Czy są granice ludzkiej głupoty?

Od dziecka wpajano mi zasadę; „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe„.  Szczególnie przewrażliwiona jestem na punkcie żałoby.

Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj komu bije dzwon: Bije on tobie.  [John Donne (z książki The Collected Poems of John Donne)]

Pomna na te słowa starałam się zapanować nad emocjami, jakie wywołały wydarzenia ostatniego tygodnia.  Nie nakręcać się i nie dolewać oliwy do ognia. Wszak z doświadczenia wiem, że wystarczy lekki podmuch wiatru, aby z iskry powstał płomień; a potem przy sprzyjających warunkach  – pożar, który może w mig, całe życie, przemienić w popiół. Człowiek w gorącej wodzie kąpany, inaczej mówiąc narwany, może narobić wielkiej szkody, krzywdy, a czasami naprawić tego już nie sposób.

Nie znałam Zmarłego,  myślami i modlitwą łączyłam się w smutku z pogrążonymi w bólu osobami. Uważam, że żałobę po śmierci  każdego człowieka należy uszanować.  Tak nakazuje mi moje sumienie i tego oczekuję od wszystkich. Niestety, jak zwykle; „psy szczekają, karawana idzie dalej„.  Fala komentarzy [nie tylko na blogach] tak mocno wezbrała, że o mało nie wywołała powodzi. Mocno trzymałam nerwy na wodzy, aby nie sprzeniewierzyć się swoim zasadom i nie wdać się w polemikę z fanatykami, którzy mają patent na rację.  Dziś o godz. 15;17 czyli jeszcze w czasie żałoby narodowej otrzymałam sms, który przekroczył granice wszelkiej przyzwoitości. Miała rację Jadwiga Kolędowa [postać z filmu Wyjście awaryjne] „Podłość ludzka nie zna granic!” Jeśli ktoś łudził się, że ta tragiczna śmierć cokolwiek zmieni w mentalności ludzkiej, to uświadamiam, że bardzo się myli. Zrozumiałam [choć do tej pory jeszcze tliła się iskierka nadziei], że „Polak nową przypowieść sobie kupi, iż przed szkodą i po szkodzie GŁUPI„. Oj, bardzo GŁUPI! Ileż potrzeba jeszcze tragedii, aby naród spokorniał? Przypomnę, tylko niektóre, bolesne wydarzenia;

1 )  sobotę, 10 kwietnia 2010 roku o godz. 8:41 doszło w Smoleńsku do Katastrofy polskiego Tu-154, gdzie zginęło  96 osób

2) 19 października 2010 roku ; krwawy atak na biuro poselskie PiS w Łodzi. Krzycząc, że nienawidzi Jarosława Kaczyńskiego i PiS, 62-latek z Częstochowy zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła PiS, i ciężko ranił nożem Pawła Kowalskiego, pracownika biura. Czy te Osoby są mniej ważne od zamordowanego P. Adamowicza? Dla kogo? Każda śmierć przynosi ból.  Wtedy, podobnie jak dziś tylko ze zmianą ról, politycy obu partii wymieniali oskarżenia.  Wtedy PiS, że winę ponosi „kampania nienawiści” Platformy. Zaś PO oskarżyło opozycję o polityczne wykorzystywanie tragedii.

3)  9 grudnia 2012r. Atak szaleńca na Jasnej Górze na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej; tym razem szaleniec miał 58-lat [poprzedni 62 lata]

3) 18 lutego 2014 roku [wkrótce 5 rocz. śmierci]; Dieter Przewdzing został zamordowany 18 lutego 2014 roku tuż przed swymi 70-tymi urodzinami. Samorządowiec był jednym z najdłużej urzędujących w Polsce – gminą zaczął zarządzać jeszcze przed 1989 rokiem. Tajemnicza śmierć burmistrza [mojego kolegi]. Brutalnie zamordowany we własnym domu. Nie wiadomo, kto i dlaczego zabił burmistrza. Prokuratura umorzyła śledztwo. Morderca dotąd nieznany.  Być może żyje pośród nas.
4) 14 stycznia 2019 Prezydent Paweł Adamowicz nie żyje. Zmarł po zamachu w czasie Finału WOŚP w Gdańsk. Nożownik miał 27 lat. To jest dramat dwu rodzin; rodziny ofiary i rodziny zamachowca. Teraz z kolei  PO twierdzi, że winę ponosi „kampania nienawiści” PiS; zaś PiS oskarża opozycję o polityczne wykorzystywanie tragedii. ROLE SIĘ ODWRÓCIŁY!

Każda śmierć przynosi ból. Szaleńcy byli, są i będą. Jeszcze  nie przebrzmiały echa pogrzebu prezydenta Gdańska, który światowe media nazwały „królewskim”; jeszcze wielu ludzi jest w szoku, a już czytam , że „ o. Ludwik Wiśniewski zakończył „rozejm pogrzebowy politycznych „plemion„. Zaś osobiście na telefon dostaję sms, który ma mnie „ustawić” po jednej ze stron barykady.

BOŻE! czyżbyś odebrał naszemu narodowi rozum  i instynkt samozachowawczy? Proszę, błagam – daj chociaż OPAMIĘTANIE! DOSYĆ OFIAR – PANIE!

Znalezione obrazy dla zapytania modlitwa o rozum[z netu]

 

 

Reklamy

Kolęda czyli wizyta duszpasterska

Szczerze – szkoda mi Człowieka, bo mówiąc gwarą; „zajedzie się„.  Na tak wysokich obrotach, nawet największy twardziel tego na dłuższą metę nie uciągnie. Tylko – jak temu zaradzić??? Jak chronić Człowieka przed nim samym i przed jego ambicjami??? Jaka będzie cena tak ofiarnej służby Bogu i ludziom??? WIEM! WIEM, z czego najbardziej ucieszy się Proboszcz –  MODLITWA. Ksiądz modli się gorliwie za powierzone mu „owieczki”, to my wyrażamy swą wdzięczność podobnie i „odpłacamy” szczerą modlitwą; 
pio-z-ce
O Jezu, pełen łaski i miłosierdzia, Ty dla zbawienia dusz ludzkich podjąłeś mękę i umarłeś na krzyżu, aby wyjednać przebaczenie grzechów; pokornie błagamy Cię:   za przyczyną św. Ojca Pio, naszego Patrona, kapłana i stygmatyka, który wielkodusznie Ci służył, poświęcał swe życie i cierpiał dla ratowania grzeszników, udziel mi/nam przebaczenia moich/naszych win i… łaski, a w tej modlitwie błagamy; daj naszemu Proboszczowi  dobre zdrowie, dużo sił i wspieraj Go swą mocą. Wspomagaj Go przy wszelkich przeciwnościach losu i …błogosław Mu każdego dnia.
M3
Maryjo- Matko Miłosierdzia, proszę – miej w swej opiece ks. Jana. Troszcz się o Niego, jak troszczyłaś się o Syna Bożego.  Amen!”
P.S.Duszpasterska wizyta w naszym domu – polecam do przeczytania przyjmującym duszpasterza u siebie po kolędzie;

TEST…

DEFINICJA; «Próba, której poddaje się urządzenie, produkt, preparat itp. w celu sprawdzenia jego składu, właściwości i działania; też: to, co służy do przeprowadzenia takiej próby»
Takiej próbie poddaję swoją wytrzymałość [wytrwałość w odwyku] bez blogowania. Podobno „uzależniony” jest ten, kto nie kontroluje pokusy. SPRAWDZAM!
pozdrowienia zostawiam !

Podsumowania i plany…

Nadchodzący Nowy Rok to nie tylko okres radości, ale również zadumy nad tym,
co minęło i nad tym, co nas czeka.

Wszystko na świecie przemija powoli; Pamięć o szczęściu i o tym co boli; 

Wszystko przemija, jak chce przeznaczenie; pozostaje nam wspomnienie„.

Moja psychika jest tak zakodowana, że pamiętam więcej złych, przykrych chwil niż tych radosnych, stąd i wspomnienia krążą wokół zranień, przykrości, błędnych decyzji lub niespełnionych marzeń.  Czasami odnoszę  wrażenie, że pisany mi jest los nieszczęśnika. Niestety, geny pesymistki dają znać o sobie; nie potrafię cieszyć się byle czym. A przecież inni mają gorzej, biedniej i bardziej pod górkę. Nie mam specjalnego powodu do narzekań, do biadolenia i żalu do minionego Roku. Był, jaki był i trzeba na niego spuścić zasłonę milczenia. Tak bardzo chciałabym umieć zastosować w życiu poniższą maksymę i…umieć cieszyć się chwilą;

Wczoraj do nas nie należy; jutro niepewne, tylko dziś jest moje/twoje„. 

Zanim zaniosę modlitwy i prośby dotyczące „planów” na rok 2019 ; świadoma jestem tego, że mam za co dziękować Bogu. Przede wszystkim za lata życia i opiekę Bożą nade mną przez tak długi czas [ nie wypada kobiecie liczyć lat:)].  Choć siwy włos na skroni [farba to tuszuje] i zmarszczka twarz zdobi, to wciąż  nie czuję na karku oddechu staruchy – kostuchy.  Ze zdrowiem różnie bywało; raz lepiej, raz gorzej, ale to nie powód do narzekań. Dzięki Bogu, a właściwie wstawiennictwu i troskliwości Maryi moje małżeństwo, przypieczętowane sakramentem, mimo różnych zawirowań, przetrwało wiele lat. Zaś rodzicielstwo okazało się odpowiedzialne. Sukces wychowawczy nie przypisuję sobie. To dzięki Bożej pomocy udało się nam dobrze wychować potomstwo. Dziś synowie pieczołowicie troszczą się o swoje rodziny zapewniając im nie tylko byt, lecz także rozpieszczając swoje dzieci,  nasze wnuki [moim  zdaniem- za bardzo rozpieszczane]. Takie nastały czasy, że młode pokolenie samo już nie wie, czego tak naprawdę chce. Każda zabawka daje chwilowe zadowolenie, a potem w kąt i nagabywanie na coś nowego. Zastanawiam się – czy są tego granice? ale… to już nie mój problem. Z satysfakcją i dumą stwierdzam, że nie zawiodłam się na zawierzeniu Maryi i Bogu. Pod ICH opieką bezpiecznie dobiłam do …brzegu. Wypełniłam swoje powołanie; Boże, mój Panie  – dziękuję Ci za opiekę i wsparcie; dziękuję za wszystko;  

„Dziękuje Ci Boże za wszystko
za wszystkie radości i łzy
za to, że mogę w ciszy
wtedy gdy nikt nie słyszy
powiedzieć przebacz i pomóż mi;
bo któż pomoże jeśli nie Ty?
bo któż pomoże jeśli nie Ty?”

Dziękujmy Bogu, że nam dał niezwykły dar. Dał nam CZAS. Cieszymy się swoim darem.

PLANY NA ROK 2019;

Jeszcze nie wiem, ale może … wreszcie oderwę cztery litery od kanapy? może zacznę na poważnie uczyć się języka obcego?  a może dołączę do grona osób starszych zrzeszonych w Domu Dziennego Pobytu? a może zrobię prezent dla męża i dla siebie w postaci pobytu w kurorcie ?

A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do …..? Może tam jeszcze zmierzchem złotym ta sama cisza trwa …

Tak się rozmarzyłam. Mój Boże – „Chciałaby dusza do raju, ale grzechy nie puszczają”.

Daj Boże dobre zdrowie, wspieraj w cierpieniu i proszę błogosław moje myśli oraz słowa; a kiedy już dobiegnie końca moja życiowa droga; proszę –  módl się za nami święta Boża Rodzicielko- teraz i w godzinie śmierci naszej.

„Niech się dzieje wola Nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

kalendarz-2019-poziomy-nry-tyg

A może….czas ograniczyć lub zaprzestać blogować???

DO SIEGO ROKU !

Życzenia „Do siego roku” były stosowane w przeszłości jako życzenia wigilijne. Gospodarz, łamiąc opłatek, życzył wszystkim „Ażeby Bóg dozwolił doczekać do siego roku”. Życzenia te oznaczały mniej więcej tyle, co „życzę, żeby Bóg pozwolił doczekać w zdrowiu do nadchodzącego Nowego Roku”. Zdarzało się także, że mówiono: Życzę ci pomyślności „od siego do siego roku”. Oznacza to, że chodzi o czas między rokiem, który się kończy, a tym, który nastąpi.

Życzę wszystkim Czytelnikom w nadchodzącym roku 2019 zdrowia, radości, dostatku i pomyślności. Do siego roku!

2019 rok

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE…

Moi DRODZY! za tydzień WIGILIA. Przede mną dni wypełnione harówką. W mojej rodzinie grudzień obfituje w imprezy urodzinowe; zaczęło się 16.XII; potem 21; 22; 23; 24; 25 XII. Zaś na święta szykuje się u mnie zjazd rodzinny [o czym dowiedziałam się przed chwilą], na co kompletnie nie jestem przygotowana, bo …chorowałam blisko 2 m-ce.  Proszę wybaczcie, że dokonam falstartu i już dziś zamieszczę na blogu życzenia świąteczne. Może to nadgorliwość z mej strony, lecz w ferworze zakupów, porządków, pichcenia 12 potraw [głupota] wigilijnych, przygotowywania prezentów i  różnych świątecznych  smakołyków – jak nic, dostanę świra. Nie wiem, czy to przeżyję. Gdy mi odbije, to nie zajrzę tutaj ani we wigilię. Na wszelki wypadek już dziś Wam życzę;

Porodziła swego pierworodnego Syna,

owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie,

gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”/Łk 2,7/

Z Betlejemskiej Groty płynie na cały świat orędzie miłości i pojednania.

Życzę Wam DRODZY CZYTELNICY bloga, aby cisza betlejemskiej nocy uciszyła zgiełk naszych serc, aby w każdym z nich znalazło się miejsce dla nowonarodzonego Dzieciątka Bożego. Oby w naszych rodzinach, parafiach, Ojczyźnie było zawsze miejsce dla Boga zstępującego na ziemię. Zaśpiewajmy razem kolędę, która niech się stanie naszą szczerą modlitwą-prośbą;

„… Podnieś rękę, Boże Dziecię!
Błogosław Ojczyznę miłą!
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę swą siłą,

Dom nasz i majętność całą
I wszystkie wioski z miastami!
A Słowo ciałem się stało
I mieszkało między nami….”

 

ChomikImage.aspx [obrazek z internetu]yczenia-b-n

Nikomu nie chcę narzucać swej wiary i religijności. Wszystkich Czytelników szanuję i jednakowo sobie cenię, dlatego Tym, Którzy święta Bożego Narodzenia spędzają wedle własnego stylu składam równie serdeczne życzenia;

W te piękne święta niech każdy czytający zapamięta z głębi mego serca płynące  życzenia: zdróweczka, marzeń spełnienia, iskierek radości i dużo miłości, a także  ludzkiej życzliwości. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Basia
życzenia świąteczne

Wiejadło…

8385c6791572f5195878b861cc0964f2dc1afddb4399a159aa7a9248cc6560b8_big

WIEJADŁO –  narzędzie do oddzielenia ziarna od plew, w formie podobnej do wideł lub szufli. Było używane od starożytności, a w wielu regionach świata używane jest do dziś.  Przy silnym wietrze podrzucano wiejadłem ziarno wymieszane z plewami. Ziarno spadało na klepisko, a plewy były porywane przez wiatr. Zastępowane przez dużo wydajniejszą WIALNIĘ.

wiejadło Będąc dzieckiem przy takiej WIALNI [ u nas to nazywano inaczej. Jak? skleroza; gdy sobie przypomnę to uzupełnię] musiałam pracować. Już wiem. U mnie taka wialnia z desek nazywała się fajok. Kręci się korbą a pod spodem są 2 wyloty ziarna. Mnie od dziecka „przymuszano” do kręcenia korbą. Pewnie dlatego teraz jestem taka zakręcona???

Dziś już nie ma wialni, nie ma młockarni, nie ma – NIC. Gospodarstwo Rodziców popadło w ruinę. Co wartościowsze SPRZĘTY [narzędzia rolnicze] rozdrapano, rozebrano, rozdano.   Ech, serce rozdarte pęka, na myśl, że krwawica Rodziców roztrwoniona. To nie ząb czasu, ale zębiska zeżarły wszystko, na co tak ciężko pracowano. Na  czym dziesięcioro dzieci wychowano. Ech…coś gardło ściska a łzy same ciekną po policzkach. WIEJADŁO. Przecież dziś „Gaudete”, czyli niedziela radości; Radujcie się bo Pan jest blisko”.  A ja ryczę jak bóbr. Co wywołało łzy? jedno słowo – WIEJADŁO, przywołało wspomnienie dzieciństwa.

O wiejadle mówił Jan Chrzciciel, gdy zapowiadał przyjście Mesjasza: „Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (Mt 3,12)

CZAS…

Czas to życie!

Mądrość chrześcijańska nie wiąże się tylko z rozpoznaniem prawdy o przemijaniu czasu: „czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13), ale ma związek z mądrością zastosowania tej prawdy tu na ziemi: „nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie” (Mt 6,34). Czas to życie.

CZAS UCIEKA – WIECZNOŚĆ CZEKA! cropped-klepsydra1.jpg

 

Czas to miłość !
Wybór tego, na co przeznaczamy czas, wskazuje na nasze wartości. Nie można kochać i nie poświęcać się temu, co się kocha. Kiedy mówimy, że nie mamy czasu, utrwalamy kłamstwo, gdyż w rzeczywistości go posiadamy, nie chcąc jednak ofiarować. To, komu lub czemu oddamy własny czas, pomaga rozpoznać priorytety oraz kierunek, w którym zmierzamy. Czas i sposób jego przeżywania diagnozuje jakość naszej miłości oraz troski o rozwój wiary. Odsłania prawdę, czy moje życie ukierunkowane jest na wieczność, czy koncentruje się wyłącznie na doczesności.
Czas to nie pieniądz !
Ten drogi towar jest najważniejszym ludzkim zasobem, bez którego wszystkie inne dobrodziejstwa tracą na znaczeniu.
W Ewangelii, gdzie Jezus zwraca się do bogacza, którego jedynym pragnieniem jest zabezpieczanie spichlerzy: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20).
Proszę, nie pytajcie – ile danego mi czasu już zmarnowałam, przetrwoniła, rozmieniłam na drobne.
Rozmieniłam swe życie na drobne;
na szare dni tak do siebie podobne…
W mojej głowie wciąż dźwięczą słowa wiersza J.Tuwima – NAUKA ;
„Nauczali mnie mnóstwa mądrości,
Logarytmów, wzorów formułek,
Z kwadracików, trójkącików i kółek
Nauczali mnie – nieskończoności.
Rozprawiali o cudach przyrody,
Poznawałem różne tajemnice:
………………………………………………………………..
I do dziś mam taką szkolną trwogę.
Bóg mnie wyrwie, a stanę bez słowa.
Panie Boże – odpowiadać nie mogę,
Ja – wymawiam się, mnie boli głowa.

Trudna lekcja, nie mogłem od razu,
Lecz nauczę się, po pewnym czasie.
Proszę, zostaw mnie na drugie życie,
Jak na drugi rok w tej samej klasie”.

Czy można nauczyć się życia? Czy można nadrobić stracony czas? Przecież wiadomo, że „nie dogoni i w sto koni dnia, który przeminął; chociaż go się przewałkoninie dogoni….”, jak pisał Leopold Staff.

Muszę coś wreszcie robić.  Muszę zatrzymać czas, który tak zapiernicza niczym Pendolino [ od 200 do 250 km/h]. Nawet nie chcę wierzyć, ile to ja już lat nie pracuję zawodowo, bo skorzystałam z przywileju wcześniejszej emerytury. Syn mi usiłuje obliczyć te lata emerytowania, ale…nie wierzę jemu, to niemożliwe abym tyle lat bąki zbijała. NIE! to niemożliwe, bo nie mieści mi się w głowie. A odkąd mąż przeszedł na zasłużoną i ciężko wypracowaną emeryturę, to nawet prace ogrodowe znalazły się w jego gestii. Mnie pozostało tylko przygotowanie obiadu, [śniadanie każdy robi sobie sam, a kolacji nie jadamy, bo się bezskutecznie odchudzamy]; kanapakanapa  komputer i telewizor.

Oj, przewałkoniłam ja wiele, bardzo wiele tego cennego czasu. Jestem tego świadoma, ale…brak mi pomysłu [nie jestem pomysłowym Dobromilem] na konkretne działania. Na nic zdają się wszelkie postanowienia, obietnice [dawane samej sobie], że od jutra to już na pewno wezmę się za siebie, zacznę działać. Tak samo jest z odchudzaniem – od jutra, tylko jakoś to jutro jest takie śliskie, niczym piskorz wymyka się z rąk. PASJA bardzo pilnie potrzebna. Cóż kiedy do tego niezbędny jest  talent, zapał i chęci. Tego u mnie brak. Oj, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce…. Wiem – LENISTWO to grzech. To także uzależnienie. Potrzebny więc mi ODWYK zanim to się stanie…. uzaleznienie

Wołanie z pustyni…

„Przygotujcie drogę Panu…”

«Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».

Prostowanie dróg to nic innego, jak uporządkowanie własnego życia tak, aby było w nim odpowiednie miejsce dla Boga. Tego, Który przychodzi aby nas przyprowadzić do Siebie.  W naszej drodze do Boga też niekiedy musimy pokonywać góry i pagórki, odnajdywać siłę, aby pokonywać piętrzące się przed nami przeszkody, odpowiadać sobie na różne pytania. Nasze życie biegnie niekiedy bardzo zawiłym szlakiem. Nie raz zastanawiamy się, dlaczego właśnie my, dlaczego to nas życie tak nie rozpieszcza. Dzisiejsza Ewangelia w tych naszych życiowych sytuacjach uświadamia nam jedno. Jezus przychodzi aby pośród tych naszych życiowych krajobrazów ukazać nam prostą drogę do Boga.

Modlitwa : „….modlę się o to, aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej w głębszym poznaniu i wszelkim wyczuciu dla oceny tego, co lepsze, abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa” (Flp 1,9-10).

nie czekaj

P.S Dziś znajomy [ całkiem sympatyczny gość] obchodził 70-tą rocznicę urodzin. Odprawiona została msza św. w jego intencji; „do Opatrzności Bożej z podziękowaniem za otrzymane łaski, a zwłaszcza za dar 25 lat życia w trzeźwości…..

Na pytanie – czy nie wstydzi się publicznie przyznawać do tej niezbyt chlubnej przeszłości odpowiedział, że;  „wstydem jest nie panować nad swymi skłonnościami i słabościami„.  Jemu udało się wyprostować drogę swego życia i wyrwać ze szponów uzależnienia od alkoholu.