrystusa. W ten sposób zostało ono zabezpieczone przed skażeniem, niedopuszczalnym dla osoby, która wydała na świat Syna Bożego.

Definicja dogmatu

Dlatego zaniósłszy do Boga wielokrotne korne błaganie i wezwawszy światła Ducha Prawdy, ku chwale Boga Wszechmogącego, który szczególną Swą łaskawością obdarzył Maryję Dziewicę, na cześć Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały dostojnej Matki tegoż Syna, dla radości i wesela całego Kościoła, powagą, Pana Naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony, ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY„.

Tytuły Matki Bożej w historii języka polskiego ; Od Bogurodzicy  do Madonny.

http://www.diecezja.rzeszow.pl/2016/12/tytuly-matki-bozej-historii-jezyka-polskiego/

CZEMU WNIEBOWZIĘCIE MARYI…

https://www.fronda.pl/a/czemu-wniebowziecie-maryi-jest-dogmatem-1,131441.html

MATKI BOSKIEJ ZIELNEJ

https://wiadomosci.onet.pl/religia/aktualnosci/swieto-matki-boskiej-zielnej-skad-taka-nazwa/q82lsb9

Pozdrowienie Anielskie;  część biblijna „Pozdrowienia anielskiego” znajduje się tylko w ewangelii Łukasza. Nie ma ten tekst żadnej paraleli w całym Nowym Testamencie. Ma natomiast, i to aż dwie, w Starym Testamencie. Oto one:

So 3, 14-17
14. Ciesz się z całego serca i wesel, Córo Jeruzalem!
15. Król Izraela, Pan jest pośród ciebie
16. Nie bój się Syjonie
17. Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz - On zbawi
15 b. Król Izraela, Pan, jest pośród ciebie
Za 9, 9-10
Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! 
Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy...

W tekście „Pozdrowienia anielskiego” [modlitwy Zdrowaś Maryjo…] mamy, do czynienia z połączeniem dwu pozdrowień Marii: przez anioła i przez Elżbietę. Z tego drugiego pochodzą także słowa: „błogosławiony owoc żywota Twojego”.

Część druga tzw. niebiblijna, to część modlitewno-błagalna. Wiele przemawia za tym, że stanowi ona rozwinięcie jednego z wezwań pojawiających się w Litaniach do Wszystkich Świętych na początku VII w. Chodzi o wezwanie do Matki Bożej, umieszczane bezpośrednio po trzech osobach Trójcy Świętej. Brzmiało to wezwanie: Sancta Maria, ora pro nobis – Święta Mario módl się za nami.

Moim zdaniem>  modlitwa  CREDO w pełni obrazuje zasady obowiązujące w wyznaniu KK.  Kto chce, ten je realizuje, a kto nie chce, tego się nie przymusza. Biblia i tradycja; dwa filary wiary. Zaś osobiście wierzę, pragnę i potrzebuję;

OJCA – STWORZYCIELA; JEZUSA ODKUPICIELA; DUCHA ŚW. NAUCZYCIELA i…opieki NAJCZULSZEJ z matek – MARYI. Potrzebuję duchowej opieki; „OJCA, SYNA i  MATKI„. Nie mam obowiązku przed nikim tłumaczyć się ze swoich potrzeb; tak duchowych jak i cielesnych 🙂

Na koszt podatnika…

„Homomarsz w Płocku: Aktywista z przypinką ,,je**ć PiS” po rosyjsku”.

Wczorajszy homomarsz, który przeszedł ulicami Płocka, to najwidoczniej czystej wody „ustawka”. Relacjonujący go mówili wprost o licznych autobusach, które przywiozły ludzi chcących manifestować swoje poparcie dla LGBT. Okazuje się, że nie zabrakło też, jak zwykle, licznych przykładów nienawiści wśród tak rzekomo „tolerancyjnego” środowiska.

Na marsz pod hasłem „Płock napędza równość” zjechali się również politycy. Nie zabrakło oczywiście Roberta Biedronia, a wraz z nim pojawiła się Sylwia Spurek. Obecna byłą też między innymi Joanna Scheuring-Wielgus.

homomarsz

Wśród manifestujących maszerował też aktywista Aleks Polak. Miał on przypięty znaczek, na którym widniało hasło „Je**ć PiS”, zapisane dla niepoznaki cyrylicą. Z Polakiem sfotografowała się między innymi wspomniana Scheuring-Wielgus„.

Na koszt podatnika nowa rozrywka LGBT. Jeżdżą sobie po Polsce, od miasta do miasta, aby paradować po ulicach. Nowoczesny pomysł – sposób na nudę. Bawią się w najlepsze, przebierają, malują, profanują symbole religijne, pchają przed kamery swoje „buzie ” [i nie tylko buzie], byle szokować, byle zaistnieć w mediach. Zaś  kordony policji na koszt podatnika muszą im zapewnić bezpieczeństwo

15-latek z krzyżem w ręku chciał „zatrzymać” Marsz Równości

Samotny chłopiec w niebieskiej bluzie trzyma przed sobą w geście obronnym drewniany krzyż z zawieszonym różańcem. Naprzeciwko uzbrojona po zęby policja, fotoreporterzy i tłum z tęczowymi flagami.

15 latek

Do czego służy krzyż??? do zatrzymania osaczającego nas zła; bo tylko Jezus może przemienić na dobre, co złe.  

Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata„.  [Ga 6,14]

Nie łudźcie się:  Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne…” [List do Galatów; 6,7-8]

Jakoś mnie już nie kręcą te marsze i parady. Pewnie uszłoby to mej uwadze, gdyby nie komentarz Zbyszka po poprzednią notką; 

„Mózg mi się już lasuje, zaczynam miewać powtórzenia, „po prostu”, najnormalniej w świecie powtórzenia. Jeszcze trochę LGBT a cała ludzkość będzie myślała tylko o seksie, a rzecz powszechnie wiadoma, jak człowiek używa seksu, albo za dużo o nim myśli, to mózg nie pracuje”.

Obiecuję, następna notka już nie będzie ani o LGBT, ani o seksie 🙂 potrzeba nieco wytchnienia od tych kampanijnych „manewrów”. Muszę wrzucić na luzik, bo jeszcze mi się mózg zlasuje, co Zbyszek przewiduje [„prorokuje”] 🙂