APEL…

Znalezione obrazy dla zapytania 1 %

Poproszono mnie o pomoc dla chorego na nowotwór małego Jasia,

stąd apel i prośba o 1 % podatku;

FUNDACJA POMOCY DZIECIOM z CHOROBAMI NOWOTWOROWYMI

KRS 0000023852 z dopiskiem; JAN BRZÓSTOWICZ

Za wszelką pomoc Rodzina Jasia serdecznie dziękuje.

Reklamy

Rekolekcja…cz.1

REKOLEKCJE  w mojej parafii trwały od 14 – 18 lutego 2018r. Wiem, porywam się z siekierą na księżyc, chcąc zrelacjonować ich przebieg. Przecież nie mam ku temu żadnych, ale to żadnych  możliwości; ani wykształcenia, ani predyspozycji, ani talentu. Kiedy słuchałam Kaznodziei uświadomiłam sobie, że mój zasób słów jest tak ubogi, moje oczytanie tak słabe, Ksiądz posługuje się kilkoma językami a ja nic nie kumam -ni  w ząb w żadnym języku obcym; zaś doświadczeniem, to nie sięgam mu do pięt.  Rekolekcjonista przez wiele lat był kapelanem Wojska Polskiego i polskich żołnierzy służących w siłach ONZ i NATO w Libanie, Bośni i Hercegowinie, Afganistanie i Iraku.

Wtedy przypomniała mi się skarga św.s. Faustyny skierowana do Jezusa; „Jezu, widzisz, jak mi jest trudno pisać, jak nie umiem tego jasno napisać, co w duszy przeżywam. O Boże, czyż może napisać pióro to, w czym nieraz słów nie ma? „

W każdym dniu Rekolekcjonista dzielił się z nami swoimi refleksjami wynikającymi ze zdobytej wiedzy oraz  dużego życiowego doświadczenia. Te ciepłe i serdeczne słowa wypływały z głębi serca. Dzielił się z nami naukami i życzliwością. Realizował swe kapłańskie powołanie, którym jest między innymi troska o nasze zbawienie. Nie mogłam nagrywać Rekolekcji, lecz bardzo mnie one „wciągnęły”. Poirytowana swymi słabościami i postępującą sklerozą, a jednocześnie potrzeba utrwalenia sobie  przekazu, sprawiła, że zaczęłam szukać w internecie, czy ktoś nie nagrał jego homilii. Trochę mi zeszło zanim natrafiłam na kazania wygłoszone gdzie indziej, a które powtórzyły się u nas. Przecież gdybym miała zreferować- o czym była mowa na rekolekcjach, to stworzyłabym karykaturę, jakiś bohomaz, a nie obraz przekazu i …nauki. Ale pocieszam się tym, że …czasami i bohomazy podobają się Panu, więc na Jego cześć i chwałę oraz z wdzięczności dla życzliwego, pobożnego i pokornego Kaznodziei ale także z potrzeby serca,  biorę się do roboty.

Szczerze – to nie pamiętam o czym mówił Rekolekcjonista we Środę Popielcową. Skleroza. Totalne zaćmienie. Wiem, wiem z czego to wynikało. Czekała mnie wizyta w konfesjonale. A podobno tak się dzieje, że jak popełniamy grzech, to szatan odbiera nam rozum i …strach. Zaś gdy czekamy w kolejce do konfesjonału, to „rogaty” każdemu z nas ten strach [tremę] oddaje. Nic więc dziwnego, że wtedy  o niczym innym nie myślimy, tylko… o spowiedzi.

Przypominam sobie jednak APEL skierowany do nas,; Bądźcie żołnierzami Chrystusa, a nie misiem”!

[Może to wynikać ze skrzywienia zawodowego oraz przyzwyczajenia, wszak ponad 20 lat przebywał z żołnierzami].

Nie bądź takim, co to człapie krok za krokiem, bez celu i bez sensu. Nie bądź misiem, którego się przytuli, pogłaszcze, a kiedy się znudzi, to się go wyrzuci w kąt. Nie można iść za Bogiem niemrawo, krok za krokiem. Za nim trzeba kroczyć zdecydowanie, równym marszem. Bądźcie żołnierzami pod ordynatem Chrystusapodkreślałtrzeba być żołnierzem, a nie misiem przytulanką.

Gdybym miała to wyrazić swoimi słowami, to rzekłabym; nie bądźmy takimi rozlazłymi, ciepłymi kluchami. Bodajże napisane jest; Obyś był zimny albo gorący!   A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust” (3,15n)

We czwartek był omawiany temat, na który na swym blogu pod notką zatytułowaną BEDUINI zamieściłam poniższy link.

https://blogaisab.wordpress.com/2018/02/17/beduini/

Ten temat także pojawił się na odpuście – Odpust św. Rocha- kazanie ks. pułkownika Jerzego Niedzielskiego, to stamtąd jest zaczerpnięty  link. Ta homilia przypomniała mi słowa J.P.II; „

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali

Dla mnie  i nie tylko dla mnie, bo dla każdego prawdziwego chrześcijanina;

1) Krzyż Chrystusa jest GWIAZDĄ wskazującą drogę do domu Ojca

2) Krzyż Chrystusa jest DRZEWEM, na którym dokonało się nasze ZBAWIENIE

3) Krzyż Chrystusa jest ŹRÓDŁEM wiary, miłości i nadziei.

a kto tego nie rozumie i po swojemu interpretuje – JEGO RZECZ.

„Co 5 minut jeden chrześcijanin ginie za wiarę. „Statystyka jest szokująca”

http://natemat.pl/44665,co-5-minut-jeden-chrzescijanin-ginie-za-wiare-statystyka-jest-szokujaca

Czytaj dalej „Rekolekcja…cz.1”

Rekolekcje…cz.2

W piątek omawiany był temat TAJEMNICY CIERPIENIA.

Zabijcie mnie, ale nie potrafię powtórzyć. Sama nie wiem, po co ja chodzę do tego kościoła, skoro jednym uchem mi wlatuje a drugim wylatuje??? Chociaż przysięgam, że bardzo się staram zapamiętać, choćby tylko po to, aby sobie tutaj na blogu zapisać – ku pamięci. Staram się wydobyć z tych swoich szarych komórek pozostawiony tam ślad. No, ale przecież nie pochlastam się z tego powodu, że tak wiele mi umknęło. Zastanawiam się – czy prochy, znaczy się leki  z apteki,  pomogłyby mi na sklerozę???

Jak przez mgłę, przypominam sobie, że była mowa o małżeństwie, które bardzo pragnęło i bardzo długo, nie tylko starało się o dziecko, ale także gorliwie o ten dar modliło się.  Stał się cud. Doczekali dziecka. Szczęście i radość nie do opisania. Aż tu nagle z niewiadomej  przyczyny dziecko zmarło [nie pamiętam- kilku miesięczne a może 1,5 roczku]   i przyszli do tego księdza [Rekolekcjonisty] z prośbą o pogrzeb. Przyjął ich serdecznie, zapłakaną matkę przytulił, a ojcu z całą serdecznością uścisnął drżącą dłoń. Kiedy opowiedzieli o swym nieszczęściu,  padło pytanie; pochowa ksiądz?Ależ oczywiście – brzmiała odpowiedź. Jak zwykle w takiej sytuacji jawi się pytanie, i tu postawione kapłanowi – dlaczego Bóg zabrał nam nasze szczęście? Kapłan szczerze wyznaje – nie wiem. Musiałbym umrzeć, aby poznać odpowiedź na nie.

Po jakimś czasie ksiądz spotyka tego mężczyznę na ulicy. Po przywitaniu i uścisku dłoni, ów mężczyzna zwierza się, że on już wie, dlaczego Bóg tak bardzo ich doświadczył. -Potrzeba było tego nieszczęścia, abym zrozumiał, co w życiu jest najważniejsze. [Szczegółów nie zapamiętałam].    

Drugi przykład;  o życiu w KL Auschwitz. Opowiada Żyd, który przeżył tą gehennę;  trzy osoby; [dwoje dorosłych i jeden chłopak ok. 15-letni], ukradły   trochę chleba, z głodu. Przyłapani na tym, zostali skazani na śmierć przez powieszenie na oczach jeńców. Dorośli nie męczyli się długo, ale ten chłopak nie mógł umrzeć. Jego ciało długo wiło się na sznurze. Widok nie do wytrzymania. Jeńcy nie mogli znieść cierpienia tego dziecka. Modlili się, aby skonał, a kiedy to nadal trwało, ów Żyd wyszeptał; – Boże gdzie jesteś? Wtedy z tylnego szeregu nachylił się ku niemu mężczyzna i szeptem dodał; – Bóg wisi i cierpi razem z nim.

Tajemnica cierpienia. Poznamy ją, gdy spotkamy się twarzą w twarz  ze Stwórcą.  Były na koniec jeszcze podane słowa NADZIEI.   Znowu nie pamiętam. Podobno w moim wieku za późno już, aby modlić się o rozum [pamięć], dlatego potrzeba mi gorliwie zabiegać o szczęśliwą śmierć, co by to nie znaczyło 🙂 .  Za to doskonale pamiętam Drogę Krzyżową.  Była taka o jakiej zawsze marzyłam.

DROGA KRZYŻOWA z MARYJĄ śladami Jej SYNA – JEZUSA na Golgotę.  

Sobota. TAJEMNICA RÓŻAŃCA

Nasz Rekolekcjonista, darzy wielką czcią Maryję, Matkę Jezusa.   Przekonałam się o tym w czasie Drogi Krzyżowej, a ponieważ sobota, u nas, katolików, jest dniem poświęconym Matce Najświętszej, więc i kazanie nie mogło być na inny temat.  Owa homilia miała nieco osobisty wydźwięk, dlatego nie udałoby mi się jej streścić. Dzięki Bogu natrafiłam na  podobną, wygłoszoną  na Uroczystości NMP Matki Kościoła. Ten przekaz będzie lepszy niż mój opis. Zamieszczę link na całość uroczystości, ale szczególnie zapraszam do wsłuchania się w słowo skierowane do nas przez ks. Jerzego.

http://www.duchaswietego-kk.pl/parafia/index.php/484-uroczystosc-nmp-matki-kosciola-drugi-dzien-odpustu 

W trakcie recytowania tego wiersza dało się słyszeć wśród wiernych pociąganie nosem i dyskretne ocieranie oczu. Trzymałam się dzielnie. Nie pochlipywałam. Siłą powstrzymywałam cisnące się łzy wzruszenia. Obserwowałam bacznie naszego Rekolekcjonistę. Chyba sam się wzruszył. Usiadł na krześle i sięgnął po chusteczkę. Odniosłam wrażenie, jakby nagle przybyło mu lat. MATKA – to słowo, ten wyraz, w jego ustach dźwięczy inaczej. To się da wyczuć, że dla niego to ŚWIĘTOŚĆ. Po zakończeniu mszy św. pobiegłam do domu, aby w internecie odnaleźć sobie treść tego wiersza. Nie dowierzam swemu słuchowi. Muszę to widzieć, czarno na białym. Znalazłam.

https://tadeuszczernik.wordpress.com/2015/03/16/rozaniec-jacek-daniluk/

Natychmiast zapisałam go na swoim blogu, aby mi nie umknął, abym mogła co jakiś czas do niego powracać, bo… ja jeszcze nie osiągnęłam tego etapu co Ksiądz – nie pokochałam RÓŻAŃCA. Wiem. Tamtą notką popełniłam falstart. Cóż. Nie potrafiłam  opanować emocji. Bowiem czytając go ponownie, dałam upust temu, co dusiło moją krtań. Taka gula tam tkwiła. Ustąpiła, gdy mogłam tak po babsku, się wypłakać.

Czytaj dalej „Rekolekcje…cz.2”

Rekolekcje…cz.3

Niedziela –  SZLACHECTWO ZOBOWIĄZUJE  

To już właściwie rozstanie i pożegnanie. Co powiedzieć na odchodnym? W jaki dzwon uderzyć?  Jaki przekaz zostawić, aby słowa, które przebrzmiały nie były li tylko pustosłowiem? Rekolekcjonista stanął przed nami, aby dać ŚWIADECTWO – swej wiary, miłości do Boga i ludzi oraz nadziei. Jako świadek przywołał wydarzenia z misji. Tam, wśród zgromadzonych żołnierzy różnych narodowości i różnych wyznań, także język porozumienia był różny.  Starali się jednak zawsze nauczyć języka przywitania, życzliwego pozdrowienia w ich ojczystym języku. Rozpoznawali po fladze na mundurze i… jeszcze czymś [nie zapamiętałam].

Zdarzało się więc, że padało pytanie – co słychać? [Hello, how are you?] Amerykanie zawsze odpowiadali z uśmiechem –  Okay, o right, [ dobrze, w porządku]. Zaś kiedy pyta się Polaka – co słychać? to rzadko który odpowie z uśmiechem, że jest dobrze. Przeważnie zaczyna narzekać, jojczeć, biadolić i wylewać swe niezadowolenie ze wszystkiego. Jakby nagle na niego spadło nie siedem nieszczęść, lecz cała lawina. Przypomniał tezę Josepha Goebbelsa; „Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą.” Jeśli Amerykanie powtórzą tysiąc razy, że jest dobrze,    to  nawet jeśli to będzie kłamstwo, to w nie uwierzą. Jeśli jednak Polka powtórzy tysiąc razy, że jest źle, to choćby to było kłamstwo, to i tak sami w to uwierzą, że jest ŹLE.   

Podał przykład, jak to poproszono go o pomoc w odwiedzinach kolędowych. Trafił do pewnej wsi po raz pierwszy. W jednym z domów otwiera mu drzwi staruszek [tak ok. 80] z dwoma prawnuczkami, małymi dziećmi. Po wypełnieniu obowiązków kapłańskich usiadł na krześle i zadał pytanie – co dobrego słychać?  Staruszek zdziwił się – dobrego?  I już szykował się do kanonady narzekań i to przy dzieciach. Widząc to duszpasterz uprzedził jego dalszą wypowiedź. Zaproponował, że wprawdzie po raz pierwszy go widzi, lecz postara się wykazać choć kilka dobrych rzeczy, które tego człowieka spotkało. Pyta więc ;

  1. czy to mieszkanie pan wynajmuje, albo dzierżawi?  odpowiedź brzmiała – NIE, ależ skądże, jest moje.  – Mamy więc pierwszą dobrą rzecz jaka się panu przytrafiła, ma pan dach nad głową, bo w porównaniu z innymi, bezdomnymi, którzy takimi się stali nie zawsze z własnej winy.

2 ) – czy jest pan samotny i nie ma kto panu podać szklanki wody czy herbaty?       – NIE! mam dużą rodzinę a to są moje prawnuki.  -Zatem mamy drugą dobrą rzecz, która pana spotkała, bo jest wielu samotnych schorowanych, którymi nie ma kto się zaopiekować.

3) – czy  jest pan ciężko chory ?  jakieś śmiertelne choróbsko pana dręczy?             -NIE ! dzięki Bogu nie mam potrzeby częstego korzystania z pomocy lekarza, choć blisko mi do 80-tki;    – zatem sam pan widzi jakie to szczęście, bo niedawno byłem w szpitalu u    15-letniego chłopca, który skacząc do wody na główkę ma złamany kręgosłup i w tak młodym wieku, jego przyszłość legła w gruzach

więcej przykładów [więcej grzechów] nie pamiętam, a było ich chyba pięć. Po czym padło  pytanie – czy ktoś oglądał smerfy? a czy pamiętacie smerfa Marudę? To jest Polak.

SZLACHECTWO ZOBOWIĄZUJE… (Noblesse oblige) – słynna francuska maksyma

Do czego zobowiązuje? do szlachetnego postępowania. Rekolekcjonista rozwinął temat naszej narodowej przypadłości – narzekania, marudzenia i   niezadowolenia podając konkretne przykłady; między innymi o pani szlachciance, która całą noc nie spała z powodu dolegliwości, lecz na pytanie służącej Rózi – jaką pani noc miała? –  szlachcianka nie biadoliła i nie narzekała, bo szlachectwo zobowiązywało do nie obarczania innych swoimi problemami.  A potem przypomniał Rekolekcjonista, że  niedawno śpiewaliśmy; Chrystus Królem, Chrystus Panem, Chrystus Zbawcą nam. Wiele razy powtarzamy modlitwę; Ojcze nasz… Bóg jest naszym Ojcem, zaś Syn – Jezus Chrystus Królem i… naszym bratem. Jako chrześcijanie, jesteśmy więc z Królewskiego Rodu, a to ZOBOWIĄZUJE do odpowiedniego zachowania. Daj Boże abyśmy tylko o tym zawsze pamiętali.

Czytaj dalej „Rekolekcje…cz.3”

Rekolekcje…cz.4

TRANSPLANTACJA I TRANSFUZJA…

W zasadzie powinnam na tym zakończyć relację z  rekolekcji. Jednak to, co wydarzyło się na końcu mnie powaliło.  GORZKIE ŻALE. Usiadłam do ławki, gdzie zwykle zajmuję miejsce i… zrządzeniem losu Rekolekcjonista siedział w ławce przede mną- sam. Pochylony, przygarbiony, pogrążony w modlitwie. Nie wiem, może tylko mi się wydawało, może to złudzenie, ale dostrzegłam na jego głowie, pomiędzy włosami przystrzyżonymi na jeżyka – chyba bliznę. Czyżby pamiątka po misjach??? A kiedy nadeszła pora, podniósł się, wyszedł z ławki i stanął przy ołtarzu, aby wygłosić kazanie pasyjne. Po raz kolejny przywołał  wspomnienie z misji. Często bywał tam w szpitalu, bo jego  obecności potrzebowali chorzy. Pewnego dnia zaniepokoiła go śmiertelna cisza. Jakby szpital był opustoszały. Na korytarzu spotkał pielęgniarkę i spytał o powód tej ciszy.  Przywieziono  ciężko rannego policjanta palestyńskiego. Trwała operacja. Stanął, zadumał się i zobaczył na korytarzu ślady krwi. Tak, jak niesiono tego rannego, tak droga była znaczona krwią. Musiał mocno krwawić, bo krwi na korytarzu było bardzo dużo. Pomyślał, że  gdyby tu była jego matka, ona by dokładnie umyła podłogę z krwi syna.  To przypomniało mu scenę z Pasji Mela Gibsona, gdy przy pręgierzu biczowano Jezusa. Scenie tej przyglądało się wielu gapiów, ale kiedy „igrzyska” się zakończyły, kiedy omdlałego skazańca zawleczono do piwnicy, to gapie się rozpierzchli. Gdy już tłum usunął się nieco w inną stronę, pospieszyły do słupa na miejsce biczowania  Najświętsza Panna i Maria Magdalena . Tam Maryja zdjąwszy chustę z głowy, zbierała do niej najświętszą Krew Syna, a gdy chusta była już przesiąknięta krwią i już więcej nie wchłaniała, Maria Magdalena zdjęła swoją chustę, by jak najwięcej tej krwi zebrać z kamieni wybrukowanego placu. Matka wiedziała, że każda kropla tej Krwi w takiej jest cenie, że może dać całemu światu zbawienie. A potem Maryja wiedziona instynktem zatrzymała się przy jednej z płyt na ziemi, pochyliła się  i przyłożyła ucho do niej. Matczyne serce czuło, że pod nią  znajduje się piwnica, w której spoczywało skatowane, aż do kości, Ciało jej Syna.  Rekolekcjonista stwierdził, że ludzie nie lubią chodzić do szpitala, gdyż kojarzy się on z miejscem umierania. Natomiast Ksiądz wyznał, że lubi tam zachodzić. Bowiem radością napawa go sytuacja, kiedy może usłyszeć podekscytowanego pacjenta, któremu nie amputowano nogi czy ręki; któremu oznajmiono po operacji, że nowotwór nie jest  złośliwy [śmiertelny], że ci ludzie dostali… nadzieję i z tego powodu radość ich rozpiera. To w szpitalu dokonuje się transplantacji i transfuzji. Niektórzy bardzo długo wyczekują na dawcę. Przyjęło się twierdzić, że ludzie umierający to egoiści, pogrążeni w swoim bólu, ale … wielu stać na heroizm. Części swego organizmu, które mogą wydłużyć życie innym, ofiarowują – heroiczni darczyńcy. Jednak przy transplantacji organizm biorcy może dokonać odrzutu i tu pacjent często nie ma na to wpływu. My, katolicy, mamy możliwość transplantacji Ciała Jezusa – najlepszego Lekarza ciała i duszy, podczas Komunii św. Jednak w tym wypadku, to od nas zależy, czy przeszczep się powiedzie, czy się przyjmie.  W pewnych sytuacjach korzystamy z transfuzji najświętszej Krwi Jezusa, ale czy zawsze ta transfuzja spełnia swe zadanie? czy ratuje nasze życie duchowe???

 O Krwi Najdroższa, o Krwi odkupienia,…

GODŁO CHRZEŚCIJANINA…

Krzyż godłem chrześcijaństwa

Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14).

Krzyż, na którym widnieje ukrzyżowany Chrystus, jest naszym symbolem i godłem, tajemnicą naszej wiary. Krzyż zrósł się z życiem chrześcijańskim… od kolebki po grób. Zrósł się z naszym polskim krajobrazem. Od wieków rozpościera ramiona na rozstajach dróg…
Krzyż! Dwie w poprzek złożone belki, na których w zamierzchłych czasach konali zbuntowani niewolnicy albo nieszczęśnicy, uznani za złoczyńców niebezpiecznych dla społeczeństwa. Na nim umarł Chrystus – Bóg Człowiek.
Św. Paweł : „Uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej″ (Flp 2, 8-9). A św. Jan w Ewangelii dodaje:
A Ja, gdy zostanę nad ziemię podwyższony, przyciągnę wszystkich do siebie″ (J 12, 32). Ten znak początkowo straszył. Jest naprawdę zadziwiające, jak szybko pierwsi chrześcijanie przekonali się do krzyża. Chrześcijanie nie tylko przestali się wstydzić krzyża, ale zaczęli się nim chlubić. Krzyż przerodził się w znak otoczony chwałą. Zatryumfował na wieżach kościelnych, rozbłysnął na koronach panujących, pojawił się na ścianach instytucji społecznych i państwowych: szkół, szpitali, sądów, patronuje różnym związkom duchownym i świeckim, spoczywa na piersi wierzących, a w naszych świątyniach zajmuje zawsze poczesne, jemu tylko należne miejsce.

pio

W kościele nic nie dzieje się bez krzyża. Kreślą go nam na czole już przy chrzcie. W znaku krzyża przychodzą do nas wszystkie błogosławieństwa, poświęcenia i wszystkie sakramenty. Krzyżem znaczy chrześcijanin każdy swój dzień, każdą swoją modlitwę. Znakiem krzyża pożegnają też nas kiedyś na ostatnią drogę. Krzyż wszedł w historię ludzkości i życie pojedynczych ludzi. Gdy Julian Apostata (+ 363) zarzucał chrześcijanom bałwochwalcze oddawanie czci krzyżowi, św. Cyryl Aleksandryjski spokojnie tłumaczył: „My wpatrujemy się w krzyż, wspominamy Tego, który na nim skonał, abyśmy wszyscy życie mieli„. Chrześcijanie zaczęli się chlubić Ukrzyżowanym i rozciągnęli to określenie na siebie. Hasłem ich stały się słowa św. Pawła:
Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”  (Ga 6, 14).
Krzyż jest:
a) Ołtarzem Najświętszej Ofiary.
b) Konfesjonałem odpuszczenia grzechów nawróconemu łotrowi: „Dziś ze mną będziesz w raju”.
c) Amboną wymownego kazania o miłości przebaczającej: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”.
d) Jest godłem chrześcijaństwa.
e) Znakiem zbawienia.
f) Gestem błogosławieństwa.

Krzyż jest naszą chlubą. Św. Augustyn powiedział: ”Przypatrz się chwale krzyża. On widnieje na czołach królów, jego działania świadczą o jego potędze. On podbił świat nie żelazem, lecz drzewem″. Jezus na krzyżu już został otoczony chwałą, został wywyższony i przyciąga wszystkich do siebie; jednym słowem – Jezus króluje na drzewie krzyża. Jeżeli dziś adorujemy krzyż jako znak zwycięstwa, jako znak chwały i wynagradzamy za czynione mu przez ludzi zniewagi, to złóżmy także nasze życiowe krzyże przed Jego krzyżem. Niech nie będą nam one powodem do przygnębienia, do narzekania, do smutku, ale do chluby, do chwały.

Jan Pawła II,  po Mszy św. w Zakopanem pod Krokwią 6 czerwca 1997 r. powiedział: „Dzisiaj dziękowałem Bogu za to, że wasi przodkowie na Giewoncie wznieśli krzyż. Ten krzyż patrzy na całą Polskę, od Tatr aż do Bałtyku, i ten krzyż mówi całej Polsce: Sursum corda! – »w górę serca«. Trzeba, ażeby cała Polska od Bałtyku aż po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała:
sursum corda – w górę serca″.

[Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego  Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/61062,krzyz-godlem-chrzescijanstwa.html?d=1]

Krzyż był i jest znakiem, któremu sprzeciwiać się będą.

 
Chrześcijaństwo to nie ideologia, lecz obecność Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa, który stał się prawdziwym, śmiertelnym człowiekiem, aby wziąć na siebie grzechy i cierpienie wszystkich ludzi i dokonać ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem, cierpieniem i śmiercią na KRZYŻU.. 
Czy chrześcijanin, katolik może obejść się bez znaku KRZYŻA???
„Kiedy cierpienie, kiedy zwątpienie,
Serce ci na wskroś przepali,
Gdy grom się zbliża, pośpiesz do krzyża,
On ciebie wesprze, ocali.
W krzyżu osłoda, w krzyżu ochłoda,
Dla duszy smutkiem zmroczonej.
Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie,
W boleści sercu zadanej.
Gdy cię skrzywdzono, albo zraniono,
Lub serce czyjeś zawiodło:
O nie rozpaczaj, módl się, przebaczaj,
Krzyż niech ci stanie za GODŁO
Krzyż niech ci stanie za GWIAZDĘ
wiodącą do domu Ojca.

Beduini…

Wyjaśnienie; ta notka jest falstartem; link powinien znaleźć się dopiero w relacji z rekolekcji; https://blogaisab.wordpress.com/2018/02/19/rekolekcja-cz-1/

jednak nie mogę go tutaj wykasować, a tam przenieść, gdyż są pod nim już komentarze. Szacunek dla Czytelnika zobowiązuje mnie do zachowania wpisów. Stąd prośba, o „doczytanie” aby wyrwane z kontekstu treści nie zaciemniły pełnego obrazu.

 

http://kosciol.wiara.pl/doc/2288138.Gdzie-Bog-kule-nosi

Wiersz o różańcu……

W małej izdebce, tuż obok łóżka,
Z różańcem w ręku klęczy staruszka.
Czemuż to babciu mówisz pacierze?
Bo ja w ich siłę naprawdę wierzę.

Wierzę, że te małe paciorki z dębiny
Moc mają ogromną, odpuszczają winy.
Gdy zawiodą lekarze, gdy znikąd pomocy
Ja, grzesznik niegodny, korzystam z ich mocy.

Pierwsza dziesiątka jest za papieża
Niech nami kieruje, Bogu powierza.
Druga w intencji całego Kościoła
Modlitwą silny wszystkiemu podoła.

Trzecia za męża, co zmarł i już jest w niebie
A może w czyśćcu, lub większej potrzebie
Czwartą odmawiam w intencji syna…
Przy tych słowach staruszka płakać zaczyna.

Był dobry chłopak, lecz od ojca pogrzebu
Odwrócił się od Boga, złorzeczył niebu
Nie rozumiał, że Bóg w swojej miłości
Dał wolną wolę dla całej ludzkości.

Zaś człowiek dar ten bezcenny i hojny
Zamienił na chciwości, wyzysk i wojny
I teraz, gdy wypadek czy wojenna trwoga
Nie wini siebie, lecz zawsze Boga.

Myślałam, że syn, gdy założył rodzinę,
Gdy wziął na ręce swą pierwszą dziecinę,
Zrozumiał swe błędy, cel odnalazł w życiu
Lecz on mimo rodziny, pogrążył się w piciu.

Awantury, alkohol, płacz i siniaki
Czemu swym dzieciom los zgotował taki?
Nie było miłości, pieniędzy, jedzenia,
Spokój był tylko, gdy szedł do więzienia.

Ja zaś przez lata biorąc różaniec do ręki,
Bogu polecam swych wnucząt udręki,
Lecz syn w nałogu trwał dalej uparty,
Z czwartej dziesiątki robił sobie żarty.

„Lepiej piątą odmawiaj sama za siebie
Bo żyjesz tylko o wodzie i chlebie.
Na nic te posty i twoje modły,
Bo los już taki musi być podły.”

Płacze staruszka, drżą wątłe ramiona.
Wie, że jest chora, niedługo skona.
Co będzie z synem, z jego rodziną?
Czy znajdą drogę prawdziwą, jedyną?

I zmarła nieboga. Wezwano syna
Ten twardo powiedział – nie moja to wina.
Lecz widząc w trumnie matki swej trupa,
Poczuł jak mu pęka na sercu skorupa.

Zobaczył różaniec swej zmarłej matki,
W miejscu czwartej dziesiątki zupełnie gładki.
Nie ma paciorków – patrzy i nie wierzy,
Palcami starte od milionów pacierzy.

Tylko piąta dziesiątka była jak nowa,
Przypomniał swe kpiące o niej słowa.
Na palcach zobaczył od łańcuszka rany,
Wybacz mi – krzyknął – Boże mój kochany!

Ożyło w końcu syna sumienie,
Przysięgam ci matko, że ja się zmienię.
Całował zimne swej matki dłonie,
Twarz łzami zoraną i siwe skronie.

Rzucił nałogi, oddał się Bogu,
Szczęście gościło w ich domu progu.
I codziennie wieczorem, całą rodziną,
Różaniec mówili za matki przyczyną..”

[autor – Jacek Daniluk z Białej Podlaskiej
Wiersz pochodzi z tomiku „Jego śladem”
za zgodą autora udostępniamy !]

Wydarzenia tygodnia…

1 ) W dzisiejszą  niedzielę [11.02.2018r.] rozpoczyna się 51. Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu.

Jest to szczególny czas modlitwy o trzeźwość w naszych rodzinach i wynagradza-
nia Bogu za grzechy pijaństwa. W tym roku w nawiązaniu do 100. rocznicy
odzyskania niepodległości tematem przewodnim inicjatyw trzeźwościowych
są słowa:
Trzeźwość egzaminem z wolności”.

trzeźwość kieliszek-alkohol-trzezwosc-600x321Według danych poziom spożycia alkoholu w naszym kraju jest wysoki i od lat rośnie. Statystyczny Polak spożywa rocznie ok. 10 litrów czystego alkoholu.

Badania wskazują, że w naszej Ojczyźnie blisko 12 proc. dorosłej populacji, czyli ok. 3 milionów osób, nadużywa alkoholu, z czego ok. 600 tys. to osoby uzależnione. Negatywne skutki dotykają także członków ich rodzin. Liczbę takich osób szacuje się na ok. 3 miliony.

2) Bardzo nietypowy dzień wiąże się w tym roku ze Środą Popielcową. W 2018 roku Popielec wypada 14 lutego, w Walentynki. Ostatki 2018, czyli ostatni dzień karnawału obchodzimy zatem 13 lutego, we wtorek.

W środę rozpoczyna się Okres Wielkiego Postu. Msze św. w Środę Popielcową z

obrzędem posypania popiołem głowy.

Środa Popielcowa – tradycja i obrzędy

Posypywanie głów wiernych popiołem ma początek w VIII roku, a w Kościele jest zwyczajem od XI wieku (tradcyję zapoczątkował papież Urban II). Obrzęd ten ma obrazować akt pokuty, a sam popiół według zwyczaju ma pochodzić z palm poświęconych w dniu Niedzieli Palmowej w roku ubiegłym.

Podczas posypywania głów popiołem kapłani mówią: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię lub prochem jesteś i w proch się obrócisz”.

W tym dniu wiernych obowiązuje post ścisły, tzn. jakościowy i
ilościowy (wstrzemięźliwość od potraw mięsnych obowiązuje wiernych od 14. roku życia, bez górnej granicy wieku, natomiast post ilościowy obowiązuje wiernych od 18. do 60 roku życia; obowiązek ten nie dotyczy chorych). Przykazanie kościelne zobowiązuje wiernych w całym Wielkim Poście do powstrzymania się od udziału w
zabawach.
Znalezione obrazy dla zapytania popielecZnalezione obrazy dla zapytania popielec
3) Rekolekcje wielkopostne są niemal niezbywalnym elementem przeżywania wiary we wspólnocie parafialnej.  Warto więc tak zaplanować sobie najbliższe dni, by skorzystać z tej formy duchowej odnowy. Już samo słowo „rekolekcje” podpowiada nam celowość ich przeżycia. Pochodzi z łac. recolligere, co oznacza „znowu zbierać,
przyjmować, odzyskać”, a w formie zwrotnej se recoligere oznacza „ochłonąć, opamiętać się” lub też od re-colo – „na nowo uprawiać, znowu się czymś
zajmować, przywrócić, jeszcze raz rozważyć”. Jest to dobry czas, by w
zabieganej codzienności znowu „pozbierać się”, a może też „ochłonąć, opamiętać się”, czy też powrócić do czegoś (jak zachęca św. Jan „pierwsze czyny podjąć”), lub „ponownie zająć się” (np. swoją rodziną, codzienną modlitwą, właściwym świętowaniem niedzieli…).
pio